Autor: Dariusz Ciepiela | 2008-02-14
Czy zużycie energii musi rosnąć?
Trwają prace nad przygotowaniem projektu ustawy o efektywności energetycznej, który powinien być gotowy w kwietniu br. Czy dzięki zwiększeniu efektywności możliwy będzie w Polsce duży rozwój gospodarczy bez wzrostu zużycia energii - tak jak to jest np. w Danii?
- Przygotowywana ustawa o efektywności energetycznej będzie niezwykle ważnym, oczekiwanym od lat elementem polskiego prawodawstwa w obszarze energii - ocenia prof. Tadeusz Skoczkowski, prezes Krajowej Agencji Poszanowania Energii.
Impulsem do podjęcia prac nad ustawą jest obowiązek implementowania do prawa polskiego do 17 maja br. Dyrektywy 2006/32/WE o efektywności końcowego użytkowania energii i usługach energetycznych. Celem ustawy będzie wprowadzenie mechanizmów zwiększających efektywność energetyczną polskiej gospodarki.Prezes Skoczkowski zwraca uwagę, że w zamierzeniach autorów ustawy ma ona regulować obszary nie objęte działaniem dyrektywy, tj. wykraczać poza użytkowników końcowych, nieuczestniczących w Europejskim Systemie Handlu Pozwoleniami na Emisję CO2 (EU ETS).
Ustawa wprowadzi dwa podstawowe mechanizmy wzrostu efektywności energetycznej, oba wymienione w dyrektywie: dobrowolne zobowiązania i białe certyfikaty.
- Oznacza to, i słusznie, chęć oparcia mechanizmów wymuszających oszczędności energii na mechanizmach rynkowych. Trzeba jednak pamiętać, że wprowadzenie ich w życie jest, jak pokazuje praktyka kilku krajów członkowskich, zadaniem bardzo trudnym i czasochłonnym. A co najważniejsze - wymagającym głębokiej wiedzy teoretycznej i praktycznej na temat ich działania. Obawiam się, że nie wszyscy są tego świadomi - przypuszcza prezes KAPE.
Jego zdaniem, potrzebne jest zaufanie pomiędzy tymi, którzy regulacje wprowadzają i tymi, którzy będą im podlegali. W przypadku dobrowolnych zobowiązań, obie strony muszą się do czegoś zobowiązać i później przez wiele lat w tej wierności trwać. Punktem ciężkości w przypadku białych certyfikatów nie jest sam fakt ich wprowadzenia, istnieją już przecież doświadczenia z certyfikatami zielonymi i czerwonymi, ale weryfikacja i monitorowanie uzyskanych oszczędności. Tu, zdaniem Tadeusza Skoczkowskiego, rodzi się nowa i chyba nie do końca rozpoznana trudność tego systemu.
Prezes Skoczkowski podkreśla, że ustawy nie da się wprowadzić bez żadnych kosztów.
- Zyski przyjdą później w postaci zaoszczędzonej energii, zaoszczędzonych nowych mocy wytwórczych, ale najpierw trzeba mechanizmy efektywności wprawić w ruch, potrzebny jest Fundusz Efektywności Energetycznej, którego ustawa nie przewiduje. Po drugie, ustawa potrzebuje gospodarza, bez sprawnego zarządzania pozostanie martwa. Do jej animatorów można zaapelować: panowie, nie twórzcie czegoś, co już macie, szanujcie publiczne pieniądze. A do nas wszystkich przestroga. Biada nam, jeżeli ustawa okaże się niewypałem, jeżeli jej artykuły z uwagi na brak naszej śmiałości w postawieniu zdecydowanych żądań okażą się martwe. Efektywność nie zwiększy się sama - zaznacza prezes Skoczkowski.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA

