"A" jak autostrada
Bogdan Kowalski - Polskie Drogi - 2009-06-23
Rozmowa z Radosławem Stępniem, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Infrastruktury
23 marca tego roku objął Pan funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury. Czy zmieniło to Pana widzenie spraw drogowych?
- Ten obraz zmienia się stale, przy zmianie funkcji również. Jednak nominacja nie zmieniła go w radykalny sposób. Już wcześniej miałem możliwość głębokiego zapoznania się z tematyką drogownictwa. Będąc szefem gabinetu politycznego ministra infrastruktury przygotowywałem dla niego oceny dotyczące postępu w dziedzinie budowy dróg, opinie z zakresu prawa, jak i informacje dotyczące wykonywania prac. Dotyczyły one zagrożeń dla realizacji planów budownictwa drogowego.
Zaznaczam tu, że szef gabinetu jest także szefem doradców ministra, więc zakres wiedzy musi mieć szeroki. Byłem uczestnikiem negocjacji przy dużych projektach inwestycyjnych. Miałem też okazję uczestniczyć w procesach opracowywania strategicznych decyzji, dotyczących modelu finansowania inwestycji i legislacji.
Teraz muszę to wdrążać, Łącznię z ta częścią, którą sam obmyślałem. Po objęciu funkcji podsekretarza stanu kształtuję ten proces od strony dokumentów i podejmowania decyzji, a to
jest już zupełnie inny zakres odpowiedzialności.
Ma Pan teraz znacznie większe kompetencje, czy chce je Pan wykorzystać do np. dalszej zmiany przepisów? Jak Pan ocenia grunt legislacyjny, na którym mają być budowane nowe inwestycje drogowe?
- Uważam, że obecny stan prawny daje nam instrumentarium do prowadzenia inwestycji. Można by wymyślić znacznie szerszy zakres zmian legislacyjnych, ale trzeba pamiętać, że każdy przepis prawa jest godzeniem rożnych interesów. Niektóre chronią ważny interes społeczny i mimo że ich zmiana ułatwiałaby nam budowę dróg, to w trosce o te chronione dobra nie będziemy ich zmieniać. Tak jest na przykład z przepisami prawa regulującego ochronę środowiska.
Wydaje się, że narzucają nam one bardzo ostre rygory, szczególnie w swej części "europejskiej", ale kiedy minister Grabarczyk obejmował resort, a ja funkcję szefa jego gabinetu, obiecaliśmy sobie, że przyjmiemy to na siebie i zrobimy wszystko, aby je wdrożyć do naszego systemu prawa.
Myślę, że specustawa daje nam duże możliwości i ja oceniam ja bardzo dobrze. To, co dzisiaj składa się na stan prawny regulujący inwestycje drogowe, jest dobra podstawa, aby działać. Bez tych zmian, które przeprowadziliśmy w latach 2008-2009 nie byłoby przyśpieszenia ogłaszania przetargów, które w tej chwili obserwujemy.
- Ten obraz zmienia się stale, przy zmianie funkcji również. Jednak nominacja nie zmieniła go w radykalny sposób. Już wcześniej miałem możliwość głębokiego zapoznania się z tematyką drogownictwa. Będąc szefem gabinetu politycznego ministra infrastruktury przygotowywałem dla niego oceny dotyczące postępu w dziedzinie budowy dróg, opinie z zakresu prawa, jak i informacje dotyczące wykonywania prac. Dotyczyły one zagrożeń dla realizacji planów budownictwa drogowego.
Zaznaczam tu, że szef gabinetu jest także szefem doradców ministra, więc zakres wiedzy musi mieć szeroki. Byłem uczestnikiem negocjacji przy dużych projektach inwestycyjnych. Miałem też okazję uczestniczyć w procesach opracowywania strategicznych decyzji, dotyczących modelu finansowania inwestycji i legislacji.
Teraz muszę to wdrążać, Łącznię z ta częścią, którą sam obmyślałem. Po objęciu funkcji podsekretarza stanu kształtuję ten proces od strony dokumentów i podejmowania decyzji, a to
jest już zupełnie inny zakres odpowiedzialności.
Ma Pan teraz znacznie większe kompetencje, czy chce je Pan wykorzystać do np. dalszej zmiany przepisów? Jak Pan ocenia grunt legislacyjny, na którym mają być budowane nowe inwestycje drogowe?
- Uważam, że obecny stan prawny daje nam instrumentarium do prowadzenia inwestycji. Można by wymyślić znacznie szerszy zakres zmian legislacyjnych, ale trzeba pamiętać, że każdy przepis prawa jest godzeniem rożnych interesów. Niektóre chronią ważny interes społeczny i mimo że ich zmiana ułatwiałaby nam budowę dróg, to w trosce o te chronione dobra nie będziemy ich zmieniać. Tak jest na przykład z przepisami prawa regulującego ochronę środowiska.
Wydaje się, że narzucają nam one bardzo ostre rygory, szczególnie w swej części "europejskiej", ale kiedy minister Grabarczyk obejmował resort, a ja funkcję szefa jego gabinetu, obiecaliśmy sobie, że przyjmiemy to na siebie i zrobimy wszystko, aby je wdrożyć do naszego systemu prawa.
Myślę, że specustawa daje nam duże możliwości i ja oceniam ja bardzo dobrze. To, co dzisiaj składa się na stan prawny regulujący inwestycje drogowe, jest dobra podstawa, aby działać. Bez tych zmian, które przeprowadziliśmy w latach 2008-2009 nie byłoby przyśpieszenia ogłaszania przetargów, które w tej chwili obserwujemy.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna strona




Nie dodano jeszcze żadnego komentarza