Dłużnicy mają się coraz gorzej
Piotr Stefaniak - 2009-09-10
Każdy zna zabawę w wolne krzesło (komórki do wynajęcia). Kupa śmiechu?
Owszem - w przedszkolu. W biznesie to tragedia. Od kilku miesięcy relacje między firmami w niektórych branżach przypominają przepychankę, w której nie wiadomo, kto i kiedy zostanie bez gotówki.
Rok 2008 zapisał się jako rekordowy pod względem zaciąganych przez przedsiębiorstwa kredytów długoterminowych. Nagłe załamanie na rynkach finansowych sprawiło, że z dnia na dzień utraciły one
możliwość finansowania z zewnątrz. No i zaczęły się kłopoty. Przy poczynionych inwestycjach, zmniejszonej liczbie zamówień i zaburzonym spływie należności ostateczny dłużnik nie ma skąd czerpać
środków na spłatę zobowiązań. To właśnie przypomina zabawę przedszkolaków. Ktoś zawsze nie zdąży na tym krześle usiąść.
Kłopoty jednej firmy stają się przyczyną problemów innych, z nią powiązanych. - Coraz trudniej jest odzyskać należność na drodze windykacji polubownej, bo coraz częściej wina za brak zapłaty nie leży tylko po stronie dłużnika i nie wynika z jego złej kondycji lub braku woli zapłaty, ale z faktu, że on wpadł w kłopoty za sprawą nie płacących dostawców - zauważają eksperci Coface Poland.
Co gorsza, przy obecnej kondycji gospodarki, sytuacja dłużników pogarsza się niekiedy z dnia na dzień i maleją szanse na odzyskanie pieniędzy, bo na rynku jest coraz mniej gotówki. I właśnie problemy z regulowaniem w terminie zobowiązań - dodajmy, wydłużonych w poszczególnych branżach zwyczajowo do 30-90 dni - stają się od wielu miesięcy przyczyną bankructw coraz większej liczby polskich przedsiębiorstw.
Jak wynika z danych Coface Polska, w pierwszym półroczu 2009 roku sądy ogłosiły 309 postanowień o upadłości firm, co oznacza wzrost o 53 proc. wobec tego samego okresu roku ubiegłego. Inna firma ubezpieczeniowa, Euler Hermes, odnotowała nieco mniej upadłości, bo 290. Ale również ona wskazuje na niebywałą dynamikę zmian - wzrost o 49 proc.
Zdaniem ekspertów Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, nie ma jeszcze problemów z zatorami płatniczymi. Jeżeli jednak utrzyma się dotychczasowe tempo wydłużania należności, wiele branż i przedsiębiorstw poważne kłopoty będzie miało późną jesienią. Rotacja należności wzrosła od początku roku co prawda z jednego miesiąca do 44 dni, ale nie wpłynęło to na pogorszenie płynności gotówkowej przedsiębiorstw. Jednocześnie wzrasta wykorzystywanie zobowiązań handlowych do zwiększania własnej płynności. Przy ograniczonym dostępie do kredytów obrotowych, może to istotnie pogorszyć sytuację bardzo dużej liczby firm, a niektóre z nich postawić w sytuacji braku możliwości realizacji zobowiązań i tym samym - bankructwa.
Kłopoty jednej firmy stają się przyczyną problemów innych, z nią powiązanych. - Coraz trudniej jest odzyskać należność na drodze windykacji polubownej, bo coraz częściej wina za brak zapłaty nie leży tylko po stronie dłużnika i nie wynika z jego złej kondycji lub braku woli zapłaty, ale z faktu, że on wpadł w kłopoty za sprawą nie płacących dostawców - zauważają eksperci Coface Poland.
Co gorsza, przy obecnej kondycji gospodarki, sytuacja dłużników pogarsza się niekiedy z dnia na dzień i maleją szanse na odzyskanie pieniędzy, bo na rynku jest coraz mniej gotówki. I właśnie problemy z regulowaniem w terminie zobowiązań - dodajmy, wydłużonych w poszczególnych branżach zwyczajowo do 30-90 dni - stają się od wielu miesięcy przyczyną bankructw coraz większej liczby polskich przedsiębiorstw.
Jak wynika z danych Coface Polska, w pierwszym półroczu 2009 roku sądy ogłosiły 309 postanowień o upadłości firm, co oznacza wzrost o 53 proc. wobec tego samego okresu roku ubiegłego. Inna firma ubezpieczeniowa, Euler Hermes, odnotowała nieco mniej upadłości, bo 290. Ale również ona wskazuje na niebywałą dynamikę zmian - wzrost o 49 proc.
Zdaniem ekspertów Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, nie ma jeszcze problemów z zatorami płatniczymi. Jeżeli jednak utrzyma się dotychczasowe tempo wydłużania należności, wiele branż i przedsiębiorstw poważne kłopoty będzie miało późną jesienią. Rotacja należności wzrosła od początku roku co prawda z jednego miesiąca do 44 dni, ale nie wpłynęło to na pogorszenie płynności gotówkowej przedsiębiorstw. Jednocześnie wzrasta wykorzystywanie zobowiązań handlowych do zwiększania własnej płynności. Przy ograniczonym dostępie do kredytów obrotowych, może to istotnie pogorszyć sytuację bardzo dużej liczby firm, a niektóre z nich postawić w sytuacji braku możliwości realizacji zobowiązań i tym samym - bankructwa.



Nie dodano jeszcze żadnego komentarza