PARTNER PORTALU partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Fundusze private equity: inwestor nie dla każdego

Autor: Krzysztof Orłowski
07-11-2006 00:00
Fundusze private equity: inwestor nie dla każdego

Inwestycja funduszu private equity w firmę jest jak małżeństwo - mówią przedstawiciele funduszy. Nie ma co szukać partnera ten, kto ma nawyki wiecznego kawalera. Choć współpraca z funduszem nie zawsze jest łatwa, zwykle opłaca się.

Z kolei firmy niezadowolone ze współpracy z funduszami, odpowiadają: firma, w którą zainwestował fundusz to koń wyścigowy - karmiony oszczędnie, ostro trenowany, ma wygrać najbliższy wyścig, nieważne że potem padnie. W obu metaforach jest ziarno prawdy. Faktycznie, często powodem niepowodzeń inwestycji jest to, że właściciel firmy traktuje fundusz jak bank, który ma pożyczyć pieniądze i grzecznie czekać na rezultaty. Tymczasem, chociaż z góry wiadomo, że "małżeństwo" z private equity kończy się rozwodem (fundusze PE wchodzą do firmy na 2 do 7 lat po to, by wycofać się z dużym zyskiem), to dopóki ono trwa, obie strony muszą dostosować się do wymagań, a czasem nawyków drugiej strony.
Co do porównania do konia wyścigowego to same fundusze przyznają, że ich celem jest jak najszybsze zwiększenie wartości firmy - nie ma więc miejsca na wydatki zbędne - nawet jeśli w dłuższej perspektywie są one potrzebne.


Bez kapitału ani rusz


Rok 2000. Pęka bańka internetowa - tymczasem trójka przyjaciół ma pomysł na internetowe biuro podróży. Pomysł, ale nie pieniędze, a żaden bank nie wyłoży miliona dolarów na coś, co istnieje tylko w głowach paru zapaleńców. Tomasz Moroz, prezes giełdowej już teraz spółki Travelplanet i jego dwaj koledzy postanowili poszukać pieniędzy w funduszu venture capital. Negocjacje trwały pół roku. Z dwóch funduszy, z którymi rozmawiali, zdecydowali się na MCI Management.

Fundusz włożył w przedsięwzięcie w sumie ok. 3 mln zł w trzech turach. W założonej wspólnie spółce fundusz dostał 91 proc. udziałów, a pomysłodawcy po 3 proc. To może wydawać się mało, ale decyzji nie żałują.

- Bez kapitału przedsięwzięcie by się nie udało - mówi Moroz. - Co najwyżej bylibyśmy maleńką, niszową spółką, która nie przebiłaby się do szerszej grupy klientów.

A tak są, co prawda, mniejszościowymi udziałowcami, ale za to firmy wartej ponad 70 mln zł.

Pieniądze na rozruch to nie wszystko. Prezes Travelplanet podkreśla rolę know-how, wsparcia ze strony funduszu. Przydało się ono szczególnie w momencie, gdy pojawiły się kłopoty - po 11 września 2001 roku - gdy cała branża turystyczna przeżywała kryzys. Wtedy fakt, że Travelplanet nie była zdana sama na siebie, zadecydował o tym, że przetrwała.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


52 390 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP