Biopaliwa: sabotaż gospodarczy
Marcelina Gołębiewska - 2006-07-07
- Państwo nadal nie zajmuje się kontrolą jakości paliw i tą drogą nie nakłania producentów do stosowania biododatków - rozmowa z Markiem Sawickim, posłem PSL i członkiem sejmowej podkomisji ds. ustawy o biopaliwach.
Panie pośle, uważa Pan, że aktualni i w szczególności potencjalni producenci biododatków do paliw i biopaliw blokują własną działalność. O co w takim razie chodzi Pana zdaniem? O wymuszenie
jeszcze większego regulacyjnego wsparcia dla sztucznego, bo opartego na ulgach podatkowych, rynku biokomponentów i biopaliw?
- Tu mamy przede wszystkim do czynienia z Himalajami hipokryzji. Nie jest prawdą to, że kandydaci na producentów biopaliw czekają na szczególne rozwiązania prawne albo wsparcie ze strony państwa. Trzy, cztery lata temu, kiedy benzyna surowa (bez podatków) kosztowała 1,5 zł i mniej, produkcja spirytusu i oleju rzepakowego przeznaczonego na biopaliwo bez wsparcia państwa byłaby nieopłacalna - wtedy też powstała ustawa o obowiązku dolewania biokomponentów do paliw silnikowych (regulację tę następnie uchylił Trybunał Konstytucyjny - red.) i zerowej stawce akcyzy. Dzisiaj - kiedy baryłka ropy kosztuje 68-72 dol., a benzyna z Płocka ponad dwa złote - nie potrzeba zachęt finansowych.
Będąc członkiem sejmowej podkomisji mającej zająć się nową ustawą o biopaliwach* uważa Pan, że ta ustawa jest niepotrzebna? Ponownie wpisany do nowej ustawy obowiązek dodawania do paliw biokomponentów jest przecież kluczowy dla rynku.
- W podkomisji jestem po to, żeby wiedzieć, co się dzieje w sprawie. Co do obowiązku dodawania biokomponentów, to konstytucja od 1997 roku się nie zmieniła - trzy lata temu Trybunał Konstytucyjny ten obowiązek uchylił. Państwo natomiast nadal nie zajmuje się kontrolą jakości paliw i tą drogą nie nakłania producentów do stosowania biododatków. Pozoruje za to działania z wykorzystaniem trzech klubów parlamentarnych: PiS, SLD i Samoobrony, które przedstawiły własne (w istocie tożsame) projekty nowej ustawy.
90 proc. "nowej" ustawy napisano już cztery lata temu. Na podkomisji jasno wyraziłem opinię, że nie ma żadnych przeszkód prawnych dla produkowania biopaliw. Są wszystkie regulacje poza jednym małym rozporządzeniem ministra gospodarki (chodzi o rozporządzenie jakościowe, analizowane w pierwszych miesiącach tego roku przez Komisję Europejską i ponownie przekazane przez KE do Ministerstwa Go spodarki w celu wniesienia poprawek - red.). Zresztą także to rozporządzenie stało się dobrym powodem do zwłoki: nie ma rozporządzenia, nie produkujemy. Co stoi na przeszkodzie, żeby wydać to rozporządzenie? Tą sprawą powinien się zająć prokurator generalny, a nie minister gospodarki.
- Tu mamy przede wszystkim do czynienia z Himalajami hipokryzji. Nie jest prawdą to, że kandydaci na producentów biopaliw czekają na szczególne rozwiązania prawne albo wsparcie ze strony państwa. Trzy, cztery lata temu, kiedy benzyna surowa (bez podatków) kosztowała 1,5 zł i mniej, produkcja spirytusu i oleju rzepakowego przeznaczonego na biopaliwo bez wsparcia państwa byłaby nieopłacalna - wtedy też powstała ustawa o obowiązku dolewania biokomponentów do paliw silnikowych (regulację tę następnie uchylił Trybunał Konstytucyjny - red.) i zerowej stawce akcyzy. Dzisiaj - kiedy baryłka ropy kosztuje 68-72 dol., a benzyna z Płocka ponad dwa złote - nie potrzeba zachęt finansowych.
Będąc członkiem sejmowej podkomisji mającej zająć się nową ustawą o biopaliwach* uważa Pan, że ta ustawa jest niepotrzebna? Ponownie wpisany do nowej ustawy obowiązek dodawania do paliw biokomponentów jest przecież kluczowy dla rynku.
- W podkomisji jestem po to, żeby wiedzieć, co się dzieje w sprawie. Co do obowiązku dodawania biokomponentów, to konstytucja od 1997 roku się nie zmieniła - trzy lata temu Trybunał Konstytucyjny ten obowiązek uchylił. Państwo natomiast nadal nie zajmuje się kontrolą jakości paliw i tą drogą nie nakłania producentów do stosowania biododatków. Pozoruje za to działania z wykorzystaniem trzech klubów parlamentarnych: PiS, SLD i Samoobrony, które przedstawiły własne (w istocie tożsame) projekty nowej ustawy.
90 proc. "nowej" ustawy napisano już cztery lata temu. Na podkomisji jasno wyraziłem opinię, że nie ma żadnych przeszkód prawnych dla produkowania biopaliw. Są wszystkie regulacje poza jednym małym rozporządzeniem ministra gospodarki (chodzi o rozporządzenie jakościowe, analizowane w pierwszych miesiącach tego roku przez Komisję Europejską i ponownie przekazane przez KE do Ministerstwa Go spodarki w celu wniesienia poprawek - red.). Zresztą także to rozporządzenie stało się dobrym powodem do zwłoki: nie ma rozporządzenia, nie produkujemy. Co stoi na przeszkodzie, żeby wydać to rozporządzenie? Tą sprawą powinien się zająć prokurator generalny, a nie minister gospodarki.


Nie dodano jeszcze żadnego komentarza