Aleksander Grad: prywatyzacja przestaje straszyć
Wojciech Kuśpik i Piotr Stefaniak - 2010-03-20
Mam wrażenie, że w Polsce prywatyzacja przestaje już straszyć. Zarówno strona społeczna, związkowa, jak i pracownicy dostrzegają w niej ogromną szansę - mówi Aleksander Grad, minister skarbu Państwa.
- Jaką zastał pan sytuację, gdy objął stanowisko po poprzedniku?
- Cóż, trzeba nazwać rzecz po imieniu. Mieliśmy ministerstwo pozornego nadzoru właścicielskiego i zupełnie wyhamowany proces prywatyzacji. W 2007 roku, przy tak dobrej koniunkturze na świecie, resort sprywatyzował spółki za 600 mln zł. Nawet nie sprzedano tzw. resztówek w bankach prywatnych, czyli kilkuprocentowych udziałów S P, nie dających żadnego wpływu na spółkę, z czego budżet zostałby zasilony kwotą ze trzy razy większą. W dodatku zniszczono zespoły odpowiedzialne za prowadzenie procesów prywatyzacyjnych. Zmieniono klimat wokół prywatyzacji, wprowadzając strach przed działaniem i obsesję trzymania majątku przez SP dla samego faktu jego posiadania.
- Przyszedł czas na gruntowne zmiany.
- Od dwóch lat konsekwentnie budowałem tę "maszynę", która jest niezbędna do działania. Dobrałem odpowiednich pracowników, zmieniłem procedury i inspirowałem zmianę prawa do realizacji procesów prywatyzacyjnych.
Niestety, w pierwszej połowie 2009 r., kiedy przedstawiliśmy naszą ofertę i byliśmy gotowi do transakcji, to z kolei inwestorzy albo borykali się z wewnętrznymi problemami, albo proponowali nierzadko 20 proc. oczekiwanej przez nas ceny. Nasz upór w działaniu i aktywne wyjście do inwestorów z ofertą zaczęły w drugiej połowie zeszłego roku przynosić pozytywne efekty. Rynek znów powoli zaczyna nam sprzyjać, a bogatsi o kryzysowe doświadczenia wyciągamy wnioski z popełnionych błędów i lepiej słuchamy, jak rynek postrzega przyszłe transakcje.
Stąd udany jesienią ub.r. debiut PGE oraz nowa emisja akcji PKO BP, a te z kolei przełożyły się na kolejne świetne transakcje, jakie przeprowadziliśmy na początku tego roku. Mam tu na myśli KGHM, Lotos i Eneę, łącznie za 3,5 mld zł.
- Jednak największe wyzwania dopiero są przed resortem.
- O tak, ten rok jest kluczowy dla proce-sów prywatyzacyjnych. Zadania olbrzymie, a harmonogram bardzo napięty. Zgodnie z ustawą budżetową, zakładamy pozyskanie 25 mld zł. Choć start jest dobry, bo już uzyskaliśmy 4 mld zł, to przed nami, istotnie, wiele bardzo trudnych zadań.
- Jakie będę te pierwsze duże transakcje prywatyzacyjne?
- Najważniejsze, które mamy "na stole", to debiuty giełdowe PZU oraz grupy Tauron. Pierwszy z nich sfinalizuje niejako umowę dezinwestycji, jaką zawarliśmy z Eureko. Wyzwanie jest ogromne, ponieważ w krótkim czasie upublicznimy bardzo dużą firmę. Na rynek traf prawie 20 proc. akcji PZU. Na to IPO zwrócone są oczy wielu inwestorów. To będzie jedno z największych wydarzeń gospodarczych w skali światowej. Podczas spotkań z inwestorami na Starym Kontynencie i w USA wszyscy pytali mnie o tę transakcję. Dlatego spodziewamy się bardzo dużego zainteresowania IPO PZU. Jeszcze większym wyzwaniem będzie kontynuowanie procesu prywatyzacji sektora elektroenergetycznego. Także dlatego, że pilnie wymaga on zastrzyku kapitału.
