Energetyka: Baśnie z tysiąca i jednej mocy
Dariusz Ciepiela - 2009-04-16
Pozytywnie zweryfikowane projekty utworzą listę, która trafi pod obrady Rady Ministrów. Według zapewnień minister Strzelec-Łobodzińskiej, taka lista może powstać nawet w ciągu miesiąca. Po zaakceptowaniu jej przez Radę Ministrów zostanie ona przekazana Komisji Europejskiej.
Licytacji, kto wybuduje więcej, dałoby się uniknąć, gdyby było wiadomo, co kryje się pod terminem "fizycznie rozpoczęte działania inwestycyjne".
- Nie sądzę, aby Komisja Europejska bardzo liberalnie potraktowała ten zapis. Warto podkreślić, że celem przyjęcia tego wyjątkowego rozwiązania jest umożliwienie modernizującym się zakładom przeznaczenia środków na inwestycje, bez konieczności ponoszenia kosztów zakupu pozwoleń na emisje w czasie prowadzenia tych inwestycji, dzięki czemu w konsekwencji będzie można uniknąć nadmiernie wysokich cen energii - ocenia Ewa Gąsiorowska, główny specjalista ds. regulacji w Vattenfall Heat Poland.
Zdaniem części energetyków, pod pojęciem "fizycznie rozpoczęty proces inwestycyjny" może się kryć nawet wystąpienie do PSE Operator o wydanie warunków przyłączenia nowej elektrowni do sieci lub wystąpienie o budowę.
- Można to jednak również interpretować tak, że te kryteria spełnią tylko budowane bloki w elektrowniach Łagisza i Bełchatów - mówi Grzegorz Górski.
Z taką interpretacją nie zgadza się jednak prof. Krzysztof Żmijewski z Politechniki Warszawskiej.
- Derogacja unijna jest bardzo wyraźna - uważa Żmijewski. - Udawanie, że nie wiemy, o co chodzi, jest bez sensu. Kluczowe jest sformułowanie, że w przypadku elektrowni chcących otrzymać część darmowych uprawnień do emisji CO2 musiało nastąpić fizyczne rozpoczęcie prac. To oznacza, że ktoś musiał do 31 grudnia 2008 r. wejść na plac budowy i tam pogrzebać. Grzebanie w ziemi musi być udokumentowane, musi istnieć np. protokół wierceń geologicznych czy książka wierceń. Wystarczy nawet jedno wiercenie, to jest pogrzebanie w ziemi, więc można uznać, że jest to fizyczne rozpoczęcie inwestycji. Przygotowanie 10 skoroszytów papieru to nie jest fizyczne rozpoczęcie.
Jego zdaniem, większość zgłoszeń nowych inwestycji, przesłanych do Ministerstwa Gospodarki, nie jest warta papieru, na którym została zgłoszona. Tak, według prof. Żmijewskiego, jest w przypadku ok. 16,5 tys. MW. Jego zdaniem, 13,5 tys. MW może na pewno liczyć na przyznanie części darmowych uprawnień do emisji CO2, a w przypadku 5 tys. MW sprawa jest wątpliwa.




Nie dodano jeszcze żadnego komentarza