Ciech: dobra spółka na gorsze czasy
Piotr Apanowicz - 2009-04-15
Z istniejącej przez niemal cały okres PRL-u centrali handlu zagranicznego, w ciągu ostatnich kilkunastu lat wyrosła największa grupa chemiczna w Polsce. Ciech ma ambicję i - co ważne - możliwości zintegrowania krajowego sektora wielkiej chemii, tuż przed jego ostateczną prywatyzacją.
Początki Ciechu sięgają 1945 roku, pierwsza siedziba firmy to ulica Piotrkowska w Łodzi.
Etap łódzki trwał niecały rok. Ciech przeprowadził się do Warszawy - na Jasną, do budynku, który został sprzedany dosłownie kilka miesięcy temu Komisji Nadzoru Finansowego. Tam spółka miała swoją siedzibę do 1991 roku, kiedy to przeniesiono ją do nowoczesnego, jak na owe czasy, biurowca przy Powązkowskiej. Stamtąd z kolei firma wyprowadziła się w lutym 2008 roku.
- Ale zamierzamy na Powązkowską wrócić, choć oczywiście do zupełnie innego budynku, być może już za 2-3 lata.
Ku radości wielu naszych pracowników, którzy przez te ponad dwadzieścia lat często decydowali się na zakup mieszkań w tamtej okolicy - mówi prezes spółki Ryszard Kunicki.
Należąca do Ciechu działka przy Powązkowskiej została podzielona na dwie części. Jedna z nich ma zostać sprzedana, a na drugiej spółka będzie chciała wybudować wraz z partnerem budynek, w którym znalazłaby się nowa siedziba Ciechu.
W historii przeprowadzek odbijają się dzieje firmy, która przeszła drogę od spółki handlowej do chemicznego potentata i od planowej sterowanej gospodarki socjalizmu po wolny rynek.
Produkować znaczy przeżyć
Przełomem w całej działalności spółki było przekroczenie bariery, przed którą Ciech był kojarzony jako firma stricte handlowa. W centrali firmy pracowało 1500-2000 osób, z czego wiele przebywało na kontraktach zagranicznych dosłownie na całym świecie. Jeszcze w połowie lat 70.
ubiegłego stulecia Ciech odpowiadał za 95 proc. eksportu polskiej chemii. W swoim czasie był na przykład jedynym eksporterem polskiej siarki, ale jednocześnie niczego sam nie produkował.
- Firma tego typu, myśląc o dalszym rozwoju, nie miałaby racji bytu. Stąd bardzo słuszna decyzja ówczesnego kierownictwa, żeby aktywnie uczestniczyć w rozpoczynającym się w Polsce na początku lat 90. procesie prywatyzacji - mówi Ryszard Kunicki.
Ta aktywność objawiła się pierwszymi akwizycjami w postaci fabryk sody w Janikowie i w Inowrocławiu, co miało miejsce w 1996 roku.
- Jak trafiona to była inwestycja, widać wyraźnie w tej chwili, w okresie dekoniunktury na rynku chemicznym - przekonuje prezes Ciechu. Dużo później Ciech dokupił jeszcze dwie zagraniczne fabryki sody, w niemieckim Stassfurcie i w Rumunii (zakłady US Govora).
Etap łódzki trwał niecały rok. Ciech przeprowadził się do Warszawy - na Jasną, do budynku, który został sprzedany dosłownie kilka miesięcy temu Komisji Nadzoru Finansowego. Tam spółka miała swoją siedzibę do 1991 roku, kiedy to przeniesiono ją do nowoczesnego, jak na owe czasy, biurowca przy Powązkowskiej. Stamtąd z kolei firma wyprowadziła się w lutym 2008 roku.
- Ale zamierzamy na Powązkowską wrócić, choć oczywiście do zupełnie innego budynku, być może już za 2-3 lata.
Ku radości wielu naszych pracowników, którzy przez te ponad dwadzieścia lat często decydowali się na zakup mieszkań w tamtej okolicy - mówi prezes spółki Ryszard Kunicki.
Należąca do Ciechu działka przy Powązkowskiej została podzielona na dwie części. Jedna z nich ma zostać sprzedana, a na drugiej spółka będzie chciała wybudować wraz z partnerem budynek, w którym znalazłaby się nowa siedziba Ciechu.
W historii przeprowadzek odbijają się dzieje firmy, która przeszła drogę od spółki handlowej do chemicznego potentata i od planowej sterowanej gospodarki socjalizmu po wolny rynek.
Produkować znaczy przeżyć
Przełomem w całej działalności spółki było przekroczenie bariery, przed którą Ciech był kojarzony jako firma stricte handlowa. W centrali firmy pracowało 1500-2000 osób, z czego wiele przebywało na kontraktach zagranicznych dosłownie na całym świecie. Jeszcze w połowie lat 70.
ubiegłego stulecia Ciech odpowiadał za 95 proc. eksportu polskiej chemii. W swoim czasie był na przykład jedynym eksporterem polskiej siarki, ale jednocześnie niczego sam nie produkował.
- Firma tego typu, myśląc o dalszym rozwoju, nie miałaby racji bytu. Stąd bardzo słuszna decyzja ówczesnego kierownictwa, żeby aktywnie uczestniczyć w rozpoczynającym się w Polsce na początku lat 90. procesie prywatyzacji - mówi Ryszard Kunicki.
Ta aktywność objawiła się pierwszymi akwizycjami w postaci fabryk sody w Janikowie i w Inowrocławiu, co miało miejsce w 1996 roku.
- Jak trafiona to była inwestycja, widać wyraźnie w tej chwili, w okresie dekoniunktury na rynku chemicznym - przekonuje prezes Ciechu. Dużo później Ciech dokupił jeszcze dwie zagraniczne fabryki sody, w niemieckim Stassfurcie i w Rumunii (zakłady US Govora).
KOMENTARZE (6)
-
12.05.2010 21:45Agawa
-
16.04.2009 18:04Kolejny Sarzyniak
-
16.04.2009 18:04Kolejny Sarzyniak







Piąta klepka nie dla fantastów
Dzisiaj jest 12 maja 2010 r. Wiem jak sytuacja się rozwijała od napisania artykułu do teraz. I może dlatego natrętnie (...)