Autor: Dariusz Malinowski | 2010-01-04
Chemia - prywatyzacja, determinacja, kryzys
Rząd jest zdeterminowany, by sprywatyzować chemię - mimo gorszych uwarunkowań rynkowych. Przed firmami naftowymi nadal stoją wyzwania związane z uzyskaniem dostępu do własnych źródeł surowca. W konferencji "Nafta/Chemia 2009" zorganizowanej przez Grupę PTWP, wydawcę Miesięcznika Gospodarczego Nowy Przemysł i portalu wnp.pl, wzięło udział ponad 500 osób z branży, polityki oraz doradztwa.
Według niego, przy obecnych zyskach na projektach wydobywczych, warto inwestować w ten segment. - Program dojścia do poziomu 2 mln ton ropy z własnych źródeł już w 2012 roku, jaki wyznaczył
sobie Lotos, jest bardzo ambitny, ale jednocześnie trudny do zrealizowania - przyznał wiceminister skarbu. Według niego, projekty Lotosu zarówno na Bałtyku, jak i na Morzu Północnym są
ważnym krokiem w tym kierunku.
Obawy wiceministra skarbu podziela także Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos. - Liczymy się z tym, że może nastąpić niewielki poślizg w osiągnięciu zakładanych 2 mln ton z własnych złóż - przyznał. Dodał jednak, że plany na rok 2010 nie są zagrożone.
Inaczej wygląda sytuacja w Orlenie. - Ten koncern ma w tej chwili inne problemy i nie stać go na odważne działania w segmencie upstream, ale w perspektywie kilku lat i Orlen powinien poważnie pomyśleć nad zaangażowaniem się w projekty wydobywcze - przyznał Mikołaj Budzanowski.
Pomimo chęci zwiększania zaangażowania w upstream, polskie koncerny wciąż pozostaną uzależnione od dostaw surowca z Rosji. - Żadna z polskich firm naftowych nie dysponuje obecnie możliwościami zabezpieczenia dostaw tak, by ropa z innych niż obecnie kierunków stanowiła znaczną część przerabianego surowca - mówił Dariusz Marzec, dyrektor w firmie doradczej KPMG.
Przedstawiciel Ministerstwa Skarbu Państwa podtrzymał koncepcję sprzedaży 13 proc. pakietu Lotosu inwestorowi z dostępem do złóż lub mającego know-how w segmencie wydobycia. Jednak zdaniem Jacka Sochy, wiceprezesa, partnera Pri-cewaterhouseCoopers, trzynaście procent akcji jest mało atrakcyjnym udziałem dla potencjalnego inwestora branżowego.
Wiele emocji budziły jak zwykle kwestie logistyki paliwowej. Zdaniem uczestników panelu, można zawsze dyskutować o formie połączenia, ale kluczową kwestią jest fakt, że projekt ten został w końcu sfinalizowany.
Wiceminister Budzanowski nawiązał do kontrowersyjnego projektu budowy rurociągu na Białoruś. Z jego wypowiedzi wynika, że resort nie jest przychylnie nastawiony do tego projektu. - Należy jeszcze raz zadać sobie pytanie, czy możemy sobie pozwolić na otwarcie się na Wschód, podczas gdy w bliskiej perspektywie mamy znaczące zwiększenie własnych mocy produkcyjnych - powiedział wiceminister.
Obawy wiceministra skarbu podziela także Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos. - Liczymy się z tym, że może nastąpić niewielki poślizg w osiągnięciu zakładanych 2 mln ton z własnych złóż - przyznał. Dodał jednak, że plany na rok 2010 nie są zagrożone.
Inaczej wygląda sytuacja w Orlenie. - Ten koncern ma w tej chwili inne problemy i nie stać go na odważne działania w segmencie upstream, ale w perspektywie kilku lat i Orlen powinien poważnie pomyśleć nad zaangażowaniem się w projekty wydobywcze - przyznał Mikołaj Budzanowski.
Pomimo chęci zwiększania zaangażowania w upstream, polskie koncerny wciąż pozostaną uzależnione od dostaw surowca z Rosji. - Żadna z polskich firm naftowych nie dysponuje obecnie możliwościami zabezpieczenia dostaw tak, by ropa z innych niż obecnie kierunków stanowiła znaczną część przerabianego surowca - mówił Dariusz Marzec, dyrektor w firmie doradczej KPMG.
Przedstawiciel Ministerstwa Skarbu Państwa podtrzymał koncepcję sprzedaży 13 proc. pakietu Lotosu inwestorowi z dostępem do złóż lub mającego know-how w segmencie wydobycia. Jednak zdaniem Jacka Sochy, wiceprezesa, partnera Pri-cewaterhouseCoopers, trzynaście procent akcji jest mało atrakcyjnym udziałem dla potencjalnego inwestora branżowego.
Wiele emocji budziły jak zwykle kwestie logistyki paliwowej. Zdaniem uczestników panelu, można zawsze dyskutować o formie połączenia, ale kluczową kwestią jest fakt, że projekt ten został w końcu sfinalizowany.
Wiceminister Budzanowski nawiązał do kontrowersyjnego projektu budowy rurociągu na Białoruś. Z jego wypowiedzi wynika, że resort nie jest przychylnie nastawiony do tego projektu. - Należy jeszcze raz zadać sobie pytanie, czy możemy sobie pozwolić na otwarcie się na Wschód, podczas gdy w bliskiej perspektywie mamy znaczące zwiększenie własnych mocy produkcyjnych - powiedział wiceminister.
KOMENTARZE (6)
Jakub Szela
10.03.2010 17:54
PRYWATYZACJA
01.03.2010 21:02
Oddany ZAK!!
27.02.2010 15:17
