Autor: Dariusz Ciepiela | 2007-02-23
Energetyka: jak to się robi w Ameryce
Radykalne zmiany w funkcjonowaniu krajowego rynku energii i w transgranicznym handlu energią proponuje Towarzystwo Gospodarcze Polskie Elektrownie (TGPE). Oparta na rozwiązaniach amerykańskich koncepcja nie wzbudza entuzjazmu innych uczestników rynku.
Dystrybutorzy podkreślają, że Rynek Zdolności Wytwórczych nie powinien zniekształcać mechanizmów rynku energii. Tymczasem, w rezultacie wdrożenia RZW w zaproponowanym kształcie, może
dochodzić do podwójnych płatności przez odbiorców: raz za moc na rynku zdolności wytwórczych, a drugi raz - za moc na rynku energii, na którym ceny uwzględniają zarówno koszty stałe, jak
i zmienne. Jednym ze sposobów uniknięcia podwójnego obciążania odbiorców kosztami mocy miałoby być ograniczenie tego rynku tylko do rezerw mocy i powierzenie zakupów rezerw OSP, a nie
odbiorcom, w formie aukcji ze zróżnicowanymi warunkami w poszczególnych węzłach KSE. W ten sposób byłoby wiadomo, gdzie potrzebne są inwestycje w zwiększenie mocy.
Propozycje TGPE to pomieszanie funkcji
- Zmiany w funkcjonowaniu rynku energii w Polsce są potrzebne, ale nie sądzę, żeby propozycje TGPE szły we właściwym kierunku. Propozycje te są kompletnie sprzeczne z ideą europejskiego, wspólnego rynku energii. To, co proponuje TGPE, to odejście od rynku energii i pójście w kierunku rynku mocy, czyli zaproponowanie konsumentowi, że jeżeli chce mieć świeże bułki, to musi kupić akcje piekarni - przekonuje Grzegorz Onichimowski, prezes Towarowej Giełdy Energii. Podkreśla, że na żadnym rynku konsumenckim nie ma takich praktyk, a rynek energii jest takim samym rynkiem jak każdy inny. Nie można więc preferować producentów energii, zabezpieczając ich przyszłe inwestycje kosztem konsumentów, a nie przez akcjonariuszy, obligatariuszy lub banki kredytujące ich działalność.
Onichimowski uważa, że rynek zdolności wytwórczych to "nieporozumienie". - Takie rozwiązania funkcjonują w niektórych krajach, ale my chcemy budować europejski rynek, który ma być oparty na innych zasadach: możliwości kupowania energii w jak najkrótszym horyzoncie czasowym po konkurencyjnej cenie - przekonuje.
Jego zdaniem, w propozycjach TGPE następuje pomieszanie funkcji rynku bilansującego i giełdy energii. Zwraca uwagę, że to giełda energii jest miejscem, gdzie dokonuje się transakcji handlowych w horyzoncie dnia następnego i dnia bieżącego. Rynek bilansujący to wyłącznie mechanizm techniczny. Kształt tego mechanizmu jest bardzo ważny, bo jeśli będzie wypaczony, nie będzie działał rynek energii. Zadaniem rynku jest maksymalne ograniczenie tego mechanizmu, czyli dążenie do tego, aby jak najmniej energii było na rynku bilansującym. Z tego punktu widzenia, w ocenie prezesa TGE, część propozycji TGPE jest sensownych, jak pomysł zastosowania na rynku bilansującym cen krańcowych.
Propozycje TGPE to pomieszanie funkcji
- Zmiany w funkcjonowaniu rynku energii w Polsce są potrzebne, ale nie sądzę, żeby propozycje TGPE szły we właściwym kierunku. Propozycje te są kompletnie sprzeczne z ideą europejskiego, wspólnego rynku energii. To, co proponuje TGPE, to odejście od rynku energii i pójście w kierunku rynku mocy, czyli zaproponowanie konsumentowi, że jeżeli chce mieć świeże bułki, to musi kupić akcje piekarni - przekonuje Grzegorz Onichimowski, prezes Towarowej Giełdy Energii. Podkreśla, że na żadnym rynku konsumenckim nie ma takich praktyk, a rynek energii jest takim samym rynkiem jak każdy inny. Nie można więc preferować producentów energii, zabezpieczając ich przyszłe inwestycje kosztem konsumentów, a nie przez akcjonariuszy, obligatariuszy lub banki kredytujące ich działalność.
Onichimowski uważa, że rynek zdolności wytwórczych to "nieporozumienie". - Takie rozwiązania funkcjonują w niektórych krajach, ale my chcemy budować europejski rynek, który ma być oparty na innych zasadach: możliwości kupowania energii w jak najkrótszym horyzoncie czasowym po konkurencyjnej cenie - przekonuje.
Jego zdaniem, w propozycjach TGPE następuje pomieszanie funkcji rynku bilansującego i giełdy energii. Zwraca uwagę, że to giełda energii jest miejscem, gdzie dokonuje się transakcji handlowych w horyzoncie dnia następnego i dnia bieżącego. Rynek bilansujący to wyłącznie mechanizm techniczny. Kształt tego mechanizmu jest bardzo ważny, bo jeśli będzie wypaczony, nie będzie działał rynek energii. Zadaniem rynku jest maksymalne ograniczenie tego mechanizmu, czyli dążenie do tego, aby jak najmniej energii było na rynku bilansującym. Z tego punktu widzenia, w ocenie prezesa TGE, część propozycji TGPE jest sensownych, jak pomysł zastosowania na rynku bilansującym cen krańcowych.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
