Chemii bieda z gazem
Dariusz Malinowski - 2010-01-22
Naszego rozmówcę nie przekonuje stwierdzenie, że podobne problemy dotyczą całej branży w UE.
- Spadki w przychodach gigantów światowej chemii (BASF, Yara, DSM), które służą niektórym do usprawiedliwiania załamania w wynikach polskich firm chemicznych, nie są adekwatne do polskich warunków ze względu na skalę działalności i ponadnarodowy charakter tych koncernów funkcjonujących w wielu krajach dotkniętych kryzysem - przypomina Wiśniewski. - A w Polsce podobno kryzysu nie było...
Trudno o optymizm
Co dalej? Biorąc pod uwagę trudną sytuację segmentu nawozowego, zasadne wydaje się pytanie, czy w takim razie branża ma w ogóle szansę przetrwania?
- Pomimo bardzo trudnej sytuacji, jestem optymistą - mówi Cezary Możeński, dyrektor Instytutu Nawozów Sztucznych. - Chciałbym zauważyć, że polskie firmy nawozowe produkują nawozy relatywnie tanio. Stosowane technologie są nowoczesne. To napawa optymizmem.
Nie oznacza to jednak, że można spocząć na laurach. Trzeba rozwijać się i przede wszystkim nadal ograniczać koszty. Z drugiej strony pojawiają się jednak i głosy, że konkurować na rynku nawozowym polskim firmom będzie coraz ciężej. Analitycy wskazują, że naturalnymi producentami nawozów są najwięksi producenci gazu. W perspektywie kilku lat możliwy jest taki rozwój wypadków, że gros nawozów azotowych będzie wytwarzanych w Rosji, krajach znad Zatoki Perskiej i basenu Morza Karaibskiego. Wynika to z bardzo dużego udziału surowca w kosztach. Na rynku pozostaną więc ci, którzy gaz mogą zakupić najtaniej.
- Nie możemy jednak skreślić całego rynku nawozów - przekonuje dyrektor Majchrzak. - Przecież nasz kraj ma już obecnie gigantyczny deficyt w obrocie chemikaliami. Jeśli dodalibyśmy do tego rynek nawozów, to kryzys w tej kwestii jeszcze by się pogłębił.
Utrzymanie produkcji nawozowej to nie tylko sprawa bilansu handlu zagranicznego. Nie da się jej oddzielić od kwestii społecznych. Upadek branży to gigantyczny problem w skali kraju, a w grę wchodzi interes dziesiątek tysięcy osób. Począwszy od rolników, poprzez pracowników zakładów chemicznych, kończąc na PGNiG. Komu bowiem sprzeda gaz krajowy potentat, jeśli zabraknie największych odbiorców.
A polski rynek jest coraz chętniej penetrowany przez zagranicznych producentów. Decyduje o tym wciąż małe wykorzystanie nawozów przez rolników (duże perspektywy wzrostu) i to, że polski rynek jest po prostu jednym z większych w Europie.
Pewną nadzieją dla branży nawozowej jest trwająca właśnie prywatyzacja i, co równie ważne, poszukiwanie alternatywnych metod zagospodarowania węgla. Jego ewentualne zgazowywanie - choć to wciąż odległa perspektywa - pozwoliłoby na zwiększenie zaplecza surowcowego, a być może i obniżenie cen.
- Poprzednia strona
- 1
- 2
- 3
- 4
KOMENTARZE (4)
-
16.04.2011 03:186kQuG9 Walking in the presence of ginats here. Cool thinking all around!
-
05.02.2010 10:34Jerzy A
-
26.01.2010 13:10pp


6kQuG9 Walking in the presence of ginats here. Cool thinking all around!
6kQuG9 Walking in the presence of ginats here. Cool thinking all around!