Budowlana dźwignia nie pęka
Jarosław Maślanek - 2009-01-23
Czy budownictwo oprze się kryzysowi? Zapewne tak, ale prawdopodobnie nie wszystkie sektory. Najbardziej odporne na zawirowania gospodarcze będą przedsięwzięcia finansowane lub współfinansowane ze środków publicznych.
Kryzys gwałtownie zachwiał wiarą w samoregulującą się moc rynku, co dobrze widać na przykładzie budownictwa.
Projekty komercyjne, które w ostatnich latach napędzały budowlankę, w ciągu kilku tygodni zamarły i nie wydaje się, by ruszyły bez pomocy państwowej.
Budownictwo mieszkaniowe praktycznie stanęło w miejscu, deweloperzy nie tylko zamrażają plany na 2009 r., ale i wstrzymują już rozpoczęte przedsięwzięcia. Powód - banki, ogarnięte paniką związaną z załamaniem rynku kredytów hipotecznych, drastycznie zaostrzyły kryteria przyznawania ich w Polsce, a zakup większości inwestycji mieszkaniowych finansowany jest właśnie ze środków kredytowych.
Przedsięwzięcia przemysłowe, mimo wciąż zapowiadanych nowych projektów inwestorów zagranicznych, również mocno przyhamowały. To także skutek ostrożniejszej polityki kredytowej, ale i korekt planów inwestycyjnych rodzimych przedsiębiorców, którzy przygotowują się na nadchodzące załamanie eksportu (napędzającego w ostatnich latach inwestycje).
Wolne środki firmy przeznaczą raczej na zmianę profilu produkcyjnego w ramach już funkcjonujących kompleksów technologicznych i optymalizację produkcji niż na rozbudowę czy inwestycje. Oazą inwestowania pozostaną do pewnego stopnia specjalne strefy ekonomiczne, które wciąż kuszą zagranicznych inwestorów ulgami podatkowymi.
Kryzysowi może się oprzeć sektor logistyczno- magazynowy. Jest on co prawda w dużej mierze uzależniony od kondycji innych gałęzi gospodarki, jego rozwój będzie więc związany z tym, jak na obecną sytuację zareagują np. firmy transportowe czy sektora FMCG, jednak budowa nowych obiektów w równym stopniu uzależniona jest od rozwoju infrastruktury komunikacyjnej, tak drogowej, jak i kolejowej.
A właśnie te dwa sektory wydają się raczej bezpieczne.
Nadal dobre perspektywy są przed budownictwem obiektów handlowych.
Ostatnio widać, że zagraniczni inwestorzy, zwłaszcza fundusze inwestycyjne i deweloperzy, mocno wchodzą na rynki do tej pory traktowane po macoszemu przez duży kapitał. Zapowiedziano budowę galerii handlowo-usługowych w wielu mniejszych miastach, penetrowanych raczej przez sieci supermarketów i dyskontów.
Właśnie segment galerii oraz mniejszych placówek handlowych będzie siłą napędową budownictwa komercyjnego w najbliższych latach.
Wydaje się również, że jeżeli tylko nie spełnią się czarne scenariusze związane z organizacją Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie, również przedsięwzięcia hotelowe nie powinny być zagrożone. Kibic nawet w dobie kryzysu nie odmówi sobie przyjemności uczestniczenia w święcie europejskiej piłki.
Projekty komercyjne, które w ostatnich latach napędzały budowlankę, w ciągu kilku tygodni zamarły i nie wydaje się, by ruszyły bez pomocy państwowej.
Budownictwo mieszkaniowe praktycznie stanęło w miejscu, deweloperzy nie tylko zamrażają plany na 2009 r., ale i wstrzymują już rozpoczęte przedsięwzięcia. Powód - banki, ogarnięte paniką związaną z załamaniem rynku kredytów hipotecznych, drastycznie zaostrzyły kryteria przyznawania ich w Polsce, a zakup większości inwestycji mieszkaniowych finansowany jest właśnie ze środków kredytowych.
Przedsięwzięcia przemysłowe, mimo wciąż zapowiadanych nowych projektów inwestorów zagranicznych, również mocno przyhamowały. To także skutek ostrożniejszej polityki kredytowej, ale i korekt planów inwestycyjnych rodzimych przedsiębiorców, którzy przygotowują się na nadchodzące załamanie eksportu (napędzającego w ostatnich latach inwestycje).
Wolne środki firmy przeznaczą raczej na zmianę profilu produkcyjnego w ramach już funkcjonujących kompleksów technologicznych i optymalizację produkcji niż na rozbudowę czy inwestycje. Oazą inwestowania pozostaną do pewnego stopnia specjalne strefy ekonomiczne, które wciąż kuszą zagranicznych inwestorów ulgami podatkowymi.
Kryzysowi może się oprzeć sektor logistyczno- magazynowy. Jest on co prawda w dużej mierze uzależniony od kondycji innych gałęzi gospodarki, jego rozwój będzie więc związany z tym, jak na obecną sytuację zareagują np. firmy transportowe czy sektora FMCG, jednak budowa nowych obiektów w równym stopniu uzależniona jest od rozwoju infrastruktury komunikacyjnej, tak drogowej, jak i kolejowej.
A właśnie te dwa sektory wydają się raczej bezpieczne.
Nadal dobre perspektywy są przed budownictwem obiektów handlowych.
Ostatnio widać, że zagraniczni inwestorzy, zwłaszcza fundusze inwestycyjne i deweloperzy, mocno wchodzą na rynki do tej pory traktowane po macoszemu przez duży kapitał. Zapowiedziano budowę galerii handlowo-usługowych w wielu mniejszych miastach, penetrowanych raczej przez sieci supermarketów i dyskontów.
Właśnie segment galerii oraz mniejszych placówek handlowych będzie siłą napędową budownictwa komercyjnego w najbliższych latach.
Wydaje się również, że jeżeli tylko nie spełnią się czarne scenariusze związane z organizacją Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie, również przedsięwzięcia hotelowe nie powinny być zagrożone. Kibic nawet w dobie kryzysu nie odmówi sobie przyjemności uczestniczenia w święcie europejskiej piłki.



Nie dodano jeszcze żadnego komentarza