Autor: Jarosław Maślanek | 2007-07-27
Budownictwo na fali
Hossa w budownictwie trwa w najlepsze, a apetyt rośnie wraz z projektami związanymi z organizacją mistrzostw Euro 2012. Jak długo jednak sektor będzie korzystał z dobrej koniunktury?
- Prognozy produkcji budowlano-montażowej są bardzo optymistyczne - zapewnia Anna Kałużna, analityk z firmy ASM Centrum Badań i Analiz Rynku. - Można oczekiwać, że korzystny klimat dla rozwoju rynku inwestycji budowlanych będzie kształtował się co najmniej przez kilka najbliższych lat, a średnioroczny wzrost osiągnie 25 proc.
Konkretną datę graniczną dla obecnej hossy wskazuje Szymon Jungiewicz, główny analityk rynku budowlanego firmy badawczej PMR. - Dobra koniunktura utrzyma się co najmniej do 2015 roku, kiedy wygasną środki unijne, przeznaczone na dofinansowanie projektów infrastrukturalnych w budżecie unijnym na lata 2007-2013.Hossa z zadyszką
Oprócz unijnego zastrzyku gotówki, związanego z przedsięwzięciami infrastrukturalnymi, optymistyczne prognozy podpierane są też powierzeniem Polsce i Ukrainie organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej. Bowiem to właśnie sektor budowlany będzie największym beneficjentem tego wydarzenia (oczywiście oprócz kibiców). Skala zakładanych do 2012 roku inwestycji powoduje, że budowlańcy nie muszą się obawiać o kontrakty.
Obecna sytuacja sektora związana jest również z dobrą kondycją polskiej gospodarki, która została rozpędzona do niespotykanego od 1989 roku poziomu. Skłania to przedsiębiorców, samorządy i zwykłych obywateli do inwestowania. Rozbudowują się zakłady produkcyjne, inwestorzy zagraniczni lokują nowe fabryki w Polsce, infrastruktura, zwłaszcza w skali lokalnej, rozwija się, korzystając z pomocy unijnej, a budownictwo mieszkaniowe korzysta z większej zasobności portfeli Polaków.
- Dobre wyniki osiągane w branży budowlanej to przede wszystkim efekt wzrostu produkcji budowlano-montażowej, na który wpływ miał szybki wzrost portfela zamówień na roboty budowlane - wyjaśnia Anna Kałużna. - Istotnym stymulantem rozwoju sektora jest również wzrost inwestycji zagranicznych.
Szacuje się, że w 2006 roku osiągnęły one wartość ponad 11 mld euro, czyli o 44 proc. więcej niż w roku poprzednim. Inwestycje bezpośrednie to praca przy nowych fabrykach, rozbudowach istniejących kompleksów i przenoszeniu linii produkcyjnych do Polski z zakładów zagranicznych. Firmy budowlane mają więc pełne ręce roboty.
- Korzystna sytuacja kształtowana jest również poprzez łatwo dostępne i nisko oprocentowane kredyty - kontynuuje Anna Kałużna. - Według danych NBP, w grudniu 2006 nastąpił 21,5 proc. wzrost kredytów konsumenckich w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA

