RSS
    • m.wnp.pl

Chemii bieda z gazem

Dariusz Malinowski - 2010-01-22

Skutki tych dysproporcji były nieubłagane i łatwe do przewidzenia.

- Do naszego kraju zaczęły trafiać nawozy z innych krajów, w których dzięki temu, że w spocie surowiec do ich produkcji był kupowany taniej, sprzedawane były w bardzo atrakcyjnych cenach - przyznaje Sabina Nowosielska, członek zarządu kędzierzyńskiego ZAK-u.

W pewnym momencie polskie firmy znalazły się pod ścianą. Musiały obniżyć cenę swoich produktów, co oznaczało poważne straty. Zresztą podobną politykę zastosowali konkurenci. Gdy w połowie 2009 roku ceny nawozów obniżył koncern Yara, odezwały się głosy, że być może są one dumpingowe, tyle że Yara ukróciła wszelkie spekulacje. Udowodniła bowiem, że kupuje gaz po takich cenach, że sprzedaż nawozów w nowych, bardzo niskich cenach jest nadal opłacalna.

Dlaczego jednak polskie firmy nie mogły zrobić tego samego, by sprostać zagranicznej konkurencji? Kto winny jest takiej sytuacji, że polska chemia nie skorzystała z gazowego eldorado?

W największym stopniu politycy i to nie jednego, ale wielu rządów. Słabością całej naszej gospodarki nie jest bowiem uzależnienie od gazu z jednego (wschodniego) kierunku, lecz to, że wciąż nie ma możliwości pozyskania większych ilości surowca z innych kierunków. Zresztą powoduje to takie ryzyko, że w przypadku zwykłej katastrofy i przerwania któregoś z rurociągów z gazem z Rosji mamy duży problem.

- Nawet jeślibyśmy chcieli okazyjnie zakupić gaz np. w Niemczech, to nie byłoby jak go odebrać. Połączeń międzysystemowych brak - wyjaśnia prezes jednej ze spółek chemicznych. - Efekt jest taki, że nie kupujemy surowca od kogo chcemy, lecz od tego, kto ma możliwości jego dostarczenia, czyli od PGNiG.

Zaznacza, że pojawiły się nawet oferty skierowane do polskich firm chemicznych, jednak rozmów nie podejmowano właśnie z powodu braku możliwości odbioru gazu.

- Niedawno było widoczne, jak bardzo brakuje połączeń międzysystemowych. Gdy okazało się, że surowca z Rosji może być zbyt mało, pomimo ofert z innych kierunków, nie mogliśmy z nich skorzystać. Problemem jest bowiem nie to skąd, ale jak odebrać gaz - mówi Mirosław Dobrut, wiceprezes PGNiG.

Paradoksalnie brak połączeń międzysystemowych powoduje także i to, że mniej elastyczny w negocjacjach cenowych jest PGNiG. Skoro bowiem konkurencja ma nikłe możliwości, by dostarczyć gaz, to potentat nie musi zabiegać o klientów aż w takim stopniu. Odbiorcy i tak muszą skorzystać z jego oferty Trudno mieć do niego o to pretensje.

DODAJ KOMENTARZ

wnp.pl

forum.wnp.pl - dyskusje na tematy gospodarcze