Euro i co dalej?
Piotr Stefaniak - 2009-11-21
Boom budowlany napędzany środkami unijnymi i przygotowaniami do Euro 2012 trwa, ale szybko zbliża się horyzont, poza którym perspektywa staje się niejasna... Czy w 2012 roku nastąpi "koniec świata" w polskim budownictwie?
Piłkarskie Mistrzostwa Europy w 2012 roku są i będą dla budownictwa infrastrukturalnego oraz branż pokrewnych mocnym zastrzykiem rynkowej energii w trudnych dla gospodarki czasach. Ze środków
unijnych możemy uzyskać na inwestycje towarzyszące imprezie 20 mld euro. Do tego czasu wybudujemy jednak większość nowoczesnych dróg, zmodernizujemy linie kolejowe, powstaną stadiony, hotele i inne
obiekty. Po roku 2013 zapewne zmniejszy się strumień unijnych środków na rozwój infrastruktury. Czy musi to oznaczać zapaść branży budowlanej?
Jej przedstawiciele zgodnie przekonują, że ani rok 2012, ani 2013, czyli zakończenie unijnej perspektywy finansowej, nie oznaczają końca inwestycji infrastrukturalnych lub ich gwałtownego załamania.
Realizacja rządowego programu budowy dróg i autostrad jest opóźniona, a ponadto wielokrotnie zmniejszane były kwoty finansowania. Można zakładać, że część tych zadań zostanie przesunięta na lata po 2014 roku.
- Nawet jeżeli zostaną one zrealizowane, to i tak rządowy plan budowy 5 tys. dróg szybkiego ruchu oraz 200 obwodnic będzie wykonany w połowie, czyli trzeba będzie go dokończyć - twierdzi prezes Polskiego Kongresu Drogowego Zbigniew Kotlarek.
W dodatku czekają nas inne zadania lub problemy do rozwiązania.
- Na 18,5 tys. dróg krajowych, które mają 5 proc. udziału w łącznej długości dróg, wydajemy połowę nakładów inwestycyjnych, tymczasem niszczeją drogi samorządowe, na których zwiększył się ruch ciężarówek - zauważa poseł Janusz Piechociński.
W zasadzie dopiero po 2014 roku nastąpi szczyt zadań inwestycyjnych na kolei, które na dobre jeszcze nie ruszyły. Tempo tych prac Adrian Furgalski, dyrektor w ZDG TOR, komentuje następująco: - Jeżeli w tym tempie będą postępować prace, to rozjazdy wymienimy po 260 latach, a tory po 160 latach.
Zdaniem Konrada Jaskóły, prezesa zarządu Polimex-Mostostal, boom inwestycyjny w budownictwie nie skończy się nagle za 2-3 lata, co najwyżej zmieni się struktura zleceń i przychodów przedsiębiorstw wykonawczych. Jeżeli już będą ułożone główne odcinki autostrad, to Polska stanie się bardziej atrakcyjna dla inwestorów zagranicznych, którzy zaczną więcej zlecać zadań kubaturowych, w przemyśle i logistyce.
Wraz z pokryzysowym rozpędzaniem się całej gospodarki powróci koniunktura na rynku mieszkaniowym, poprawi się sytuacja na rynku inwestycji przemysłowych. Poza drogami i kolejami, Polska musi zrealizować wiele projektów modernizacyjnych - m.in. w gospodarce wodno-ściekowej, sieciach wodociągowych oraz w ochronie środowiska i klimatu.
Jej przedstawiciele zgodnie przekonują, że ani rok 2012, ani 2013, czyli zakończenie unijnej perspektywy finansowej, nie oznaczają końca inwestycji infrastrukturalnych lub ich gwałtownego załamania.
Realizacja rządowego programu budowy dróg i autostrad jest opóźniona, a ponadto wielokrotnie zmniejszane były kwoty finansowania. Można zakładać, że część tych zadań zostanie przesunięta na lata po 2014 roku.
- Nawet jeżeli zostaną one zrealizowane, to i tak rządowy plan budowy 5 tys. dróg szybkiego ruchu oraz 200 obwodnic będzie wykonany w połowie, czyli trzeba będzie go dokończyć - twierdzi prezes Polskiego Kongresu Drogowego Zbigniew Kotlarek.
W dodatku czekają nas inne zadania lub problemy do rozwiązania.
- Na 18,5 tys. dróg krajowych, które mają 5 proc. udziału w łącznej długości dróg, wydajemy połowę nakładów inwestycyjnych, tymczasem niszczeją drogi samorządowe, na których zwiększył się ruch ciężarówek - zauważa poseł Janusz Piechociński.
W zasadzie dopiero po 2014 roku nastąpi szczyt zadań inwestycyjnych na kolei, które na dobre jeszcze nie ruszyły. Tempo tych prac Adrian Furgalski, dyrektor w ZDG TOR, komentuje następująco: - Jeżeli w tym tempie będą postępować prace, to rozjazdy wymienimy po 260 latach, a tory po 160 latach.
Zdaniem Konrada Jaskóły, prezesa zarządu Polimex-Mostostal, boom inwestycyjny w budownictwie nie skończy się nagle za 2-3 lata, co najwyżej zmieni się struktura zleceń i przychodów przedsiębiorstw wykonawczych. Jeżeli już będą ułożone główne odcinki autostrad, to Polska stanie się bardziej atrakcyjna dla inwestorów zagranicznych, którzy zaczną więcej zlecać zadań kubaturowych, w przemyśle i logistyce.
Wraz z pokryzysowym rozpędzaniem się całej gospodarki powróci koniunktura na rynku mieszkaniowym, poprawi się sytuacja na rynku inwestycji przemysłowych. Poza drogami i kolejami, Polska musi zrealizować wiele projektów modernizacyjnych - m.in. w gospodarce wodno-ściekowej, sieciach wodociągowych oraz w ochronie środowiska i klimatu.
KOMENTARZE (1)
-
04.10.2010 21:54maks




budownictwo -prosperity czy bessa ?
pracuje w tej branzy i wydaje mi sie ze polskie przedsiebiorstwa budowlane niewykozystuja wszystkich mozliwych (...)