Autor: Wojciech Kuśpik i Piotr Stefaniak | 2010-03-20
Aleksander Grad: prywatyzacja przestaje straszyć
Mam wrażenie, że w Polsce prywatyzacja przestaje już straszyć. Zarówno strona społeczna, związkowa, jak i pracownicy dostrzegają w niej ogromną szansę - mówi Aleksander Grad, minister skarbu Państwa.
- Ten sektor faktycznie mógłby mieć więcej szczęścia. Kiedy była dobra koniunktura, to nie było woli politycznej do jego prywatyzacji, a teraz, kiedy warunki rynkowe są bardziej wymagające,
woli politycznej nie brakuje. Jednak o złej sytuacji w sektorze można już mówić w czasie przeszłym. Branża chemiczna w Polsce, w tym ciężka chemia, ma za sobą najtrudniejszy okres, który
trwał od drugiej połowy 2008 roku. Dziś sytuacja jest inna i powinno być nam teraz łatwiej. Negocjujemy prywatyzację ZA Tarnów i ZA Kędzierzyn. Wyłączność do 22 marca 2010 r. dostała
niemiecka firma PCC. Ciech kończy uzgodnienia z bankami średnioterminowych warunków umowy na finansowanie, co pozwoli mu na kontynuację procesu prywatyzacji. Dużo łatwiejsza jest sytuacja ZA
Puławy, w ich przypadku inwestorzy już teraz wykazują duże zainteresowanie prywatyzacją. Najtrudniejsze warunki mają ZCh Police.
- W przypadku sektora chemicznego pojawiają się dwie rozbieżne opinie. Pierwsza, że w warunkach dekoniunktury na świecie nie należy się teraz spieszyć z jego prywatyzacją. Druga, że choćby za złotówkę, ale sprzedawać, bo niektóre zakłady już nie mogą dłuższej czekać na inwestora.
- Nie chcę być ortodoksyjny. Ale czasami tam, gdzie trudno się oprzeć na jasnych rekomendacjach, analizach i liczbach - tam trzeba zachować po prostu zdrowy rozsądek. W przypadku sektora chemicznego, zdrowy rozsądek podpowiada szybką prywatyzację i nieodkładanie tego procesu. Jednak to też nie oznacza, że sprzedaż nastąpi za symboliczną złotówkę. Wszystkie prywatyzowane spółki reprezentują przecież spory kapitał i rynek. Ja wyznaję zasadę "prywatyzacja za godziwą cenę, a nie za wszelką cenę".
- A jak to jest z górnictwem? Czy spółki węglowe powinny przejść pod nadzór MSP spod skrzydeł MG?
- Nie sprowadzałbym dyskusji o prywatyzacji kopalni do tego, kto komu ma coś zabrać. Rozproszenie nadzoru nie sprzyja jego efektywności, a często jest wręcz szkodliwe dla samych spółek. Nie chcę nikomu zabierać nadzoru, proszę mi wierzyć, że mam wystarczająco własnej pracy. Chodzi natomiast o zasady i czystość.
W nadzorze poszczególnych ministrów powinny znajdować się spółki realizujące wspólnie z tymi ministrami pewne cele publiczne. Natomiast wszędzie tam, gdzie spółki działają na "normalnym" rynku i wymagają "zwykłego" nadzoru, nie jest wskazany rozproszony nadzór.
Jeżeli zatem przyjmiemy co do zasady takie rozwiązania systemowe, to mogę sobie wyobrazić następującą sytuację - na pewien czas potrzebny np. do zrealizowania pewnych programów rządowych, powiedzmy rok lub dwa lata, MSP przekazuje te pełnomocnictwa. Ale mamy wtedy czystość zasady i wyjątek od reguły, który jest uzasadniony.
- W przypadku sektora chemicznego pojawiają się dwie rozbieżne opinie. Pierwsza, że w warunkach dekoniunktury na świecie nie należy się teraz spieszyć z jego prywatyzacją. Druga, że choćby za złotówkę, ale sprzedawać, bo niektóre zakłady już nie mogą dłuższej czekać na inwestora.
- Nie chcę być ortodoksyjny. Ale czasami tam, gdzie trudno się oprzeć na jasnych rekomendacjach, analizach i liczbach - tam trzeba zachować po prostu zdrowy rozsądek. W przypadku sektora chemicznego, zdrowy rozsądek podpowiada szybką prywatyzację i nieodkładanie tego procesu. Jednak to też nie oznacza, że sprzedaż nastąpi za symboliczną złotówkę. Wszystkie prywatyzowane spółki reprezentują przecież spory kapitał i rynek. Ja wyznaję zasadę "prywatyzacja za godziwą cenę, a nie za wszelką cenę".
- A jak to jest z górnictwem? Czy spółki węglowe powinny przejść pod nadzór MSP spod skrzydeł MG?
- Nie sprowadzałbym dyskusji o prywatyzacji kopalni do tego, kto komu ma coś zabrać. Rozproszenie nadzoru nie sprzyja jego efektywności, a często jest wręcz szkodliwe dla samych spółek. Nie chcę nikomu zabierać nadzoru, proszę mi wierzyć, że mam wystarczająco własnej pracy. Chodzi natomiast o zasady i czystość.
W nadzorze poszczególnych ministrów powinny znajdować się spółki realizujące wspólnie z tymi ministrami pewne cele publiczne. Natomiast wszędzie tam, gdzie spółki działają na "normalnym" rynku i wymagają "zwykłego" nadzoru, nie jest wskazany rozproszony nadzór.
Jeżeli zatem przyjmiemy co do zasady takie rozwiązania systemowe, to mogę sobie wyobrazić następującą sytuację - na pewien czas potrzebny np. do zrealizowania pewnych programów rządowych, powiedzmy rok lub dwa lata, MSP przekazuje te pełnomocnictwa. Ale mamy wtedy czystość zasady i wyjątek od reguły, który jest uzasadniony.
KOMENTARZE (16)
informatyk
30.03.2010 09:29
StraitDover
22.03.2010 05:50
prezesik
21.03.2010 13:38
