RSS
    • m.wnp.pl

Aleksander Grad - szef MSP na polu minowym

Jan Bazyl Lipszyc, Krzysztof Orłowski - 2007-12-11
- Nie chodzi o to, żebyśmy prywatyzowali "na hurra", nie patrząc na procedury i interes Skarbu Państwa. Celem nadrzędnym musi być: prywatyzować w sposób przejrzysty i uczciwy, dla dobra gospodarki, firm i ich załóg - mówi w rozmowie z "Nowym Przemysłem" Aleksander Grad, minister Skarbu Państwa.
Co oznacza dla pana i dla resortu Skarbu Państwa, zapowiedź ministra finansów, że przychody z prywatyzacji powinny obniżyć dług publiczny o 0,5-1 punktu procentowego rocznie? Jaka skala przychodów jest konieczna, żeby to osiągnąć?

- To jest ogromne wyzwanie. Oznacza ono, że w ciągu czterech lat przychody z prywatyzacji powinny osiągnąć poziom dwudziestu kilku miliardów złotych. Po zahamowaniu czy wręcz zupełnym braku prywatyzacji w ciągu ostatnich dwóch lat oznacza to, że całe ministerstwo musi być przebudowane i musimy zacząć solidnie przygotowywać spółki do prywatyzacji. Nie tylko ministerstwo, ale zarządy tych spółek muszą prywatyzacji chcieć. To jest gigantyczna praca.

Czy będzie pan miał z kim to robić? Czy po dwóch latach kompletnego zastoju w prywatyzacji są w ministerstwie ludzie, którzy potrafią razem z panem te dwadzieścia miliardów wypracować?

- Mam zasadę, że na starcie nikogo nie przekreślam. Wszystkim dyrektorom departamentów dałem czas na przygotowanie planów pracy, na analizę tego, co do tej pory zostało zrobione. Cel, który sobie stawiamy, jest im znany. Mam nadzieję, że najbliższe tygodnie pokażą, z kim będzie można to zrobić, a gdzie będę musiał sięgnąć po innych ludzi, zdolnych dobrze te procesy przygotować. Nie chodzi o to, żebyśmy prywatyzowali "na hurra", nie patrząc na procedury i interes Skarbu Państwa. Celem nadrzędnym musi być: prywatyzować w sposób przejrzysty i uczciwy, dla dobra gospodarki, firm i ich załóg.

Wśród ponad 1200 firm, które są dzisiaj w gestii Skarbu Państwa, są np. Zakłady Mięsne w Płocku, których Skarb Państwa jest stuprocentowym właścicielem oraz chłodnia w Białymstoku. Krótko mówiąc, jest cała masa firm, które w ogóle nie powinny być państwowe. Są to głównie firmy nieduże, za które wielkich pieniędzy się nie uzyska. W jaki sposób chce pan uzbierać te 20 mld zł?

- Często nawet te małe spółki dysponują poważnym majątkiem i ich prywatyzacja wcale nie musi oznaczać braku przychodów. Wydzielamy grupy spółek, w przypadku których "nieprzyzwoitością" jest, żeby Skarb Państwa był ich właścicielem.

Takich jak te zakłady mięsne?

- Tak. Jest sporo spółek, w których procesy prywatyzacyjne muszą przebiegać bardzo szybko, po to, żeby jeszcze uratować wartość ich mienia. Im bardziej będziemy to odkładać, tym więcej będziemy musieli do tego dołożyć i w konsekwencji albo w ogóle ze sprzedaży nie uzyskamy dochodów, albo będą one niewielkie. Siłą rzeczy jednak główne przychody z prywatyzacji muszą pochodzić ze sprzedaży dużych firm, które mają większą wartość.

DODAJ KOMENTARZ

wnp.pl

forum.wnp.pl - dyskusje na tematy gospodarcze