- Cóż, trzeba nazwać rzecz po imieniu. Mieliśmy ministerstwo pozornego nadzoru właścicielskiego i zupełnie wyhamowany proces prywatyzacji. W 2007 roku, przy tak dobrej koniunkturze na świecie, resort sprywatyzował spółki za 600 mln zł. Nawet nie sprzedano tzw. resztówek w bankach prywatnych, czyli kilkuprocentowych udziałów S P, nie dających żadnego wpływu na spółkę, z czego budżet zostałby zasilony kwotą ze trzy razy większą. W dodatku zniszczono zespoły odpowiedzialne za prowadzenie procesów prywatyzacyjnych. Zmieniono klimat wokół prywatyzacji, wprowadzając strach przed działaniem i obsesję trzymania majątku przez SP dla samego faktu jego posiadania.
- Przyszedł czas na gruntowne zmiany.
- Od dwóch lat konsekwentnie budowałem tę "maszynę", która jest niezbędna do działania. Dobrałem odpowiednich pracowników, zmieniłem procedury i inspirowałem zmianę prawa do realizacji procesów prywatyzacyjnych.
Niestety, w pierwszej połowie 2009 r., kiedy przedstawiliśmy naszą ofertę i byliśmy gotowi do transakcji, to z kolei inwestorzy albo borykali się z wewnętrznymi problemami, albo proponowali nierzadko 20 proc. oczekiwanej przez nas ceny. Nasz upór w działaniu i aktywne wyjście do inwestorów z ofertą zaczęły w drugiej połowie zeszłego roku przynosić pozytywne efekty. Rynek znów powoli zaczyna nam sprzyjać, a bogatsi o kryzysowe doświadczenia wyciągamy wnioski z popełnionych błędów i lepiej słuchamy, jak rynek postrzega przyszłe transakcje.
Stąd udany jesienią ub.r. debiut PGE oraz nowa emisja akcji PKO BP, a te z kolei przełożyły się na kolejne świetne transakcje, jakie przeprowadziliśmy na początku tego roku. Mam tu na myśli KGHM, Lotos i Eneę, łącznie za 3,5 mld zł.
- Jednak największe wyzwania dopiero są przed resortem.
- O tak, ten rok jest kluczowy dla proce-sów prywatyzacyjnych. Zadania olbrzymie, a harmonogram bardzo napięty. Zgodnie z ustawą budżetową, zakładamy pozyskanie 25 mld zł. Choć start jest dobry, bo już uzyskaliśmy 4 mld zł, to przed nami, istotnie, wiele bardzo trudnych zadań.
- Jakie będę te pierwsze duże transakcje prywatyzacyjne?
- Najważniejsze, które mamy "na stole", to debiuty giełdowe PZU oraz grupy Tauron. Pierwszy z nich sfinalizuje niejako umowę dezinwestycji, jaką zawarliśmy z Eureko. Wyzwanie jest ogromne, ponieważ w krótkim czasie upublicznimy bardzo dużą firmę. Na rynek traf prawie 20 proc. akcji PZU. Na to IPO zwrócone są oczy wielu inwestorów. To będzie jedno z największych wydarzeń gospodarczych w skali światowej. Podczas spotkań z inwestorami na Starym Kontynencie i w USA wszyscy pytali mnie o tę transakcję. Dlatego spodziewamy się bardzo dużego zainteresowania IPO PZU. Jeszcze większym wyzwaniem będzie kontynuowanie procesu prywatyzacji sektora elektroenergetycznego. Także dlatego, że pilnie wymaga on zastrzyku kapitału.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna strona
KOMENTARZE (16)
-
30.03.2010 09:29informatyk
-
22.03.2010 05:50StraitDover
-
21.03.2010 13:38prezesik



bizness
... tylko Niemcy nie durni! po co maja kupowac po 5zl? Czas jest nieublagalny, wystarczy czekac...