Autor: Jerzy Dudała | 2006-09-11
Ciosy na zapleczu górnictwa
Jeszcze niedawno w branży zaplecza górnictwa mówiło się, że prawdopodobnie dojdzie do mariażu dwóch grup kapitałowych: Grupy Zabrzańskich Zakładów Mechanicznych i Kopeksu z Grupą Famuru. Wydawało się, że takie połączenie to kwestia czasu. Jednak zamiast kooperacji mamy wojnę cenową.
Osoby z sektora węglowego zgodnie przyznają, że najpewniej dojdzie do wojny cenowej, przez co może ucierpieć jakość oferowanych przez polskich producentów maszyn i urządzeń. Wiele z nich
anonimowo zaznacza, że niektóre z zarzutów ZZM wydają się zasadne.
- W Zabrzańskich Zakładach Mechanicznych trafnie zauważono, że wycena atywów Famuru jest na wyrost, a prognozy rozwoju wynikają w sporym stopniu z ruchów księgowych - mówi dyrektor jednej z firm z sektora węglowego. - Famur przejmuje podupadające firmy i dokonuje prostej restrukturyzacji. Dochodzi zatem do chwilowego podniesienia wartości aktywów. Wystarczy spojrzeć na Nowomag. Nie słyszałem, by realizowano tam program inwestycyjny zakrojony na szeroką skalę. Szybki debiut Famuru może osłabić debiut Grupy ZZM i znacznie utrudnić im możliwość sięgnięcia po środki na inwestycje.
Zdaniem naszego rozmówcy, obawy ZZM SA, że wzmocniony kapitałowo Famur zaoferuje maszyny po mocno zaniżonych cenach, są jak najbardziej uzasadnione. Natomiast według niego obecna sytuacja ma też dużo plusów, bowiem połączenie obu grup oznaczałoby powstanie monopolisty, który mógłby później windować ceny. A to uderzyłoby w kopalnie.
- Obie grupy mają do podziału tak duży rynek, że nie powinny się wycinać nawzajem - ocenia były senator i ekspert od górnictwa Jerzy Markowski. - Ich właściciele powinni myśleć nie tylko o handlu, ale o organizacji całego procesu produkcyjnego. Wojna cenowa doprowadzi tylko do obniżenia jakości produktów oferowanych przez obie grupy. Na tym za parę lat mogą skorzystać producenci zachodnioeuropejscy, na przykład firmy niemieckie.
A może jednak, kiedy emocje opadną, obie grupy pomyślą o zwarciu szeregów? Jeżeli chcą się umocnić na rynku światowym i stawić czoła zagranicznym potentatom - JOY--owi i DBT, nie będą miały innego wyjścia. Chyba, że za jakiś czas Jędrzejewscy i Domogałowie sprzedadzą swe udziały i pomyślą o spółkach w zupełnie innych branżach.
- W Zabrzańskich Zakładach Mechanicznych trafnie zauważono, że wycena atywów Famuru jest na wyrost, a prognozy rozwoju wynikają w sporym stopniu z ruchów księgowych - mówi dyrektor jednej z firm z sektora węglowego. - Famur przejmuje podupadające firmy i dokonuje prostej restrukturyzacji. Dochodzi zatem do chwilowego podniesienia wartości aktywów. Wystarczy spojrzeć na Nowomag. Nie słyszałem, by realizowano tam program inwestycyjny zakrojony na szeroką skalę. Szybki debiut Famuru może osłabić debiut Grupy ZZM i znacznie utrudnić im możliwość sięgnięcia po środki na inwestycje.
Zdaniem naszego rozmówcy, obawy ZZM SA, że wzmocniony kapitałowo Famur zaoferuje maszyny po mocno zaniżonych cenach, są jak najbardziej uzasadnione. Natomiast według niego obecna sytuacja ma też dużo plusów, bowiem połączenie obu grup oznaczałoby powstanie monopolisty, który mógłby później windować ceny. A to uderzyłoby w kopalnie.
- Obie grupy mają do podziału tak duży rynek, że nie powinny się wycinać nawzajem - ocenia były senator i ekspert od górnictwa Jerzy Markowski. - Ich właściciele powinni myśleć nie tylko o handlu, ale o organizacji całego procesu produkcyjnego. Wojna cenowa doprowadzi tylko do obniżenia jakości produktów oferowanych przez obie grupy. Na tym za parę lat mogą skorzystać producenci zachodnioeuropejscy, na przykład firmy niemieckie.
A może jednak, kiedy emocje opadną, obie grupy pomyślą o zwarciu szeregów? Jeżeli chcą się umocnić na rynku światowym i stawić czoła zagranicznym potentatom - JOY--owi i DBT, nie będą miały innego wyjścia. Chyba, że za jakiś czas Jędrzejewscy i Domogałowie sprzedadzą swe udziały i pomyślą o spółkach w zupełnie innych branżach.
KOMENTARZE (3)
kol kol kol
20.09.2006 13:37
kol kol
15.09.2006 12:45
kol
14.09.2006 17:29
