Danuta Hübner: Europa to my
Jan Bazyl Lipszyc - 2009-05-12
O Unii Europejskiej w czasie kryzysu, solidaryzmie i protekcjonizmie oraz o polskim miejscu w zjednoczonej Europie z komisarz UE ds. polityki regionalnej Danutą Hübner rozmawia Jan Bazyl Lipszyc.
- Co kryzys gospodarczy oznacza dla Unii, a szczególnie dla słabszych ekonomicznie członków europejskiej wspólnoty?
- Kryzys dotyka wszystkich, a Polska jest jednym z bardzo niewielu państw, które odczuły go stosunkowo łagodnie. Nie ma w Europie gospodarki, która byłaby na gospodarczą zapaść uodporniona.
Podział na kraje, które mocniej i słabiej odczuły kryzys, nie przebiega wzdłuż linii północ-południe czy wschód-zachód ani też między tzw. starą i nową Unią. Najbardziej dotknięte problemami kraje to m.in. Łotwa i Węgry oraz Irlandia, Hiszpania, Wielka Brytania.
Jest wiele czynników, które spowodowały osłabienie gospodarek, w każdym kraju ich zestaw był trochę inny. Raz rynek finansowy był najważniejszy, gdzie indziej sektor nieruchomości. Dla tych gospodarek wyzwaniem jest teraz znalezienie nowego motoru napędzającego rozwój.
- Reakcje państw unijnych na kryzys są bardzo różne. Czy jest możliwe przyjęcie jednolitego unijnego pakietu działań?
- W Europie wprowadzono wiele wspólnych mechanizmów, ale są też obszary o niższym stopniu integracji. Jest strefa jednolitej waluty, ale np. nie ma wspólnej polityki fiskalnej. Są w Unii kraje bogate i uboższe. Są więc spore różnice, także w reakcji na problemy gospodarcze.
- Nie ma więc możliwości wspólnego przeciwdziałania kryzysowi gospodarczemu?
- W gospodarce istniejący podział kompetencji daje dość ograniczone możliwości wspólnego działania na poziomie Unii.
Dlatego też musimy być skuteczni w koordynacji działań na szczeblu narodowym.
- W efekcie jedne z państw chcą bardzo protekcjonistycznej polityki, chronienia własnego rynku kosztem innych unijnych państw, inne są za utrzymaniem dotychczasowych liberalnych zasad - swobody przepływu kapitału i ludzi, za to pompują w gospodarkę miliardy euro.
Gdzie tu wspólnota?
- Od jesieni ub.r. Unia pracowała nad uzgodnieniem pakietu wspólnych działań, tych na poziomie globalnym oraz europejskim. Mówi się też coraz więcej o jednolitej polityce fiskalnej, o potrzebie unijnej regulacji w zakresie kontroli rynków finansowych. Tu podjęliśmy już konkretne decyzje. Kryzys wymusił dążenia do politycznej koordynacji tych działań. Jest to ważne, gdyż w Europie mamy nie tylko olbrzymie polityczne zróżnicowanie państw członkowskich - jedne są zcentralizowane, inne mają strukturę federalną - ale mamy także różne poziomy rozwoju i bardzo różne filozofie tego rozwoju, wyobrażenia o tym, jak powinien on dalej przebiegać. Jedne państwa stać na zasilanie gospodarki dużymi pieniędzmi, inne muszą szukać pomocy międzynarodowej.
- Kryzys dotyka wszystkich, a Polska jest jednym z bardzo niewielu państw, które odczuły go stosunkowo łagodnie. Nie ma w Europie gospodarki, która byłaby na gospodarczą zapaść uodporniona.
Podział na kraje, które mocniej i słabiej odczuły kryzys, nie przebiega wzdłuż linii północ-południe czy wschód-zachód ani też między tzw. starą i nową Unią. Najbardziej dotknięte problemami kraje to m.in. Łotwa i Węgry oraz Irlandia, Hiszpania, Wielka Brytania.
Jest wiele czynników, które spowodowały osłabienie gospodarek, w każdym kraju ich zestaw był trochę inny. Raz rynek finansowy był najważniejszy, gdzie indziej sektor nieruchomości. Dla tych gospodarek wyzwaniem jest teraz znalezienie nowego motoru napędzającego rozwój.
- Reakcje państw unijnych na kryzys są bardzo różne. Czy jest możliwe przyjęcie jednolitego unijnego pakietu działań?
- W Europie wprowadzono wiele wspólnych mechanizmów, ale są też obszary o niższym stopniu integracji. Jest strefa jednolitej waluty, ale np. nie ma wspólnej polityki fiskalnej. Są w Unii kraje bogate i uboższe. Są więc spore różnice, także w reakcji na problemy gospodarcze.
- Nie ma więc możliwości wspólnego przeciwdziałania kryzysowi gospodarczemu?
- W gospodarce istniejący podział kompetencji daje dość ograniczone możliwości wspólnego działania na poziomie Unii.
Dlatego też musimy być skuteczni w koordynacji działań na szczeblu narodowym.
- W efekcie jedne z państw chcą bardzo protekcjonistycznej polityki, chronienia własnego rynku kosztem innych unijnych państw, inne są za utrzymaniem dotychczasowych liberalnych zasad - swobody przepływu kapitału i ludzi, za to pompują w gospodarkę miliardy euro.
Gdzie tu wspólnota?
- Od jesieni ub.r. Unia pracowała nad uzgodnieniem pakietu wspólnych działań, tych na poziomie globalnym oraz europejskim. Mówi się też coraz więcej o jednolitej polityce fiskalnej, o potrzebie unijnej regulacji w zakresie kontroli rynków finansowych. Tu podjęliśmy już konkretne decyzje. Kryzys wymusił dążenia do politycznej koordynacji tych działań. Jest to ważne, gdyż w Europie mamy nie tylko olbrzymie polityczne zróżnicowanie państw członkowskich - jedne są zcentralizowane, inne mają strukturę federalną - ale mamy także różne poziomy rozwoju i bardzo różne filozofie tego rozwoju, wyobrażenia o tym, jak powinien on dalej przebiegać. Jedne państwa stać na zasilanie gospodarki dużymi pieniędzmi, inne muszą szukać pomocy międzynarodowej.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna strona
KOMENTARZE (1)
-
31.12.2009 19:18PEJSATA EUROPA



czosnek i lichwa plus ciągotki do zycia na cudzy koszt
nigdy niemiałem wątpliwości ze europa to WY towarzyszko "U" umlaut