RSS
    • m.wnp.pl

Dla kogo giełda, dla kogo fundusz?

Rozmawiał: Adam Brzozowski - 2007-12-05

Świętej pamięci Mariusz Łukasiewicz zaczynał od 100 tys. USD, a jak sprzedawaliśmy Lukasa, jego pakiet był wart ok. 100 mln USD. Firma funkcjonowała 10 lat, więc taki średnioroczny wzrost przebija możliwości wszystkich funduszy inwestycyjnych.

To wyjątkowa stopa wzrostu.

- To dowód na to, że warto marzyć, aby być Billem Gatesem. My szukamy zwrotu na poziomie 25 proc. na dolarze średniorocznie. W ciągu trzech lat podwajają się pieniądze.
Naszych inwestorów to zadowala.

Jest też kwestia kosztu waszej usługi. Przedsiębiorca musi podzielić się zyskami. Czy przedsiębiorcy wydaje się czasami, że więcej traci niż zyskuje?

- Problemem jest - czy samemu mieć ciasteczko, czy zjeść tort we dwóch. To prosta metafora. Bo założenie jest takie, że gdy my się pojawiamy, wielkość ciasteczek zaczyna rosnąć.

A zdarza się, że ktoś woli ciasteczko zamiast połowy tortu?

- Oczywiście. Zdarzało się, że nawet po zaakceptowaniu umowy ktoś wraca i mówi: nie, bo woli w 100 proc. móc wszystkim zarządzać. Gdy jest to tylko 50 procent, nie umie się odnaleźć.

Jakie były losy firm, które jednak wybrały samodzielność?

- Z żalem muszę wyznać, że wielu z nich poszło dobrze. Gdyby ktoś zabłądził i zniknął z rynku, mógłbym się tym przykładem posługiwać. Alternatywa - idź z funduszem albo giń, nie jest wcale taka oczywista. Jest wiele firm, które rozwijają się same. Oczywiście, nigdy nie wiadomo, jakie byłoby tempo wzrostu, gdyby firma pozyskała partnera finansowego. Może zamiast rosnąć o 20 proc. rosłaby o 35 proc. rocznie. Takie scenariusze można jednak snuć w nieskończoność.

KOMENTARZE (0)

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza

DODAJ KOMENTARZ

wnp.pl

forum.wnp.pl - dyskusje na tematy gospodarcze