Autor: Dariusz Malinowski | 2008-11-23
Chemia zwiera szyki
Nad polską branżą chemiczną ciąży fatum. Od wielu lat wiele mówi się o potrzebie konsolidacji, prywatyzacji i poprawie konkurencyjności, a niewiele z tego wychodzi. Być może najnowszy program przerwie to pasmo niemożności.
Jaka jest polska branża chemiczna? Z jednej strony zapóźniona technologicznie, bez własnego zaplecza surowcowego, ze słabymi częściami badawczymi; z drugiej - branża z wielkim atutem: działa na dużym rynku, który ma ogromne perspektywy wzrostu. Jeżeli udałoby się w większym stopniu ten rynek zagospodarować, byłby to spory sukces. Nie tylko przyniosłoby to korzyści samym spółkom, ale przyczyniłoby się też do zmniejszenia astronomicznego (liczonego w miliardach euro) deficytu w handlu chemikaliami, a to już ważne dla całej gospodarki.
- Polska chemia, biorąc pod uwagę możliwości wzrostu sprzedaży swoich wyrobów, jest perspektywiczna. Problem w tym, że te wyroby muszą być zaawansowane technologicznie, a z tym nie jest dobrze - mówi Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.Jednak wierzy, że w przypadku rozpoczęcia większych inwestycji w technologię, polskie firmy chemiczne zaczną się rozwijać.
W jedności siła
Jak twierdzi Marek Karabuła, prezes Nafty Polskiej, rekomendowana jest pełna prywatyzacja, sprzedaż wszystkich akcji przez Skarb Państwa i Naftę Polską.
Zaznacza zarazem, że według niego najbardziej sensowne jest połączenie firm w grupy. Choć wciąż nie jest jednak wykluczone, że niektóre firmy otrzymają indywidualne ścieżki prywatyzacji.
- Pierwszą grupę stworzyłyby Ciech oraz Zakłady Azotowe Tarnów i Kędzierzyn.
Ich prywatyzacja miałaby się zakończyć w trzecim kwartale przyszłego roku - powiedział nam niedawno prezes Karabuła.
Dwie pozostałe firmy - Police i Puławy - utworzyłyby więc drugą grupę. Za takim podziałem przemawia struktura sprzedaży - mówią specjaliści i żałują, że konsolidacja ma mieć miejsce dopiero teraz. - Pewne rzeczy w chemii nie zostały zrobione dwa lata temu. A szkoda, bo była ku temu okazja. Chodzi mi o restrukturyzację produktową - mówi Maciej Gierej, były prezes Nafty Polskiej.
W przypadku Polic sprzedaż nawozów mineralnych stanowi aż 81 proc. przychodów.
Z kolei w Puławach 57,3 proc. Co więcej, zróżnicowanie rodzaju nawozów (fosforowe w Policach i azotowe w Puławach) powoduje, że nowa grupa miałaby nie tylko silniejszą pozycję, ale i dawałaby rękojmię obsługi kompleksowej. Zresztą prezes Puław Paweł Jarczewski nie ukrywa, że nawozy nadal będą stanowiły główną siłę napędową dla Puław.
KOMENTARZE (1)
HHIS I sohlud have thought of that!
16.04.2011 06:01
HHIS I sohlud have thought of that!
HHIS I sohlud have thought of that!


