Autor: Rozmawiał: Dariusz Ciepiela | 2006-12-15
Energetyka w szponach polityki
Wytwórcy energii są wiarygodni. Więcej zastrzeżeń wzbudza duże uzależnienie sektora od decyzji politycznych. Polską elektroenergetykę czeka konsolidacja i po jej przeprowadzeniu na pewno wzrośnie wiarygodność kredytowa skonsolidowanych grup. Konsolidacja ma ułatwić dotarcie do dostawców kapitału i uruchomić inwestycje - mówi Kazimierz Rajczyk, dyrektor zarządzający sektorem energetycznym w ING Banku.
Czy polskie firmy, nawet po konsolidacji, będą w stanie sfinansować takie inwestycje?
- Mam obawy, że będzie z tym kłopot bez prywatyzacji części sektora i dopuszczenia inwestorów zewnętrznych, dużych grup kapitałowych. Bez pomocy branżowych inwestorów zewnętrznych możemy nie zdążyć z odbudową mocy na czas, a to oznaczałoby ograniczenia w dostawach energii i powrót do 20. stopnia zasilania…
PKE jest pierwszym koncernem, który próbuje znaleźć inwestorów zagranicznych do wspólnych przedsięwzięć.
- PKE rozpoczął właśnie budowę nowego bloku w Elektrowni Łagisza i zdaje sobie sprawę, że jego możliwości finansowe są ograniczone. Banki oczekują bowiem, że poziom zadłużenia w relacji do kapitału pozostanie na bezpiecznym w ich ocenie poziomie.
Polskie Sieci Elektroenergetyczne od lat zapowiadają, że chcą budować w Polsce elektrownię atomową. Czy mająca powstać PGE będzie w stanie samodzielnie zrealizować takie przedsięwzięcie?
- Na pewno PGE będzie musiała się posiłkować finansowaniem zewnętrznym, co do tego nie mam wątpliwości. Tym bardziej że energetyka jądrowa ma sens wtedy, gdy będziemy budować co najmniej 2-3 elektrownie, a nie jedną. Jedna elektrownia jądrowa ze względów ekonomicznych jest nieopłacalna, ponieważ za nią musi stać duże zaplecze badawcze, trzeba wykształcić kadry techniczne i naukowe. Również bardzo skomplikowana logistyka związana z utylizacją odpadów radioaktywnych jest bardziej opłacalna przy więcej niż jednej elektrowni. Według francuskich ekspertów w Polsce powinny powstać przynajmniej 2-3 elektrownie jądrowe, aby wytwarzanie w nich energii było opłacalne. Na pewno nie będzie budowy trzech elektrowni jednocześnie, lecz będzie to rozłożone w dłuższym czasie. Średnio bloki w elektrowniach jądrowych mają moc po ok. tysiąc MW, podobne zapewne będą powstawać w Polsce. Jestem zdania, że nie mamy odwrotu od energetyki jądrowej. Tak jest zresztą nie tylko w Polsce, ale i np. w Niemczech, gdzie w przeszłości podjęto decyzję o wycofaniu się z energetyki jądrowej, a teraz rozważana jest możliwość odtwarzania mocy w energetyce jądrowej, remontu istniejących bloków, a nawet budowy nowych mocy. Wymagać to jednak będzie zmiany prawa i uzyskania przyzwolenia społecznego. Największe koszty związane z funkcjonowaniem bloku jądrowego to inwestycje wynoszące około 50 proc., następnie koszty paliwa - 16 proc. W przypadku bloków węglowych nakłady inwestycyjne to ok. 32 proc. kosztów eksploatacji, a koszt paliwa to aż 41 proc. W blokach gazowych udział paliwa wynosi aż 76 proc.
- Mam obawy, że będzie z tym kłopot bez prywatyzacji części sektora i dopuszczenia inwestorów zewnętrznych, dużych grup kapitałowych. Bez pomocy branżowych inwestorów zewnętrznych możemy nie zdążyć z odbudową mocy na czas, a to oznaczałoby ograniczenia w dostawach energii i powrót do 20. stopnia zasilania…
PKE jest pierwszym koncernem, który próbuje znaleźć inwestorów zagranicznych do wspólnych przedsięwzięć.
- PKE rozpoczął właśnie budowę nowego bloku w Elektrowni Łagisza i zdaje sobie sprawę, że jego możliwości finansowe są ograniczone. Banki oczekują bowiem, że poziom zadłużenia w relacji do kapitału pozostanie na bezpiecznym w ich ocenie poziomie.
Polskie Sieci Elektroenergetyczne od lat zapowiadają, że chcą budować w Polsce elektrownię atomową. Czy mająca powstać PGE będzie w stanie samodzielnie zrealizować takie przedsięwzięcie?
- Na pewno PGE będzie musiała się posiłkować finansowaniem zewnętrznym, co do tego nie mam wątpliwości. Tym bardziej że energetyka jądrowa ma sens wtedy, gdy będziemy budować co najmniej 2-3 elektrownie, a nie jedną. Jedna elektrownia jądrowa ze względów ekonomicznych jest nieopłacalna, ponieważ za nią musi stać duże zaplecze badawcze, trzeba wykształcić kadry techniczne i naukowe. Również bardzo skomplikowana logistyka związana z utylizacją odpadów radioaktywnych jest bardziej opłacalna przy więcej niż jednej elektrowni. Według francuskich ekspertów w Polsce powinny powstać przynajmniej 2-3 elektrownie jądrowe, aby wytwarzanie w nich energii było opłacalne. Na pewno nie będzie budowy trzech elektrowni jednocześnie, lecz będzie to rozłożone w dłuższym czasie. Średnio bloki w elektrowniach jądrowych mają moc po ok. tysiąc MW, podobne zapewne będą powstawać w Polsce. Jestem zdania, że nie mamy odwrotu od energetyki jądrowej. Tak jest zresztą nie tylko w Polsce, ale i np. w Niemczech, gdzie w przeszłości podjęto decyzję o wycofaniu się z energetyki jądrowej, a teraz rozważana jest możliwość odtwarzania mocy w energetyce jądrowej, remontu istniejących bloków, a nawet budowy nowych mocy. Wymagać to jednak będzie zmiany prawa i uzyskania przyzwolenia społecznego. Największe koszty związane z funkcjonowaniem bloku jądrowego to inwestycje wynoszące około 50 proc., następnie koszty paliwa - 16 proc. W przypadku bloków węglowych nakłady inwestycyjne to ok. 32 proc. kosztów eksploatacji, a koszt paliwa to aż 41 proc. W blokach gazowych udział paliwa wynosi aż 76 proc.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
