Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

F1 - najdroższy cyrk świata

Autor: Robert Smoczyński
12-09-2006 00:00
F1 - najdroższy cyrk świata
Zegarek Kubicy
Formuła 1 to uniwersalna maszynka do robienia pieniędzy. Także debiut polskiego kierowcy wykorzystano komercyjnie.
Certina – szwajcarska marka, jako oficjalny partner BMW Sauber F1 Team – wprowadziła na rynek limitowaną edycję zegarka 
„DS Action Chrono Robert Kubica”. Zegarek wyprodukowano w limitowanej numerowanej serii liczącej 720 sztuk. To nieprzypadkowa liczba – tyle koni mechanicznych ma silnik bolida, którego Kubica prowadził w czasie jazd próbnych.
Koperta zegarka, wykonana ze stali szlachetnej 316L, a czarna, wykonana z włókna węglowego tarcza, utrzymana jest w stylistyce tablic przyrządów pojazdów Formuły 1. Model wyposażono również w funkcję tachymetru. Sugerowana cena zegarka Kubicy to, jak podaje producent, 1790 zł.
Luksusowa zabawa
Kasa do podziału
800 mln USD – przychód Formula One Management to suma wpływów z transmisji telewizyjnych, opłat licencyjnych, sprzedaży reklam, wpłat za organizację wyścigów Grand Prix i działalności Paddock Clubu, który zapewnia rozrywkę VIP-om.
200 mln USD do podziału otrzymują zespoły Formuły 1 od Formula One Management. Pieniądze stanowią 47 proc. zysków z praw telewizyjnych i opłat od organizatorów wyścigów Grand Prix. Skrzydełko czy nos?
20 mln USD – tyle trzeba 
zapłacić za reklamę na tylnym skrzydle bolidu. 
Dla mniej zamożnych sponsorów pozostają deflektory (belki nawiewu) – 3 mln, przednie skrzydło (2,5 mln), 
nos samochodu (1,75 mln) i lusterka (1 mln).

W Formule 1 wszystko zaczyna się od „naj” – najszybsze samochody, najlepsi kierowcy, najzdolniejsi inżynierowie, najnowsze technologie, najpiękniejsze kobiety, no i... największe pieniądze.

Władzę w Formule 1 dzielą między siebie odpowiedzialny za aspekty sportowe Max Mosley, prezydent FIA (Międzynarodowej Federacji Samochodowej) oraz Bernie Ecclestone, szef Formula One Management i Formula One Administration, zajmujący się komercyjną stroną całego przedsięwzięcia. Prawdziwym władcą tego świata jest oczywiście ten drugi.
Blisko 30 lat temu niewysoki Anglik postanowił z wyścigów Grand Prix uczynić maszynkę do robienia pieniędzy. Budowa imperium rozpoczęła się od posady szefa FOCA (Stowarzyszenie Konstruktorów F1). W 1981 roku Bernie wygrał wojnę z FISA (Międzynarodowa Federacja Sportów Motorowych, odłam FIA) zakończoną podpisaniem Porozumienia Concorde, ustanawiającego podział władzy.


Imperium Berniego


W latach 90. Bernie uruchomił kilka spółek (m.in. FOA i FOM), które zajęły się kwestiami finansowo-promocyjnymi. Później, już pod szyldem SLEC (nazwa pochodzi od Slavicy Ecclestone, żony Anglika), za 313 mln USD wydzierżawił na 100 lat od FIA prawa handlowe Formuły 1. Po czym rozproszył udziały, zarabiając przy tym krocie. Mimo przejściowych zawirowań, spowodowanych przejęciem przez trzy banki 75 proc. akcji SLEC, nie tracił rezonu. Wkrótce zresztą, przy pomocy założonej przez CVC Capital Partners spółki Alpha Prema, odzyskał kontrolę nad F1.

Ecclestone, obecnie 75-latek, nie znosi dzielić się władzą i pieniędzmi, a tego pod koniec 2004 roku zażądały od niego koncerny zaangażowane w wyścigi F1. Producenci założyli Grand Prix World Championship (później Grand Prix Manufacturers’ Association), grożąc uruchomieniem w 2008 roku konkurencyjnych mistrzostw świata. Po dwóch latach opozycja stopniała do czterech firm (BMW, DaimlerChrysler, Honda i Renault), ale cel został osiągnięty – zespoły otrzymają 50 proc. udział w zyskach generowanych przez Formułę 1.


Kosmiczne wydatki


W poprzednim sezonie wydatki wszystkich teamów wyniosły 2,8 mld USD. Kosmiczna zabawa musi kosztować. Jak wyliczył „F1 Racing”, 250 mln pochłonęły badania i rozwój technologii. Tunel aerodynamiczny i testy na torze to kolejne 600 mln. Starty w wyścigach – 243, pensje pracowników – 413, silniki – 961, kierowcy – 167, podróże i hotele – 93, promocja i rozrywka – 68. Najskromniej prezentują się wydatki na budowę samochodów – „zaledwie” 16 mln. Koszt jednego egzemplarza to jakieś 300 tys. Sęk w tym, że żywotność wielu podzespołów to kilkaset kilometrów, np. karbonowe hamulce wytrzymują 320 km.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


22 086 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP