Autor: Ewa Grochowska | 2008-02-17
Aniołowie biznesu po polsku
Mam świetny pomysł, ale nie mam pieniędzy ani możliwości zaciągnięcia kredytu - w Europie Zachodniej takie dylematy często rozwiązuje się poprzez nieformalne metody finansowania. Wśród nich coraz bardziej popularna staje się instytucja tak zwanych Aniołów Biznesu. Jak ten mechanizm może działać w polskich realiach?
Inną z kolei sprawą jest oczekiwanie Aniołów Biznesu, że zostaną wprowadzeni do zarządów firm. Tymczasem wiele osób zaczyna od jednoosobowej działalności gospodarczej i ma raczej nikłe
pojęcie o kompetencjach, strukturze i roli różnych ciał zarządczych w spółkach prawa handlowego. To są, wbrew pozorom, skomplikowane, a przy tym bardzo ważne sprawy.
Jaką perspektywę widzi pan przed Śląską Siecią Aniołów Biznesu SilBan? Będzie chleb z tej mąki?
- Myślę, że wiele problemów rodzi się wskutek pewnej niedojrzałości i to zarówno po stronie projektodawców, jak i inwestorów. Uczymy się my, uczą się oni. Po stronie Aniołów Biznesu konieczne jest chyba większe zrozumienie własnej roli - chodzi o to, żeby przestali stawiać tak wygórowane wymagania tym, którzy w biznesie stawiają dopiero pierwsze kroki, a ich jedynym właściwie kapitałem jest dobry pomysł i zapał do jego realizacji. Z kolei projektodawcy powinni zaakceptować fakt, iż ktoś, kto inwestuje własne pieniądze, ma prawo oczekiwać maksymalnego ich zabezpieczenia. I muszą ciągle pogłębiać swoją biznesową wiedzę.
Jakie są pana największe obawy związane z SilBanem?
- Wiążą się one z tym, że współpraca z Aniołem Biznesu łączy się fundamentalnie z powierzeniem swojego pomysłu w obce ręce. Praktyka takich sieci na świecie mówi o tym, że wiele rozwiniętych z pomocą Aniołów Biznesu firm jest potem przez nich wykupywana. Jest to więc obawa przed oddaniem swego pomysłu, a także przed utratą kontroli nad firmą.
Czy jest pan pogodzony z tym i świadomy faktu, że to "dziecko", które jest w tej chwili w pana firmie, nie będzie do końca już tylko wasze? I że profity, które przyniesie, będą dzielone nierówno?
- Tu właśnie jest miejsce na odpowiedzialną, ze wszystkimi konsekwencjami, decyzję. Czy wprowadzamy osobę trzecią, która pomoże szybciej rozwinąć biznes, czy też decydujemy się na drogę samodzielności, również z wszystkimi wynikającymi z tego implikacjami. W takiej współpracy z Aniołem Biznesu, jeśli do niej dochodzi, ważna jest także owa szczególna relacja, którą określiłbym jako relację mentorskodoradczą. A w tej relacji znowu podstawą jest zaufanie. I tak naprawdę to ono chyba jest fundamentem sukcesu.
Rozmawiała: Ewa Grochowska
Jaką perspektywę widzi pan przed Śląską Siecią Aniołów Biznesu SilBan? Będzie chleb z tej mąki?
- Myślę, że wiele problemów rodzi się wskutek pewnej niedojrzałości i to zarówno po stronie projektodawców, jak i inwestorów. Uczymy się my, uczą się oni. Po stronie Aniołów Biznesu konieczne jest chyba większe zrozumienie własnej roli - chodzi o to, żeby przestali stawiać tak wygórowane wymagania tym, którzy w biznesie stawiają dopiero pierwsze kroki, a ich jedynym właściwie kapitałem jest dobry pomysł i zapał do jego realizacji. Z kolei projektodawcy powinni zaakceptować fakt, iż ktoś, kto inwestuje własne pieniądze, ma prawo oczekiwać maksymalnego ich zabezpieczenia. I muszą ciągle pogłębiać swoją biznesową wiedzę.
Jakie są pana największe obawy związane z SilBanem?
- Wiążą się one z tym, że współpraca z Aniołem Biznesu łączy się fundamentalnie z powierzeniem swojego pomysłu w obce ręce. Praktyka takich sieci na świecie mówi o tym, że wiele rozwiniętych z pomocą Aniołów Biznesu firm jest potem przez nich wykupywana. Jest to więc obawa przed oddaniem swego pomysłu, a także przed utratą kontroli nad firmą.
Czy jest pan pogodzony z tym i świadomy faktu, że to "dziecko", które jest w tej chwili w pana firmie, nie będzie do końca już tylko wasze? I że profity, które przyniesie, będą dzielone nierówno?
- Tu właśnie jest miejsce na odpowiedzialną, ze wszystkimi konsekwencjami, decyzję. Czy wprowadzamy osobę trzecią, która pomoże szybciej rozwinąć biznes, czy też decydujemy się na drogę samodzielności, również z wszystkimi wynikającymi z tego implikacjami. W takiej współpracy z Aniołem Biznesu, jeśli do niej dochodzi, ważna jest także owa szczególna relacja, którą określiłbym jako relację mentorskodoradczą. A w tej relacji znowu podstawą jest zaufanie. I tak naprawdę to ono chyba jest fundamentem sukcesu.
Rozmawiała: Ewa Grochowska
KOMENTARZE (3)
dr.allban
14.10.2010 14:03
chcesz cukierka idź do gierka
Powiedz mi pomysł a ja go wykorzystamkopa w (cenzura) i papa
naplet
22.02.2008 14:00
waldemar.m
20.02.2008 09:58
