Autor: wnp.pl (Jerzy Dudała) | 2007-01-26
Edward Szlęk: celem dla Koksowni Przyjaźń są inwestycje odtworzeniowe
Do końca 2012 roku część produkcyjna koksowni będzie odtworzona. Wówczas Koksownia Przyjaźń będzie mogła produkować rocznie około 3,5 mln ton koksu.
Jakie główne zadania stoją przed Panem, jako szefem Koksowni Przyjaźń?
- Z końcem marca zaczynamy produkcję koksu w baterii numer 5. W ciągu trzech, czterech miesięcy powinna ona osiągnąć całkowitą zdolność produkcyjną w wysokości 750 tys. ton rocznie. Uruchomienie produkcji w baterii numer 5 umożliwi przeprowadzenie remontów czterech pozostałych baterii. Potrwają one około pięciu lat. Remont każdej z nich zajmie około 15 miesięcy. Liczę, że do końca 2012 roku część produkcyjna koksowni będzie odtworzona. Wówczas Koksownia Przyjaźń będzie mogła produkować rocznie około 3,5 mln ton koksu. Pytał mnie pan o cele - właśnie taki jest cel strategiczny, który zamierzamy osiągnąć. Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, to na koniec 2012 roku mielibyśmy zamknięty cykl odtworzeniowy. I od 2013 roku koksownia pracowałaby z wykorzystaniem pełnych zdolności produkcyjnych.Jaki jest koszt tych inwestycji?
- W dużej mierze zamierzamy te inwestycje realizować sposobem gospodarczym, we własnym zakresie. Na remont jednej baterii potrzeba będzie ok. 160-180 mln zł.
Zamierzacie zaciągnąć kredyt pod te inwestycje, czy też sfinansować je ze środków własnych?
- Jeżeli już, to w grę wchodziłby niewielki kredyt. Sądzę, że w 80 proc. będziemy w stanie sfinansować te inwestycje z własnego cashu.
Z jakim wynikiem Koksownia Przyjaźń zakończyła rok 2006?
- Nie odpowiem teraz na to pytanie, bo audytorzy jeszcze nie zakończyli swych prac dotyczących 2006 roku. Dochodzi kwestia rezerw związana z pracami remontowymi. Mogę jedynie powiedzieć, że w roku 2006 koksownia odnotowała kilkanaście milionów złotych zysku netto. Natomiast za wcześnie na podanie szczegółowych danych.
Czy coś Pana szczególnie niepokoi, jeśli chodzi o funkcjonowanie koksowni?
- Niepokoi mnie to, że poszczególne baterie mają zbyt wiele nieczynnych komór. Ważne też, by walczyć z kosztami wewnętrznymi. Należy te koszty obniżać, by nie stracić na konkurencyjności.
Ma Pan też na myśli restrukturyzację zatrudnienia? Czy w Koksowni Przyjaźń będą zwolnienia?
- Przeprowadzany jest audyt wewnętrzny dotyczący zatrudnienia. Chcemy przede wszystkim wykorzystać możliwości, jakie posiadamy w ramach naturalnych odejść. Pewna restrukturyzacja zatrudnienia będzie konieczna. Inni też zajeli się tą kwestią - wystarczy choćby spojrzeć na Zakłady Koksownicze Zdzieszowice. Obecnie w Koksowni Przyjaźń pracuje przeszło 1900 osób. Myślę, że za jakieś pięć lat w Przyjaźni powinno pracować ok. 1600-1700 osób. Jeżeli - dzięki zrealizowaniu zaplanowanych inwestycji - wydajność wzrośnie, to znacząca redukcja zatrudnienia nie będzie potrzebna.
KOMENTARZE (1)
zwolennik
20.02.2007 19:59
tak trzymac
panie prezesie tak trzymac niech wszyscy sie boja dosc tego balaganu
