Firma w pałacu
Tadeusz Gańczarczyk - 2009-12-02
- Podeszliśmy do problemu na serio, bo uznaliśmy, że musi to być obiekt najwyższej klasy, który spełni także pewne biznesowe zadania i oczekiwania - wyjaśnia Pasternak. - Przyznam, że to była kosztowna inwestycja, ale cykl rewitalizacji był rozłożony w czasie, wobec tego wydatki nie obciążały zbyt mocno firmy.
Budowa i renowacja tego typu obiektu nie ma czysto biznesowego charakteru.
- Chodziło nam o odzyskanie pewnego dobra. Fanaberia? No przesada, obiekt ma przecież swoją wartość, dużą wartość. Zyskaliśmy coś wspaniałego, poprawiającego wizerunek firmy - twierdzi Pasternak.
Niedawno dokupiono 18 hektarów. Zdaniem zarządzających obiektem, teren w Czarnym Lesie trzeba doinwestować, powiększyć bazę hotelową, sale konferencyjne, restauracyjne, tak aby w przyszłości powstało tu centrum biznesowo-konferencyjne ze spa.
- Hotel na siebie zarobi, ale nie ma możliwości wygenerowania środków na planowany rozwój - wyjaśnia prezes Pasternak.
- Nie dokładamy do jego działalności.
Znaczącą grupę gości Czarnego Lasu stanowią grupy biznesowe, które przyjeżdżają tam na szkolenia, seminaria, spotkania biznesowe. Pierwsze miesiące tego roku przyniosły wyraźny zastój. Nawet zamożne firmy odwoływały wcześniej zaplanowane spotkania i imprezy. W lipcu psychoza minęła, wszystko wraca do normy.
Koniec złotego wieku?
Od 2001 roku obowiązują przepisy, które umożliwiają umorzenie części wydatku na zakup nieruchomości historycznej od Skarbu Państwa. W akcie notarialnym zapisuje się bonifikatę w wysokości 5 proc, a na pozostałe 45 proc. trzeba przedstawić faktury dokumentujące, że nabywca wykonał prace zabezpieczające obiekt. Bonifikatę wymyślono po to, by kupujący miał środki na rewitalizację zabytku.
Gospodarowanie zabytkiem odbywa się pod fachowym nadzorem. Przed przystąpieniem do prac trzeba sporządzić dokumentację techniczną i przedłożyć ją wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków, który na jej podstawie wydaje pozwolenie na prowadzenie prac przy obiekcie zabytkowym.
Nadzór ten nie jest aż tak dotkliwy, jak się o nim mówi. Konserwator pilnuje tego, co najważniejsze, przede wszystkim bryły budynku. Nieco liberalniej podchodzi do zagospodarowania wnętrz, bo ma przecież świadomość, że właściciel musi kupiony obiekt jakoś sensownie wykorzystać, a każdy przypadek jest inny.
- Uważam, że obiekt historyczny powinien być sprzedawany stosunkowo tanio (około 10-15 proc. wartości obiektu), a główny kapitał powinien być wykorzystany na jego rewitalizację, oczywiście przy odpowiednim zapisie w umowie sprzedaży - twierdzi Urbuś.
KOMENTARZE (2)
-
23.08.2010 08:45Piotr
-
02.12.2009 10:40Ajfel




jest wiele do zrobienia
Jeżeli chodzi o region opolski obiektów jest znacznie więcej. Chętnym zostawiam nr telefonu (515214655). Co do Zarmenu (...)