Poniedziałek, 21 maja 2012 r.
partnerzy portalu wnp.pl external external
Autor:  Dariusz Malinowski  |  2011-06-06

Energia wodna wolno płynąca

Polska należy do tych krajów UE, które najsłabiej wykorzystują potencjał energetyczny rzek. W świetle nowych regulacji dotyczących ochrony klimatu to zwykłe marnotrawstwo.

Na tle krajów Unii Europejskiej pod względem ilości wody przypadającej na jednego mieszkańca Polska znajduje się na 22. miejscu. To jednak nie zwalnia nas od działań prowadzących do zagospodarowania zasobów wodnych. Energetyka wodna ma bowiem liczne zalety. Podczas wytwarzania energii przez elektrownię wodną nie ma miejsca emisja szkodliwych dla atmosfery gazów. W przypadku niewielkich elektrowni wodnych niski jest poziom hałasu. Co ważne, powstały przy okazji budowy zbiornik wodny nie tylko umożliwia produkcję energii elektrycznej, ale i poprawia bilans wodny oraz retencję, umożliwia rozwój turystyki i rekreacji.

- Oczywiście są i wady. Budowa elektrowni zmienia ekosystem i krajobraz. Powoduje wręcz zmiany mikroklimatu, możliwa jest erozja brzegów. W przypadku wielkich zapór spadek wody wywołuje także ogromny hałas - przyznaje hydrolog Paweł Murawski, właściciel firmy Biuro Projektów Wodnych - MurZap.

Według specjalistów, zasoby hydroenergetyczne Polski szacowane są na około 13,7 TWh rocznie. Tymczasem obecnie Polska wykorzystuje swoje zasoby hydroenergetyczne jedynie w 12 proc. (nie tylko do celów energetycznych). Elektrownie wodne miały w ub.r. zaledwie 2,67-proc. udział w krajowej produkcji energii elektrycznej (średnia dla świata to około 25 proc.).

- Polska ze względu na swoje ukształtowanie powierzchni nie może się równać pod względem wodnych zasobów energetycznych z Norwegią, Szwecją czy Austrią, ale powinniśmy umieć wykorzystać to, co posiadamy - mówi Murawski. Jego zdaniem, kłopoty z energetyką wodną mają wymiar administracyjny.

- Opieszałość urzędników, mało precyzyjne prawo. To wszystko przyczynia się do tego, że nie wykorzystujemy zasobów wodnych.

Zapory dla zapór

Jerzy Kujawski z Kościerzyny to w środowisku dobrze znana osoba - nie tylko jest współwłaścicielem kilku małych elektrowni wodnych, ale też prowadzi zakład, który zajmuje się projektowaniem elektrowni wodnych i wytwarzaniem potrzebnych dla nich podzespołów. Jego firma dostała dofinansowanie ze środków UE na zakup linii technologicznej, która umożliwia produkcję turbin wodnych. Ale pan Jerzy nie jest zadowolony.

- Tuż po wojnie na tzw. ziemiach odzyskanych pracowało około 6 tys. obiektów wykorzystujących energię wody.

W części były to tartaki i młyny. Nie brakowało także i małych elektrowni wodnych. Teraz liczbę takich obiektów szacuje się na 400. Wydawałoby się, że obecnie powinniśmy wrócić do wykorzystania wody jako siły, ale niestety to nie takie proste - mówi Kujawski.
 KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
portale Grupy PTWP Grupa PTWP www.rynekzdrowia.pl www.wnp.pl www.propertynews.pl www.portalspozywczy.pl www.gieldarolna.pl www.dlahandlu.pl www.farmer.pl Miesięcznik Nowy Przemysł www.rynekaptek.pl Miesięcznik Rynek Spożywczy www.nasze-zyski.pl Miesięcznik Rynek Zdrowia www.portalsamorzadowy.pl Dwutygodnik Farmer