Autor: Jerzy Dudała | 2008-03-13
Biznes i stadiony
Polski sport jest słaby, więc biznes nie widzi powodu, by weń inwestować. Jednak w miarę upływu lat mariaż obu dziedzin będzie u nas coraz bardziej opłacalny i - podobnie jak na Zachodzie - na sporcie będzie można nieźle zarabiać.
W Anglii najwięcej osób przychodzi na mecze Manchesteru United - ponad 75 tys. kibiców, w tym wielu turystów z zagranicy, głównie z Azji. Na stadion Newcastle przychodzi 50 tysięcy, a na
meczach londyńskiej Chelsea regularnie bywa 41 tys. sympatyków "The Blues". Najwięcej fanów przyciąga duma Katalonii - FC Barcelona, bo średnio 82 tys. osób bywa na meczach rozgrywanych na
słynnym Camp Nou. Anglicy rozpatrują pomysł, by rozgrywać jedną z ligowych kolejek za granicą - tam gdzie więcej zapłacą za możliwość oglądania graczy Manchesteru United bądź
Liverpoolu.
U nas brakuje infrastruktury i jedyną nadzieją jest to, że stadiony będą musiały powstać, jeżeli Euro 2012 ma być zorganizowane w Polsce i na Ukrainie. Trzeba pamiętać, że sukcesy klubów są doskonałą reklamą dla miast, z których się owe kluby wywodzą.
Dzięki klubowym sukcesom nazwy miast są na ustach całej sportowej Polski. W planie wielu wycieczek do Barcelony, Madrytu czy Manchesteru jest zwiedzanie stadionów Camp Nou, Santiago Bernabeu i Old Trafford. Przed laty sportowe sukcesy sportowców Legii lub Widzewa sławiły Warszawę i Łódź w całym kraju i za granicą. Zrobiona z największym rozmachem kampania promocyjna nie przyniesie danemu miastu tyle splendoru, ile - dajmy na to - awans tamtejszej drużyny do Ligi Mistrzów. Dlatego w Krakowie ściskają kciuki za Cupiała i jego Wisłę nie tylko kibice, ale też włodarze miejscy. Na Wiśle w Lidze Mistrzów skorzystałby klub z Reymonta, cały polski sport oraz właśnie Kraków.
U nas brakuje infrastruktury i jedyną nadzieją jest to, że stadiony będą musiały powstać, jeżeli Euro 2012 ma być zorganizowane w Polsce i na Ukrainie. Trzeba pamiętać, że sukcesy klubów są doskonałą reklamą dla miast, z których się owe kluby wywodzą.
Dzięki klubowym sukcesom nazwy miast są na ustach całej sportowej Polski. W planie wielu wycieczek do Barcelony, Madrytu czy Manchesteru jest zwiedzanie stadionów Camp Nou, Santiago Bernabeu i Old Trafford. Przed laty sportowe sukcesy sportowców Legii lub Widzewa sławiły Warszawę i Łódź w całym kraju i za granicą. Zrobiona z największym rozmachem kampania promocyjna nie przyniesie danemu miastu tyle splendoru, ile - dajmy na to - awans tamtejszej drużyny do Ligi Mistrzów. Dlatego w Krakowie ściskają kciuki za Cupiała i jego Wisłę nie tylko kibice, ale też włodarze miejscy. Na Wiśle w Lidze Mistrzów skorzystałby klub z Reymonta, cały polski sport oraz właśnie Kraków.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
