Autor: Dariusz Ciepiela | 2006-07-21
Finansowanie energetyki: dwie strony ryzyka
Polska energetyka ma olbrzymie potrzeby inwestycyjne i cierpi na dramatyczny niedobór środków. Instytucje finansowe mają rezerwy i mogłyby pomóc energetyce, ale boją się podjąć ryzyko. Jak sprawić, by obie strony mogły się dogadać?
Dlatego instytucje finansowe pozytywnie oceniają proponowaną konsolidację pionową.
- Wdrożenie "Programu dla elektroenergetyki" będzie oznaczać dla sektora bankowego konieczność rozważenia takich kwestii, jak konieczność restrukturyzacji zadłużenia, w tym refinansowanie lub renegocjacja zapisów, wyznaczenie nowych limitów koncentracji kredytowej dla połączonych podmiotów, podjęcie decyzji odnośnie formy dalszego finansowania sektora energetycznego w przypadku likwidacji KDT oraz dostosowanie oferty finansowej, aby sprostać długofalowym oraz bieżącym potrzebom sektora energetycznego - wylicza Kazimierz Rajczyk, dyrektor ds. obsługi sektora energetycznego w Polsce ING Bank.
W przypadku finansowania nowych inwestycji firmy energetyczne mają do wyboru tradycyjne instrumenty finansowe - emisje akcji i obligacji lub kredyt. Ta ostatnia forma jest jednak coraz rzadziej spotykana w przypadku inwestycji w elektroenergetyce, coraz częściej korzysta się z obligacji typu "high yield" - podwyższonego ryzyka.
Dla instytucji finansowych przy ocenie ryzyka do najważniejszych czynników należy otoczenie regulacyjne oraz ryzyka i możliwości związane z rozwojem rynku.
- Przy ocenie ryzyka finansowego najważniejsze są parametry finansowe, polityka finansowa, zyskowność, struktura kapitałowa, poziom zadłużenia i elastyczność finansowa - mówi Piotr Krasnowski, dyrektor wykonawczy Citibank Handlowy.
Istotny jest także profil działalności, w tym istniejące regulacje, rynki i ich rozwój, pozycja konkurencyjna, a także ocena zarządu.
Firma Standard&Poors opracowała listę działalności w energetyce przypisując każdej z nich poziom istniejącego ryzyka. Najmniej ryzykowną działalnością jest w tym zestawieniu przesył energii, nieco wyższe ryzyko jest związane z dystrybucją. Następne na liście znajduje się połączenie wytwarzania, sprzedaży i dystrybucji, potem dystrybucja i sprzedaż. Bardziej ryzykowne jest połączenie wytwarzania i sprzedaży. Największym ryzykiem obarczone są wytwarzanie, sprzedaż i handel energią - potraktowany przez S&P jako najbardziej ryzykowny biznes w energetyce.
Polskie firmy energetyczne mają pecha - funkcjonują w niesprzyjającym otoczeniu legislacyjnym, przy wciąż zmieniających się koncepcjach dotyczących przekształceń strukturalnych. Nie zmieniło tego przyjęcie "Programu dla elektroenergetyki", ponieważ nie widać oznak jego realizacji. Oznacza to, że polskie firmy więcej płacą za finansowanie nowych inwestycji niż mogłyby, gdyby kolejne rządy kontynuowały tę samą politykę w stosunku do sektora, nie pojawiały się co chwilę nowe pomysły dotyczące struktury branży, uregulowano by kwestię rozwiązania (lub pozostawienia) KDT.
- Wdrożenie "Programu dla elektroenergetyki" będzie oznaczać dla sektora bankowego konieczność rozważenia takich kwestii, jak konieczność restrukturyzacji zadłużenia, w tym refinansowanie lub renegocjacja zapisów, wyznaczenie nowych limitów koncentracji kredytowej dla połączonych podmiotów, podjęcie decyzji odnośnie formy dalszego finansowania sektora energetycznego w przypadku likwidacji KDT oraz dostosowanie oferty finansowej, aby sprostać długofalowym oraz bieżącym potrzebom sektora energetycznego - wylicza Kazimierz Rajczyk, dyrektor ds. obsługi sektora energetycznego w Polsce ING Bank.
W przypadku finansowania nowych inwestycji firmy energetyczne mają do wyboru tradycyjne instrumenty finansowe - emisje akcji i obligacji lub kredyt. Ta ostatnia forma jest jednak coraz rzadziej spotykana w przypadku inwestycji w elektroenergetyce, coraz częściej korzysta się z obligacji typu "high yield" - podwyższonego ryzyka.
Dla instytucji finansowych przy ocenie ryzyka do najważniejszych czynników należy otoczenie regulacyjne oraz ryzyka i możliwości związane z rozwojem rynku.
- Przy ocenie ryzyka finansowego najważniejsze są parametry finansowe, polityka finansowa, zyskowność, struktura kapitałowa, poziom zadłużenia i elastyczność finansowa - mówi Piotr Krasnowski, dyrektor wykonawczy Citibank Handlowy.
Istotny jest także profil działalności, w tym istniejące regulacje, rynki i ich rozwój, pozycja konkurencyjna, a także ocena zarządu.
Firma Standard&Poors opracowała listę działalności w energetyce przypisując każdej z nich poziom istniejącego ryzyka. Najmniej ryzykowną działalnością jest w tym zestawieniu przesył energii, nieco wyższe ryzyko jest związane z dystrybucją. Następne na liście znajduje się połączenie wytwarzania, sprzedaży i dystrybucji, potem dystrybucja i sprzedaż. Bardziej ryzykowne jest połączenie wytwarzania i sprzedaży. Największym ryzykiem obarczone są wytwarzanie, sprzedaż i handel energią - potraktowany przez S&P jako najbardziej ryzykowny biznes w energetyce.
Polskie firmy energetyczne mają pecha - funkcjonują w niesprzyjającym otoczeniu legislacyjnym, przy wciąż zmieniających się koncepcjach dotyczących przekształceń strukturalnych. Nie zmieniło tego przyjęcie "Programu dla elektroenergetyki", ponieważ nie widać oznak jego realizacji. Oznacza to, że polskie firmy więcej płacą za finansowanie nowych inwestycji niż mogłyby, gdyby kolejne rządy kontynuowały tę samą politykę w stosunku do sektora, nie pojawiały się co chwilę nowe pomysły dotyczące struktury branży, uregulowano by kwestię rozwiązania (lub pozostawienia) KDT.
