Co dalej z Pocztą Polską
MAREK MATUSIAK - 2009-08-06
Poczta Polska przeżywa coraz większe trudności, choć popyt na usługi pocztowe utrzymuje się na podobnym poziomie. Ale obecne trudności nie są tylko spowodowane kryzysem.
Perspektyw na wzrost sprzedaży nie widać. Właściwie zostały one zaprzepaszczone w minionych latach, kiedy bardziej markowano działania rynkowe, niż je podejmowano.
Co prawda wprowadzono dwie nowe kategorie produktowe (listy priorytetowe i ekonomiczne), ale jednocześnie kilka innych ważnych usług notowało strukturalny spadek.
Rynek pocztowy nie należy do szybko wzrastających, stąd Poczta próbowała poszukiwać nowych kategorii i branż, które mogłyby zastąpić te mało perspektywiczne. W ramach tych poszukiwań firma od kilku lat realizowała strategię rynkową polegająca na wdrożeniu usług bankowych i ubezpieczeniowych w placówkach pocztowych. Ale ten kierunek nie okazał się dla Poczty zbyt intratny.
Usługi finansowe, które w zamierzeniu miały stać się mocnym filarem przychodów Poczty, właściwie pozostały na dawnych pozycjach. Bank Pocztowy, który miał rozruszać przychody Poczty nie spełnił pokładanych nadziei. Właściwie nie należałoby się temu specjalnie dziwić, bo podobna sytuacja jest także w wypadku Banku Pocztowego w Niemczech i paru innych krajach. Nic więc dziwnego, że ponad 200 mln zł strata z roku ubiegłego dopinguje kierownictwo Poczty do radykalnych posunięć.
Rynkowa czy marketingowa. Z pozoru mogłoby się wydawać, że pomiędzy obydwoma typami strategii nie ma żadnej różnicy. Okazuje się jednak, że jest i to zasadnicza. Poczta miała przynajmniej kilka strategii rynkowych, które wskazywały kierunki i branże, w które należałoby wejść. Jednak strategie te okazywały się mało przydatne z jednego podstawowego powodu - zabrakło dobrych strategii marketingowych. Nie wystarczy bowiem wybrać kierunek lub branże, trzeba także wiedzieć, jakimi produktami zdobywać rynek, a to jest właśnie domena strategii marketingowej. A z tym firmy konsultingowe doradzające Poczcie miały najwyraźniej największe kłopoty.
Pozycja firmy ugruntowuje się przede wszystkim poprzez wprowadzanie nowych kategorii produktów i nowych produktów. Jeśli firma nie wprowadza nowych produktów w odpowiednim tempie, to jest na najlepszej drodze do wchłonięcia jej przez innego silniejszego gracza rynkowego. Jeśli ktoś mówi o rozwoju firmy, przede wszystkim to właśnie powinien mieć na myśli.
Warto przypomnieć co się stało z przychodami, gdy PP wprowadziła nowe kategorie przesyłek listowych i paczkowych kilka lat temu (przesyłki priorytetowe i ekonomiczne). Przychody wzrosły o 20 - 30%. Te przychody nie zwiększyły się w wyniku zmian organizacyjnych, w wyniku kampanii reklamowej, nawet nie w wyniku tego, że Poczta nie miała silnej konkurencji, ale głównie poprzez trafione produkty. I w tym kierunku powinna iść strategia Poczty Polskiej.
Co prawda wprowadzono dwie nowe kategorie produktowe (listy priorytetowe i ekonomiczne), ale jednocześnie kilka innych ważnych usług notowało strukturalny spadek.
Rynek pocztowy nie należy do szybko wzrastających, stąd Poczta próbowała poszukiwać nowych kategorii i branż, które mogłyby zastąpić te mało perspektywiczne. W ramach tych poszukiwań firma od kilku lat realizowała strategię rynkową polegająca na wdrożeniu usług bankowych i ubezpieczeniowych w placówkach pocztowych. Ale ten kierunek nie okazał się dla Poczty zbyt intratny.
Usługi finansowe, które w zamierzeniu miały stać się mocnym filarem przychodów Poczty, właściwie pozostały na dawnych pozycjach. Bank Pocztowy, który miał rozruszać przychody Poczty nie spełnił pokładanych nadziei. Właściwie nie należałoby się temu specjalnie dziwić, bo podobna sytuacja jest także w wypadku Banku Pocztowego w Niemczech i paru innych krajach. Nic więc dziwnego, że ponad 200 mln zł strata z roku ubiegłego dopinguje kierownictwo Poczty do radykalnych posunięć.
Rynkowa czy marketingowa. Z pozoru mogłoby się wydawać, że pomiędzy obydwoma typami strategii nie ma żadnej różnicy. Okazuje się jednak, że jest i to zasadnicza. Poczta miała przynajmniej kilka strategii rynkowych, które wskazywały kierunki i branże, w które należałoby wejść. Jednak strategie te okazywały się mało przydatne z jednego podstawowego powodu - zabrakło dobrych strategii marketingowych. Nie wystarczy bowiem wybrać kierunek lub branże, trzeba także wiedzieć, jakimi produktami zdobywać rynek, a to jest właśnie domena strategii marketingowej. A z tym firmy konsultingowe doradzające Poczcie miały najwyraźniej największe kłopoty.
Pozycja firmy ugruntowuje się przede wszystkim poprzez wprowadzanie nowych kategorii produktów i nowych produktów. Jeśli firma nie wprowadza nowych produktów w odpowiednim tempie, to jest na najlepszej drodze do wchłonięcia jej przez innego silniejszego gracza rynkowego. Jeśli ktoś mówi o rozwoju firmy, przede wszystkim to właśnie powinien mieć na myśli.
Warto przypomnieć co się stało z przychodami, gdy PP wprowadziła nowe kategorie przesyłek listowych i paczkowych kilka lat temu (przesyłki priorytetowe i ekonomiczne). Przychody wzrosły o 20 - 30%. Te przychody nie zwiększyły się w wyniku zmian organizacyjnych, w wyniku kampanii reklamowej, nawet nie w wyniku tego, że Poczta nie miała silnej konkurencji, ale głównie poprzez trafione produkty. I w tym kierunku powinna iść strategia Poczty Polskiej.




Nie dodano jeszcze żadnego komentarza