Autor: Jarosław Maślanek | 2007-07-23
Budowlańcy na murawie
Dla kibiców Euro 2012 to okazja do przeżycia sportowych emocji na żywo, dla gospodarki to zastrzyk inwestycji, napędzających i tak już dobrą koniunkturę. Firmy budowlane szykują się do wchłonięcia ogromnej liczby zamówień, producenci materiałów budowlanych do pokrycia zapotrzebowań przyszłych placów budów, a pracownicy zastanawiają się nad celowością wyjazdu za granicę. To wszystko brzmi jak bajka i... bajką może pozostać, jeżeli organizatorzy mistrzostw od deklaracji nie przejdą do działań.
Kolejny problem, na który wskazuje szef KPP, związany jest z ochroną środowiska. Proces inwestycyjny na obszarach chronionych pod względem przyrodniczym wydłuża się z powodu konieczności
uzyskiwania dodatkowych zezwoleń. Na niektórych terenach realizacja przedsięwzięć może być nawet niemożliwa. Nie do uniknięcia wydają się również czasochłonne konflikty z organizacjami
ekologicznymi.
Wydaje się, że papierkiem lakmusowym przygotowań do mistrzostw będzie budowa Stadionu Narodowego w Warszawie. Przemiana największego jarmarku Europy w nowoczesny stadion jest bowiem wyzwaniem nie tyle pod względem finansowo-budowlanym, co administracyjno-urzędniczym. Na razie odbywają się przepychanki, kto będzie nadzorował inwestycję, czy Totalizator Sportowy, czy Centralny Ośrodek Sportu, co skutkuje informacjami o opóźnieniu budowy nawet o rok. A to przecież już kolejny poślizg.
- Na zlecenie władz miasta nasza pracownia wykonała koncepcję zagospodarowania terenu obecnego stadionu XX-lecia oraz pełny projekt koncepcyjny obiektu na 64 tysiące widzów, zgodny z wymaganiami stawianymi FIFA i UEFA dla stadionów, na których miałby zostać rozegrany mecz otwarcia Euro 2012 - mówi profesor Stefan Kuryłowicz z pracowni architektonicznej APA Kuryłowicz & Associates. - Nasze opracowanie zostało wykorzystane przez obecne władze miasta do przygotowania decyzji o warunkach zabudowy. Ubolewam, że struktury odpowiedzialne za realizację Euro 2012 z niezrozumiałych dla mnie względów nie korzystają z tego materiału i zamiast zaoszczędzić sześć miesięcy, decydują się na zaczynanie od początku procedur i organizację konkursu.
Przy organizacji Euro 2012 jak w lustrze odbijać się będą nasze słabości i zalety. Czy przeważą nieumiejętność organizacji i porozumienia, warcholstwo i urzędnicza buta, czy górę weźmie zdolność do wysiłku i integracji w momentach kluczowych dla kraju, zobaczymy w 2012 r.
Wydaje się, że papierkiem lakmusowym przygotowań do mistrzostw będzie budowa Stadionu Narodowego w Warszawie. Przemiana największego jarmarku Europy w nowoczesny stadion jest bowiem wyzwaniem nie tyle pod względem finansowo-budowlanym, co administracyjno-urzędniczym. Na razie odbywają się przepychanki, kto będzie nadzorował inwestycję, czy Totalizator Sportowy, czy Centralny Ośrodek Sportu, co skutkuje informacjami o opóźnieniu budowy nawet o rok. A to przecież już kolejny poślizg.
- Na zlecenie władz miasta nasza pracownia wykonała koncepcję zagospodarowania terenu obecnego stadionu XX-lecia oraz pełny projekt koncepcyjny obiektu na 64 tysiące widzów, zgodny z wymaganiami stawianymi FIFA i UEFA dla stadionów, na których miałby zostać rozegrany mecz otwarcia Euro 2012 - mówi profesor Stefan Kuryłowicz z pracowni architektonicznej APA Kuryłowicz & Associates. - Nasze opracowanie zostało wykorzystane przez obecne władze miasta do przygotowania decyzji o warunkach zabudowy. Ubolewam, że struktury odpowiedzialne za realizację Euro 2012 z niezrozumiałych dla mnie względów nie korzystają z tego materiału i zamiast zaoszczędzić sześć miesięcy, decydują się na zaczynanie od początku procedur i organizację konkursu.
Przy organizacji Euro 2012 jak w lustrze odbijać się będą nasze słabości i zalety. Czy przeważą nieumiejętność organizacji i porozumienia, warcholstwo i urzędnicza buta, czy górę weźmie zdolność do wysiłku i integracji w momentach kluczowych dla kraju, zobaczymy w 2012 r.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
