Chemia musi sobie sama radzić
Dariusz Malinowski - 2008-01-17
Na to, że zagraniczni inwestorzy rzucą się, by inwestować w polską branżę chemiczną, nie ma co liczyć. Jeżeli chcemy, aby nasze firmy chemiczne rosły w siłę, w pierwszym rzędzie muszą się o to postarać one same. Nie będzie jednak łatwo.
Pod adresem polskiej chemii pada wiele zarzutów: mało innowacyjna, źle zarządzana, niedoinwestowana, bez spójnej strategii prywatyzacyjnej. Już z tego wyliczenia widać, że nie wszystko jest winą
samych zakładów. Jednak wszystko przekłada się na szary obraz polskiej chemii.
Mizerii w branży należy tylko żałować, bo w krajach wysoko rozwiniętych to właśnie branża chemiczna jest jedną z kluczowych i najbardziej perspektywicznych, przynoszących największe wpływy do budżetu. Szczególna jest zwłaszcza pozycja tej branży w Europie. Dość powiedzieć, że według specjalistów to ostatnia gałąź przemysłu, w której stary świat wciąż dzierży palmę pierwszeństwa - ma największy udział w rynku, daje najwięcej nowych technologii i wynalazków.
W innych dawno zostaliśmy wyprzedzeni przez Amerykę lub kraje Azji. W UE chemia trzyma się świetnie. W Unii, ale nie w Polsce.
Manna nie spadnie z nieba
Od wielu lat Polska jest atrakcyjnym miejscem dla zagranicznych inwestycji. Powstały nowe zakłady samochodowe, sprzętu AGD, elektroniki użytkowej. Jednak wśród licznych inwestycji trudno chociażby o jedną dużą i ważną, związaną z branżą chemiczną.
Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że zdolności produkcyjne w Europie Zachodniej są wystarczające (lub będą po przeprowadzeniu stosunkowo niewielkich inwestycji) do pokrycia europejskiego zapotrzebowania na produkty chemiczne, nawet uwzględniając szybki rozwój rynków Europy Środkowo-Wschodniej.
- Nie tylko rynek Polski, ale także całego regionu, jest wciąż relatywnie niewielki w skali europejskiej - podkreśla Alexander Keller z firmy Roland Berger Strategy Consultants. Największe polskie firmy chemiczne notują obroty rzędu miliarda euro rocznie (Grupa Ciech) lub 500-600 mln euro (Anwil, ZA Puławy). Tymczasem przychody europejskich potentatów są nieporównanie większe. Na przykład BASF notuje ok. 48 mld euro obrotów (por. wykres).
Jego zdaniem, to, że zachodnie firmy chemiczne praktycznie nie inwestują w produkcję na polskim rynku, raczej się nie zmieni. - W najbliższych latach tendencja do nieinwestowania w branżę chemiczną w Polsce utrzyma się - ocenia Keller.
Warto podkreślić, że w latach 2004-06 bezpośrednie inwestycje zagraniczne w sektorze chemicznym w Polsce stanowiły zaledwie 2 proc. całości inwestycji zagranicznych. - Żadna z dużych europejskich firm nie zdecydowała się ulokować w Polsce zintegrowanego systemu produkcyjnego - wskazuje przedstawiciel firmy Roland Berger.
Mizerii w branży należy tylko żałować, bo w krajach wysoko rozwiniętych to właśnie branża chemiczna jest jedną z kluczowych i najbardziej perspektywicznych, przynoszących największe wpływy do budżetu. Szczególna jest zwłaszcza pozycja tej branży w Europie. Dość powiedzieć, że według specjalistów to ostatnia gałąź przemysłu, w której stary świat wciąż dzierży palmę pierwszeństwa - ma największy udział w rynku, daje najwięcej nowych technologii i wynalazków.
W innych dawno zostaliśmy wyprzedzeni przez Amerykę lub kraje Azji. W UE chemia trzyma się świetnie. W Unii, ale nie w Polsce.
Manna nie spadnie z nieba
Od wielu lat Polska jest atrakcyjnym miejscem dla zagranicznych inwestycji. Powstały nowe zakłady samochodowe, sprzętu AGD, elektroniki użytkowej. Jednak wśród licznych inwestycji trudno chociażby o jedną dużą i ważną, związaną z branżą chemiczną.
Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że zdolności produkcyjne w Europie Zachodniej są wystarczające (lub będą po przeprowadzeniu stosunkowo niewielkich inwestycji) do pokrycia europejskiego zapotrzebowania na produkty chemiczne, nawet uwzględniając szybki rozwój rynków Europy Środkowo-Wschodniej.
- Nie tylko rynek Polski, ale także całego regionu, jest wciąż relatywnie niewielki w skali europejskiej - podkreśla Alexander Keller z firmy Roland Berger Strategy Consultants. Największe polskie firmy chemiczne notują obroty rzędu miliarda euro rocznie (Grupa Ciech) lub 500-600 mln euro (Anwil, ZA Puławy). Tymczasem przychody europejskich potentatów są nieporównanie większe. Na przykład BASF notuje ok. 48 mld euro obrotów (por. wykres).
Jego zdaniem, to, że zachodnie firmy chemiczne praktycznie nie inwestują w produkcję na polskim rynku, raczej się nie zmieni. - W najbliższych latach tendencja do nieinwestowania w branżę chemiczną w Polsce utrzyma się - ocenia Keller.
Warto podkreślić, że w latach 2004-06 bezpośrednie inwestycje zagraniczne w sektorze chemicznym w Polsce stanowiły zaledwie 2 proc. całości inwestycji zagranicznych. - Żadna z dużych europejskich firm nie zdecydowała się ulokować w Polsce zintegrowanego systemu produkcyjnego - wskazuje przedstawiciel firmy Roland Berger.
KOMENTARZE (3)
-
16.04.2011 05:28Got it! Thanks a lot again for heilpng me out!
-
16.04.2011 05:00HHIS I soluhd have thought of that!
-
18.01.2008 08:29jarosław laskowski






Got it! Thanks a lot again for heilpng me out!
Got it! Thanks a lot again for heilpng me out!