Autor: Dariusz Malinowski | 2010-09-14
Długi cień polityki nad branżą gazową
Branża gazowa przeżyła kryzys gospodarczy dość łagodnie, choć ucierpiało wielu odbiorców tego surowca. Niezła kondycja firm nie oznacza braku problemów i zagrożeń. Wiele z nich to efekt upolitycznienia branży.
Sytuacja w branży jest stabilna - ocenia Michał Szubski, prezes PGNiG-u. Specjaliści są zgodni, że ze względu na długotrwałość procesów inwestycyjnych i ustawodawczych w najbliższym roku nie należy przewidywać wprowadzenia żadnych istotnych zmian na rynku gazu ziemnego w Polsce.
W dalszej, dziesięcioletniej perspektywie - zdaniem prezesa G.EN. GAZ-u Bernarda Rudkowskiego - można się natomiast spodziewać metamorfozy polskiego rynku gazu ziemnego.- W tym czasie oczekiwałbym przede wszystkim rozwiązania kwestii problemowych związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa energetycznego kraju, ze szczególnym uwzględnieniem dywersyfikacji źródeł i kierunków dostaw gazu - dodaje Rudkowski. - Sądzę, iż w ciągu najbliższych dziesięciu lat aktualnie podejmowane działania, zarówno na poziomie unijnym, jak i krajowym, mogą spowodować, iż gaz ziemny nie będzie orężem w walce politycznej, lecz normalnym produktem rynkowym.
Tyle że na to się wciąż nie zanosi. Najlepszy przykład to kwestia umowy z Rosją.
Zgodnie z nią, PGNiG będzie mógł sprowadzać więcej gazu z Rosji i przedłużyć importowy kontrakt z Gazpromem o 15 lat - do 2037 r. Tyle że zamiast podpisania dokumentów, trwają polityczne targi.
Wicepremier Waldemar Pawlak wielokrotnie powtarzał, że umowa gazowa jest dobra i zgodna z potrzebami. Zdaniem Pawlaka, Polska musi zapewnić stabilne dostawy gazu z Rosji i potrzebuje więcej gazowego paliwa, np. do produkcji energii elektrycznej. Tymczasem, jak mówi się nieoficjalnie, MSZ zastanawia się, czy taka ilość gazu z Rosji będzie nam rzeczywiście potrzebna, bo otworzymy za cztery lata terminal LNG, budujemy interkonektory, a dodatkowo mamy łupki gazonośne. Pawlak odpowiada, że rośnie zapotrzebowanie na gaz i szacunki mówią, że proces wzrostu zapotrzebowania jest pewny. Przepychanki wokół gazu trwają, a na horyzoncie pojawiają się nowe problemy.
Od północy, od południa...
Niepokoić może słabnąca rola Polski jako kraju tranzytowego, a przecież nasze położenie geograficzne predysponuje nas do zarabiania na przesyle. Nie są to gigantyczne kwoty, ale i nie takie małe, żeby się po nie nie schylić (od marca za tranzyt tysiąca m3 gazu na odległość 100 km Gazprom płaci w Polsce równowartość 1,74 dol.).
Jednak dużo ważniejsza jest kwestia bezpieczeństwa energetycznego. Gaz będzie odgrywał coraz większą rolę w bilansie energetycznym kraju - pewność jego dostaw staje się kluczowa. W dotychczasowej historii nigdy się nie zdarzyło, żeby mieszkańcy kraju odczuli niedobory gazu. Zakłócenia dostaw były spowodowane awariami, a nie strukturalnym brakiem surowca.
KOMENTARZE (2)
Romano
23.11.2010 09:52
maczek1930
31.10.2010 13:26

