RSS
    • m.wnp.pl

Chemia boi się podwyżek cen gazu

Dariusz Malinowski - 2007-03-11
PGNiG sprzedaje importowany gaz poniżej kosztów zakupu - oskarżają, nie bez powodu, krajowego giganta niezależni dystrybutorzy. Oznacza to, że liberalizacja rynku będzie wymagała podwyżek cen. Jednak zmiana korzystna dla konkurentów krajowego potentata może oznaczać poważne problemy dla dużych firm. Klasyczne gazowe błędne koło, w którym ugrzązł niejeden rząd planujący zmiany na tym rynku.
Rynek gazu w Polsce jest wyraźnie podzielony. Z jednej strony - dostarczyciel ogromnej większości surowca, dyktujący warunki gigant: Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Z drugiej - miliony odbiorców. Pomiędzy nimi - kilka niewielkich, niezależnych firm dystrybucyjnych, które i tak najczęściej dostarczają klientom gaz kupiony z upustami od PGNiG.


Na pewno będzie drożej


Pomimo tego, że po raz ostatni ceny gazu wzrosły niedawno, 1 stycznia 2007 roku, kolejne podwyżki są tylko kwestią czasu. Przede wszystkim dlatego, że na dłuższą metę PGNiG nie będzie mógł sprzedawać gazu z importu poniżej kosztów zakupu - a to, że taki fakt ma miejsce, potwierdził niedawno przedstawiciel spółki Cyryl Fedorowicz.

- Zarząd każdej firmy, w tym spółki giełdowej, zobowiązany jest do zwiększania jej wartości. Dotyczy to również szefów PGNiG. Z różnych względów niektóre spółki prowadzą politykę kierując się "zaleceniami" rządu. Oznacza to np., że wolniej podnoszą ceny usług towarów. Jednak to rozwiązanie nie może trwać wiecznie - uważa Adam Ruciński, doradca inwestycyjny, właściciel kancelarii audytorskiej Ruciński i wspólnicy.

Co prawda, pomimo sprzedaży importowanego gazu poniżej kosztów, PGNiG wychodzi jednak na plus. Dysponuje bowiem własnymi złożami. Jednak taka polityka - subsydiowania własnym gazem importowanego - budzi wiele kontrowersji.

- To zwykłe psucie rynku. W praktyce uniemożliwia się niezależnym dystrybutorom zaistnienie, bo my nie mamy dostępu do krajowych złóż, a sprzedaż gazu wyłącznie z importu byłaby nieopłacalna - skarży się przedstawiciel jednej z małych firm.

Jednak polityka PGNiG niesie za sobą daleko idące następstwa. Od połowy roku teoretycznie każdy odbiorca gazu będzie mógł go kupić od dowolnego dostawcy. Brak możliwości wejścia na rynek niezależnych dystrybutorów oznacza w praktyce, że liberalizacji nie będzie.

Podwyżki wydają się więc przesądzone. Kiedy? Oficjalnie w PGNiG nikt o perspektywach wzrostu cen nie chce mówić. Nieoficjalnie: sytuacja jest dynamiczna, popyt na gaz szybko na świecie rośnie. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy za pół roku ceny surowca nie wzrosną o 10-20 proc. - mówi przedstawiciel gazowej spółki.
Ale przecież PGNiG ma podpisane kontrakty, dzięki którym ma zapewnione ceny po jakich będzie kupował gaz. - Tyle że życie uczy, że kontrakty nie zawsze są respektowane. Rynkiem gazu rządzą producenci, nie odbiorcy - dodaje nasz rozmówca.

DODAJ KOMENTARZ

wnp.pl

forum.wnp.pl - dyskusje na tematy gospodarcze