Awarie w energetyce wciąż nieuniknione
Piotr Olszowiec - 2008-03-11
W energetyce prowadzone są w sposób ciągły procesy wytwarzania, przesyłu i rozdziału wielkich ilości energii elektrycznej i cieplnej. Konwersja i przepływy nośników energii wywierają różnorodny, niestety głównie niekorzystny, wpływ na otoczenie człowieka. Szczególne zagrożenia dla środowiska i samych ludzi pojawiają się przy awariach urządzeń elektroenergetycznych.
W pewnych okolicznościach wysokie prądy i napięcia mogą - zamiast użytecznej pracy - spowodować poważne szkody. Miejscem, gdzie takie zdarzenia występują najczęściej, a skala strat bywa największa,
są elektrownie. Koncentracja różnorodnych urządzeń przetwarzających ogromne moce zwiększa ryzyko awarii, które w najbardziej niesprzyjających warunkach mogą doprowadzić do prawdziwych katastrof. Ich
szczegółowe opisy pojawiają się jedynie na łamach specjalistycznej prasy technicznej i w zasadzie nie są dostępne ogółowi społeczeństwa. Tymczasem bliższe zaznajomienie się z okolicznościami takich
zdarzeń pomogłoby uzmysłowić sobie skalę problemów i zagrożeń związanych z funkcjonowaniem sektora energetycznego.
Minęło już pięć lat od wystąpienia jednej z największych awarii w polskiej energetyce zawodowej. W wigilijną noc 1998 r. w Elektrowni Turów doszło do prawie całkowitego zniszczenia bloku energetycznego o mocy 200 MW, uszkodzenia licznych urządzeń sąsiednich jednostek wytwórczych, wyłączenia większości generatorów i groźnego pożaru w maszynowni. Przyczyny tego tragicznego zdarzenia badało kilka komisji ekspertów, a wnioski z analizy posłużyły do opracowania środków zapobiegawczych na przyszłość. Przypomnijmy pokrótce okoliczności wspomnianej katastrofy.
Pamiętnej nocy w Elektrowni Turów prowadzono planowe wyłączenie z pracy bloku nr 5. Po obniżeniu mocy turbogeneratora przez zamknięcie dopływu pary do turbiny, obsługa bloku wysłała z elektrowni rozkaz wyłączenia wyłącznika blokowego w stacji wysokiego napięcia. Niestety, wskutek uszkodzenia hydraulicznego układu sterowania tego wyłącznika otworzyły się jedynie styki biegunów dwóch faz, natomiast biegun trzeciej fazy wyłącznika pozostał zamknięty. Mimo niecałkowitego otwarcia wyłącznika do układów automatyki bloku został wysłany błędny sygnał o pełnym, trzyfazowym wyłączeniu. W wyniku połączenia generatora z siecią tylko jedną fazą doszło do jego wypadnięcia z synchronizmu, po czym przeszedł on do pracy silnika asynchronicznego zasilanego niepełnofazowo.
Ta ostatnia okoliczność spowodowała silne nagrzewanie stalowego wirnika niewzbudzonego generatora; była także przyczyną pulsacji momentu napędowego wywołującego naprężenia ścinające sprzęgieł między turbiną i wzbudnicą, a generatorem. Jednocześnie wskutek termicznego uszkodzenia elementów konstrukcyjnych wirnika generatora doszło do jego mechanicznego zablokowania w stojanie, a w konsekwencji do wyrwania i wyrzucenia części sprzęgła i łożysk poza budynek. Elementy te uszkodziły szynoprzewody i transformator blokowy. W wyniku zniszczenia generatora nastąpił wypływ i zapalenie się wodoru i oleju - pożar ogarnął cały generator bloku nr 5. Wskutek działania zabezpieczeń elektrycznych w rezultacie celowego zamknięcia zwieracza linii tego bloku zostały wyłączone (prawidłowo) trzy sąsiednie generatory.
Minęło już pięć lat od wystąpienia jednej z największych awarii w polskiej energetyce zawodowej. W wigilijną noc 1998 r. w Elektrowni Turów doszło do prawie całkowitego zniszczenia bloku energetycznego o mocy 200 MW, uszkodzenia licznych urządzeń sąsiednich jednostek wytwórczych, wyłączenia większości generatorów i groźnego pożaru w maszynowni. Przyczyny tego tragicznego zdarzenia badało kilka komisji ekspertów, a wnioski z analizy posłużyły do opracowania środków zapobiegawczych na przyszłość. Przypomnijmy pokrótce okoliczności wspomnianej katastrofy.
Pamiętnej nocy w Elektrowni Turów prowadzono planowe wyłączenie z pracy bloku nr 5. Po obniżeniu mocy turbogeneratora przez zamknięcie dopływu pary do turbiny, obsługa bloku wysłała z elektrowni rozkaz wyłączenia wyłącznika blokowego w stacji wysokiego napięcia. Niestety, wskutek uszkodzenia hydraulicznego układu sterowania tego wyłącznika otworzyły się jedynie styki biegunów dwóch faz, natomiast biegun trzeciej fazy wyłącznika pozostał zamknięty. Mimo niecałkowitego otwarcia wyłącznika do układów automatyki bloku został wysłany błędny sygnał o pełnym, trzyfazowym wyłączeniu. W wyniku połączenia generatora z siecią tylko jedną fazą doszło do jego wypadnięcia z synchronizmu, po czym przeszedł on do pracy silnika asynchronicznego zasilanego niepełnofazowo.
Ta ostatnia okoliczność spowodowała silne nagrzewanie stalowego wirnika niewzbudzonego generatora; była także przyczyną pulsacji momentu napędowego wywołującego naprężenia ścinające sprzęgieł między turbiną i wzbudnicą, a generatorem. Jednocześnie wskutek termicznego uszkodzenia elementów konstrukcyjnych wirnika generatora doszło do jego mechanicznego zablokowania w stojanie, a w konsekwencji do wyrwania i wyrzucenia części sprzęgła i łożysk poza budynek. Elementy te uszkodziły szynoprzewody i transformator blokowy. W wyniku zniszczenia generatora nastąpił wypływ i zapalenie się wodoru i oleju - pożar ogarnął cały generator bloku nr 5. Wskutek działania zabezpieczeń elektrycznych w rezultacie celowego zamknięcia zwieracza linii tego bloku zostały wyłączone (prawidłowo) trzy sąsiednie generatory.
- 1
- 2
- 3
- 4
- Następna strona
KOMENTARZE (3)
-
06.07.2010 13:57jm
-
06.07.2010 13:49jm
-
27.03.2008 13:43nemo


co do entropii
A jeśli chodzi o entropię, to jest ona oznaczana za pomocą greckiego symbol PI i tu jest pies pogrzebany (der hund begraben), bo na (...)