Autor: Dariusz Ciepiela | 2010-10-08
Co wisi na drucie
Brak rozwiązań ułatwiających realizację inwestycji sieciowych może doprowadzić do spowolnienia gospodarczego kraju i rezygnacji lub opóźnień w budowie nowych elektrowni.
Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, w 2008 r. ponad połowa linii przesyłowych o napięciu 220 kV była w wieku dopuszczalnym dla ich eksploatacji (do 40 lat), jedna trzecia miała od 40 do 50 lat, powyżej 50 lat eksploatowano 11,7 proc. tych linii.
Wysoki stopień zużycia technicznego infrastruktury dystrybucyjnej był powodem wzrostu jej awaryjności. Nie zawsze wystarczające było powiązanie sieci przesyłowej obsługiwanej przez spółki z innymi regionami. NIK zwraca także uwagę, że nakłady inwestycyjne nie zaspokajały potrzeb w zakresie modernizacji i rozbudowy sieci elektroenergetycznych.Eksperci szacują, że do roku 2015 musi powstać ok. 8 tys. kilometrów sieci elektroenergetycznych.
Energetycy wskazują na liczne bariery, które napotyka modernizacja i rozbudowa sieci.
- Zagrożeniem dla modernizacji starych linii i budowy nowej infrastruktury energetycznej są utrudnienia wynikające z obowiązujących przepisów prawnych. W opinii Najwyższej Izby Kontroli, najważniejszymi aktami tworzącymi bariery prawne są Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, Prawo budowlane, Ustawa o gospodarce nieruchomościami, również także ustawy środowiskowe - wylicza Stefania Kasprzyk, prezes PSE Operator.
Te bariery odpowiadają za wieloletnie opóźnienia kluczowych dla bezpieczeństwa państwa inwestycji celu publicznego. Utrudniają uzyskiwanie służebności przesyłu od prywatnych właścicieli nieruchomości oraz ograniczają możliwość korzystania z gruntów państwowych - np. leśnych. Wydłużają czas wprowadzania inwestycji do miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i uzyskiwania prawomocnego pozwolenia na budowę.
Jak zauważa prezes Kasprzyk, te i inne czynniki powodują, że cykl budowy linii przesyłowych już dziś jest dłuższy niż cykl budowy nowych elektrowni. Brak wprowadzenia odpowiednich ustawowych rozwiązań tych problemów niesie ryzyko, że energetycy nie będą w stanie nadążyć z inwestycjami za rozwojem gospodarczym kraju i wynikającym z niego wzrostem zapotrzebowania na energię elektryczną. Utrzymanie status quo wiąże się z ryzykiem powstania nowych elektrowni, z których nie będzie można wyprowadzić mocy.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA


