Autor: Przyjaciel przy pracy | 2010-02-09
Dobrym behapowcem będzie ten, kto chce i umie pomagać innym
Wywiad z Henrykiem Karczowskim, prezesem kaliskiego oddziału OSPS BHP
My behapowcy chcemy obsługiwać firmy, zarabiać, ale nie kosztem nadmiernego obciążenia dochodów tych kilku osób.
- Czy dla młodych - i o jakiej osobowości - rola behapowca może być atrakcyjnym zajęciem z perspektywą długich lat pracy?
- Służby bhp są teraz bardziej wykształcone niż dawniej. Wymaganie wykształcenia wyższego np. na stanowisku specjalisty było słusznym posunięciem. Rozporządzenie o służbach bhp jest dobrym aktem prawnym. Trzeba tylko odpowiednio te przepisy wykorzystać, dla dobra pracowników i pracodawców. Pracodawcę również można sobie wyszkolić. Musimy przekonać go, że warto mieć firmę, w której nie ma wypadków i chorób zawodowych, a kolejna kontrola nie spowoduje kar, nakazów, decyzji. Może spokojnie prowadzić swój biznes.
Młodzi pracownicy służb bhp w dużych zakładach mają łatwiej, bowiem pracują w otoczeniu kadry inżynieryjno-technicznej. Firmy te stać na dobre szkolenia, seminaria, materiały, programy. Mają też zakładowe doświadczenia, odpowiednie procedury np. pracują w systemach zarządzania jakością, bhp, ochroną środowiska. Natomiast młodzi behapowcy pracujący na rzecz małych firm muszą sami opłacić sobie kursy, materiały poglądowe itp. Im jest trudniej. Widzę większą szansę dla młodych po studiach technicznych. Ale przecież wszystkiego można się nauczyć. Obserwuję młodych kolegów, którzy bywają na naszych stowarzyszeniowych spotkaniach. Pokazujemy im dobre zakłady, ciekawe procesy i stanowiska pracy. Na spotkaniach słyszą dyskusje starszych doświadczonych pracowników. Zapraszamy wykładowców różnych specjalności np. wykładowców z CIOP, inspektorów pracy, strażaków, inspektorów z UDT, PIS, sądów pracy, pedagogów. Prezentujemy prasę behapowską oraz inne materiały z których mogą skorzystać, a nie tylko szukać rozwiązań problemów w Internecie.
Dobrym behapowcem będzie ten, kto chce i umie pomagać innym, jest dokładny w swoich opracowaniach. A przede wszystkim będzie ciągle uczyć się, poznawać nowe rozwiązania, rozwijać się.
Wywiad ukazał się w numerze 1/2010 miesięcznika "Przyjaciel przy Pracy".
- Czy dla młodych - i o jakiej osobowości - rola behapowca może być atrakcyjnym zajęciem z perspektywą długich lat pracy?
- Służby bhp są teraz bardziej wykształcone niż dawniej. Wymaganie wykształcenia wyższego np. na stanowisku specjalisty było słusznym posunięciem. Rozporządzenie o służbach bhp jest dobrym aktem prawnym. Trzeba tylko odpowiednio te przepisy wykorzystać, dla dobra pracowników i pracodawców. Pracodawcę również można sobie wyszkolić. Musimy przekonać go, że warto mieć firmę, w której nie ma wypadków i chorób zawodowych, a kolejna kontrola nie spowoduje kar, nakazów, decyzji. Może spokojnie prowadzić swój biznes.
Młodzi pracownicy służb bhp w dużych zakładach mają łatwiej, bowiem pracują w otoczeniu kadry inżynieryjno-technicznej. Firmy te stać na dobre szkolenia, seminaria, materiały, programy. Mają też zakładowe doświadczenia, odpowiednie procedury np. pracują w systemach zarządzania jakością, bhp, ochroną środowiska. Natomiast młodzi behapowcy pracujący na rzecz małych firm muszą sami opłacić sobie kursy, materiały poglądowe itp. Im jest trudniej. Widzę większą szansę dla młodych po studiach technicznych. Ale przecież wszystkiego można się nauczyć. Obserwuję młodych kolegów, którzy bywają na naszych stowarzyszeniowych spotkaniach. Pokazujemy im dobre zakłady, ciekawe procesy i stanowiska pracy. Na spotkaniach słyszą dyskusje starszych doświadczonych pracowników. Zapraszamy wykładowców różnych specjalności np. wykładowców z CIOP, inspektorów pracy, strażaków, inspektorów z UDT, PIS, sądów pracy, pedagogów. Prezentujemy prasę behapowską oraz inne materiały z których mogą skorzystać, a nie tylko szukać rozwiązań problemów w Internecie.
Dobrym behapowcem będzie ten, kto chce i umie pomagać innym, jest dokładny w swoich opracowaniach. A przede wszystkim będzie ciągle uczyć się, poznawać nowe rozwiązania, rozwijać się.
Wywiad ukazał się w numerze 1/2010 miesięcznika "Przyjaciel przy Pracy".
