Autor: Dariusz Malinowski | 2007-04-11
Czas przejęć na detalicznym rynku paliw
Ten rok na rynku sprzedaży detalicznej paliw zapowiada się niezwykle ciekawie. Czeka nas szturm tanich marek i fala konsolidacji. Będziemy upodabniać się do zachodnich rynków paliwowych.
- Dla niezależnych operatorów stacji łączenie się w sieć to konieczność. Bez tego trudno będzie nam przetrwać - mówi Marek Pietrzak, prezes Stowarzyszenia Niezależnych Operatorów Stacji
Paliw "Delfin".
Aktualnie w sieci Delfin jest już 125 stacji. - To na tyle duża liczba, że da się to przełożyć na wymierne korzyści. Oszczędzamy na zakupach paliw czy remontach. Łatwiej prowadzi się nam negocjacje z dostawcami towarów pozapaliwowych. Nic dziwnego, że jesteśmy obecnie w kontakcie z 20 właścicielami kolejnych stacji. Oni także zastanawiają się, czy nie wejść w skład naszej sieci - mówi Pietrzak.
Według jego szacunków, na koniec roku liczba obiektów pod logiem morskiego ssaka może sięgnąć nawet 250. Oznaczałoby to, że Delfin skutecznie będzie mógł konkurować z mniejszymi zachodnimi sieciami.
Ostrożnie na te plany zapatruje się Paweł Sitarski. - Słabością takich decyzji biznesowych jest to, że często wewnątrz takiej grupy powstają duże tarcia. Dodatkowo na stacje wywierają presję zachodnie koncerny, proponujące wejście na mocy umowy franczyzy pod swoją markę - mówi przedstawiciel Neste.
Jednak konsolidacja pojedynczych stacji w sieci to jedyne dla nich wyjście. - Bez tego zostaną wchłonięte przez konkurentów na mniej korzystnych warunkach lub znikną w ogóle - uważa Urszula Cieślak.
Zobacz: Duże koncerny paliwowe też nie śpią
Aktualnie w sieci Delfin jest już 125 stacji. - To na tyle duża liczba, że da się to przełożyć na wymierne korzyści. Oszczędzamy na zakupach paliw czy remontach. Łatwiej prowadzi się nam negocjacje z dostawcami towarów pozapaliwowych. Nic dziwnego, że jesteśmy obecnie w kontakcie z 20 właścicielami kolejnych stacji. Oni także zastanawiają się, czy nie wejść w skład naszej sieci - mówi Pietrzak.
Według jego szacunków, na koniec roku liczba obiektów pod logiem morskiego ssaka może sięgnąć nawet 250. Oznaczałoby to, że Delfin skutecznie będzie mógł konkurować z mniejszymi zachodnimi sieciami.
Ostrożnie na te plany zapatruje się Paweł Sitarski. - Słabością takich decyzji biznesowych jest to, że często wewnątrz takiej grupy powstają duże tarcia. Dodatkowo na stacje wywierają presję zachodnie koncerny, proponujące wejście na mocy umowy franczyzy pod swoją markę - mówi przedstawiciel Neste.
Jednak konsolidacja pojedynczych stacji w sieci to jedyne dla nich wyjście. - Bez tego zostaną wchłonięte przez konkurentów na mniej korzystnych warunkach lub znikną w ogóle - uważa Urszula Cieślak.
Zobacz: Duże koncerny paliwowe też nie śpią
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
