Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Fabryka bezrobotnych

Autor: Jarosław Latacz
15-06-2005 00:00
Fabryka bezrobotnych
Skończenie nawet najbardziej „rynkowego” kierunku wcale nie oznacza automatycznie gwarantowanego miejsca pracy w wyuczonym zawodzie.

Polska to dzisiaj zdecydowany lider w Zjednoczonej Europie, jeśli chodzi o ilość zarejestrowanych bezrobotnych. Myliłby się jednak ten, kto myślałby, że każde ogłoszenie z informacją o wolnym etacie sprawi, że przed firmą ustawi się długa kolejka specjalistów, którzy „od zaraz” będą w stanie wypełnić powierzone im zadania. Jednocześnie każdego roku szkoły i wyższe uczelnie wypuszczają tysiące absolwentów, którzy z nabytą wiedzą i nastawieniem nie mają żadnych szans na znalezienie pracy.

Z opublikowanych ostatnio danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że wskaźnik bezrobocia wciąż utrzymuje się ponad barierą 18 procent czynnych zawodowo rodaków. Co piąty dorosły Polak jest więc bez pracy i – teoretycznie – powinien z pocałowaniem ręki przyjąć każdą oferowaną mu pracę. Nie od dzisiaj wiadomo jednak, że znalezienie dobrego pracownika, to prawdziwa ruletka. Trafienie na właściwego człowieka, to jak wygranie losu na loterii. Dotyczy to zarówno fachowców na stanowiska robotnicze, jak i tam, gdzie potrzebne są wyższe studia.

Niebieski ptak z urzędu


Gdyby spróbować sporządzić kolorową mapę naszego kraju, w których miejsca o najwyższym wskaźniku bezrobocia zaznaczone byłyby na czerwono, wówczas Siemianowice Śląskie byłyby jedną z najbardziej jaskrawych plam. W Powiatowym Urzędzie Pracy zarejestrowanych jest tu ponad 6 tysięcy osób. Wskaźnik bezrobocia przekracza 30 procent. Nadziei na poprawę nie ma, bo budowana od ponad 30 lat Walcownia Rur Jedność, która miała przejąć pracowników likwidowanej Huty Jedność, nie wiadomo, czy kiedykolwiek zostanie ukończona. W ostatnim czasie w każdym miesiącu rejestrowanych jest około 800 nowych bezrobotnych. Ofert od pracodawców jest jak na lekarstwo. Dzieje się tak nie dlatego, że w okolicy nie powstają nowe miejsca pracy. Ci, którzy chcą jednak zatrudnić u siebie pracowników, urzędy pracy omijają szerokim łukiem. Dlaczego?

– Myślę, że około 2/3 z zarejestrowanych u nas osób tak naprawdę nie ma zamiaru gdziekolwiek się zatrudniać – mówi Hanna Becker, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Siemianowicach Śląskich.

Wielokrotnie przeprowadzano tam już kwalifikacje na oferowane przez pracodawców posady. Schemat jest mniej więcej stały: jeśli potrzebny jest jeden pracownik, wówczas zawiadamia się co najmniej 40 zarejestrowanych bezrobotnych, których kwalifikacje mogą odpowiadać stawianym wymaganiom. Na wstępną rozmowę kwalifikacyjną przychodzi z reguły nie więcej niż 15 osób. Potem następuje weryfikacja i... często zdarza się, że pracownika na wolne miejsce trzeba szukać za pomocą ogłoszeń w prasie, czy w inny jeszcze sposób. Czy wobec tego wymagania pracodawców są zbyt wysokie? A może bezrobotni nie są w stanie spełnić tych wymagań, bo posiadane kwalifikacje nie odpowiadają dzisiejszym wymogom rynku pracy?
Skończenie nawet najbardziej „rynkowego” kierunku wcale nie oznacza automatycznie gwarantowanego miejsca pracy w wyuczonym zawodzie.  



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


43 894 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP