Autor: prof. dr hab. inż. Wiesław Blaschke | 2008-09-18
Budżet państwa a górnictwo węgla kamiennego
W ostatnich tygodniach komentowana jest decyzja Ministra Skarbu Jacka Rostowskiego, który uznał, że w przyszłorocznym budżecie państwa nie przewiduje pieniędzy na tak zwane inwestycje początkowe w górnictwie węgla kamiennego. Tego rodzaju środki planowane były w strategii działalności górnictwa do roku 2015. Wicepremier i Minister Gospodarki Waldemar Pawlak wyraża swe oburzenie (dość zresztą stonowane) sygnalizowaną decyzją o wycofaniu pomocy finansowej dla kopalń węgla kamiennego.
Górnictwo mogłoby pozyskać własne środki na sfinansowanie inwestycji. Ale to byłoby możliwe tylko poprzez podniesienie cen węgla. Nawiasem mówiąc, ceny krajowego węgla są nadal niższe
niż ceny węgla importowanego. Podniesienie cen węgla do poziomu niezbędnego do wygenerowania środków inwestycyjnych w górnictwie przełożyć się musi na wzrost cen energii z konsekwencjami
dla nas - konsumentów.
Można rozważać pozyskanie środków uzyskanych po wejściu spółek na giełdę. To na razie teoretyczne rozważania. Kiedy spółki posiadające węgiel energetyczny wejdą na giełdę? Lubelski Węgiel być może w pierwszej połowie 2009 roku. A pozostałe kiedy? Do czasu nim wejdą na giełdę wydobycie węgla może drastycznie się zmniejszyć, a jaka wówczas będzie atrakcyjność akcji. Chciałbym zobaczyć symulacje takich prognoz.
Gdybać można też, że znajdą się prywatni inwestorzy, którzy kupiliby kopalnie albo że inwestycje skredytują banki. Obawiam się, że w obecnej sytuacji to tylko pobożne życzenia. Obym się mylił.
Oczywiście kopalnie czy spółki węglowe będą wykonywać inwestycje umożliwiające wydobycie węgla. Będzie to na miarę ich możliwości finansowych. Dobrze by było, aby udało się przez te inwestycje utrzymać wydobycie na obecnym poziomie. Zwiększenie wydobycia będzie nieprawdopodobnie trudne. Mamy warunki oraz świetną kadrę zarządzającą ale bez pieniędzy górnictwo będzie bezradne. Państwo musi znaleźć środki pomocowe. Inaczej to ono weźmie odpowiedzialność za możliwy kryzys energetyczny.
Mam nadzieję, że Ministerstwo Skarbu przemyśli swoje pomysły nie wpisania do budżetu środków pomocowych na wstępne inwestycje w górnictwie węglowym. Jestem przekonany, choć symulacje powinno wykonać właśnie Ministerstwo Skarbu, że straty jakie poniesie krajowa gospodarka i my konsumenci będą większe niż planowana na pomoc kwota. Oszczędzając, w sumie nie tak duże, środki w planowanym budżecie, można doprowadzić do poważnych strat. Czy potwierdzi się nasze przysłowie, że "mądry Polak po szkodzie". Mam nadzieję, że w tym przypadku będziemy mądrzejsi przed szkodą.
prof. dr hab. inż. Wiesław Blaschke
Można rozważać pozyskanie środków uzyskanych po wejściu spółek na giełdę. To na razie teoretyczne rozważania. Kiedy spółki posiadające węgiel energetyczny wejdą na giełdę? Lubelski Węgiel być może w pierwszej połowie 2009 roku. A pozostałe kiedy? Do czasu nim wejdą na giełdę wydobycie węgla może drastycznie się zmniejszyć, a jaka wówczas będzie atrakcyjność akcji. Chciałbym zobaczyć symulacje takich prognoz.
Gdybać można też, że znajdą się prywatni inwestorzy, którzy kupiliby kopalnie albo że inwestycje skredytują banki. Obawiam się, że w obecnej sytuacji to tylko pobożne życzenia. Obym się mylił.
Oczywiście kopalnie czy spółki węglowe będą wykonywać inwestycje umożliwiające wydobycie węgla. Będzie to na miarę ich możliwości finansowych. Dobrze by było, aby udało się przez te inwestycje utrzymać wydobycie na obecnym poziomie. Zwiększenie wydobycia będzie nieprawdopodobnie trudne. Mamy warunki oraz świetną kadrę zarządzającą ale bez pieniędzy górnictwo będzie bezradne. Państwo musi znaleźć środki pomocowe. Inaczej to ono weźmie odpowiedzialność za możliwy kryzys energetyczny.
Mam nadzieję, że Ministerstwo Skarbu przemyśli swoje pomysły nie wpisania do budżetu środków pomocowych na wstępne inwestycje w górnictwie węglowym. Jestem przekonany, choć symulacje powinno wykonać właśnie Ministerstwo Skarbu, że straty jakie poniesie krajowa gospodarka i my konsumenci będą większe niż planowana na pomoc kwota. Oszczędzając, w sumie nie tak duże, środki w planowanym budżecie, można doprowadzić do poważnych strat. Czy potwierdzi się nasze przysłowie, że "mądry Polak po szkodzie". Mam nadzieję, że w tym przypadku będziemy mądrzejsi przed szkodą.
prof. dr hab. inż. Wiesław Blaschke
KOMENTARZE (2)
emka
11.10.2008 20:07
janud
27.09.2008 10:13
