Czas funduszy private equity
Krzysztof Orłowski - 2008-09-16
Kredyt staje się droższy i trudniej dostępny, a bessa na GPW utrudnia przeprowadzenie emisji giełdowych. Do większych inwestycji przygotowuje się natomiast branża private equity, bo wyceny firm, w które chce ona inwestować, spadły, a fundusze mają właśnie sporo środków do wydania.
Ponad 3 mld euro - tyle pieniędzy mają do zainwestowania fundusze private equity operujące w Polsce. Zostaną one wydane w ciągu najbliższych kilku lat. Do polskich firm prawdopodobnie trafimniej
więcej połowa z nich - zwykle fundusze operują w kilku krajach - oprócz Polski, w Czechach, Słowacji na Węgrzech, Rumunii.
W zeszłym roku, jak wynika z danych Europejskiego Stowarzyszenia Funduszy Private Equity i Venture Capital (EVCA), inwestycje w Polsce wyniosły 747 mln euro. Dla porównania, wartość nowych emisji akcji podczas debiutów na GPW wyniosła w 2007 r. 15,4 mld zł. Oba te źródła pozyskania kapitału pozostają, co prawda, daleko w tyle za kredytem bankowym - wartość kredytów udzielonych przedsiębiorstwom przez banki w zeszłym roku to 172 mld zł.
Niestety, firmy w tym roku mają dużo większy problem z pozyskaniem kapitału z giełdy. Do końca czerwca debiutanci pozyskali w ten sposób tylko 1,6 mld zł.
- Analizując ostatnie debiuty giełdowe, widać, że nawet atrakcyjne emisje - jak np. projekty prywatyzacyjne Ministerstwa Skarbu Państwa, nie spotykają się z optymistycznym przyjęciem - mówi Grzegorz Pędras, prezes zarządu Secus Asset Management.
Zwraca uwagę na to, że 12-miesięczne spadki na giełdzie spowodowały, iż zmieniła się struktura inwestorów na rynku; przy spadających obrotach dominuje kapitał zagraniczny i polskich inwestorów instytucjonalnych. W ostatnich miesiącach istotnie zmniejszyła się aktywność inwestorów indywidualnych.
Nastąpił także poważny odpływ kapitału z krajowych TFI, co w istotny sposób wpłynęło na głębokość spadków na giełdzie. Zła koniunktura giełdowa, spadające wyceny spółek, konieczność koncentrowania się przez zarządzających na rekonstrukcji zarządzanych portfeli połączonych z wyprzedażą ich poszczególnych składników spowodowały, że przy braku zdeklarowanych kupujących rynek publiczny stał się bardzo trudnym miejscem pozyskiwania kapitału, więc wiele firm wcześniej planujących emisję rezygnuje z niej lub ją odkłada na później.
- Giełda jest w specyficznym okresie - tak jak rok temu inwestorzy kupowali wszystko, tak teraz nie kupują prawie nic. To jest wahadło, które się porusza ze skrajności w skrajność - mówi Jacek Pogonowski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych oraz partner funduszu PE SGAM Eastern Europe Fund, którym zarządza Societe Generale Asset Managment Alternative Investments.
W zeszłym roku, jak wynika z danych Europejskiego Stowarzyszenia Funduszy Private Equity i Venture Capital (EVCA), inwestycje w Polsce wyniosły 747 mln euro. Dla porównania, wartość nowych emisji akcji podczas debiutów na GPW wyniosła w 2007 r. 15,4 mld zł. Oba te źródła pozyskania kapitału pozostają, co prawda, daleko w tyle za kredytem bankowym - wartość kredytów udzielonych przedsiębiorstwom przez banki w zeszłym roku to 172 mld zł.
Niestety, firmy w tym roku mają dużo większy problem z pozyskaniem kapitału z giełdy. Do końca czerwca debiutanci pozyskali w ten sposób tylko 1,6 mld zł.
- Analizując ostatnie debiuty giełdowe, widać, że nawet atrakcyjne emisje - jak np. projekty prywatyzacyjne Ministerstwa Skarbu Państwa, nie spotykają się z optymistycznym przyjęciem - mówi Grzegorz Pędras, prezes zarządu Secus Asset Management.
Zwraca uwagę na to, że 12-miesięczne spadki na giełdzie spowodowały, iż zmieniła się struktura inwestorów na rynku; przy spadających obrotach dominuje kapitał zagraniczny i polskich inwestorów instytucjonalnych. W ostatnich miesiącach istotnie zmniejszyła się aktywność inwestorów indywidualnych.
Nastąpił także poważny odpływ kapitału z krajowych TFI, co w istotny sposób wpłynęło na głębokość spadków na giełdzie. Zła koniunktura giełdowa, spadające wyceny spółek, konieczność koncentrowania się przez zarządzających na rekonstrukcji zarządzanych portfeli połączonych z wyprzedażą ich poszczególnych składników spowodowały, że przy braku zdeklarowanych kupujących rynek publiczny stał się bardzo trudnym miejscem pozyskiwania kapitału, więc wiele firm wcześniej planujących emisję rezygnuje z niej lub ją odkłada na później.
- Giełda jest w specyficznym okresie - tak jak rok temu inwestorzy kupowali wszystko, tak teraz nie kupują prawie nic. To jest wahadło, które się porusza ze skrajności w skrajność - mówi Jacek Pogonowski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych oraz partner funduszu PE SGAM Eastern Europe Fund, którym zarządza Societe Generale Asset Managment Alternative Investments.







Nie dodano jeszcze żadnego komentarza