RSS
    • m.wnp.pl

Gaz z Niemiec... Made in Russia

Dariusz Malinowski - 2008-03-29
Dywersyfikacja dostaw gazu zaprząta głowy naszych polityków. Jednym z rozwiązań mają być dostawy gazu z Niemiec. Jednak jeżeli dojdzie do porozumienia na szczeblu rządowym i tak na przeszkodzie stanie brak technicznych możliwości dostaw. Trzeba też jasno powiedzieć: najpewniej będzie to gaz rosyjski.
W dobie szalejących cen surowców energetycznych zapewnienie sobie dostaw gazu i zróżnicowanie kierunków jego pochodzenia to kluczowa sprawa. Sęk w tym, że liczba znaczących eksporterów gazu jest dość mocno ograniczona. W Europie możemy liczyć na Rosję, Norwegię, niektóre państwa Afryki Północnej oraz kilka państw z Bliskiego Wschodu i część byłych republik ZSRR.

Jednak nie tylko o dostawy gazu chodzi. Równie ważna jest możliwość dostarczenia surowca w przypadku jakiegoś kryzysu. - Państwa powinny mieć także możliwość przesyłu gazu do krajowych odbiorców, gdyby doszło do unieruchomienia gazociągów. Np. z powodu awarii, zamachu terrorystycznego czy klęsk żywiołowych - uważa prof. Roman Ney z PAN, zajmujący się polityką surowcową.


Potrzebne łączniki


Polski system gazowniczy jest bardzo słabo skomunikowany ze swoimi odpowiednikami z zachodu i południa. Kilka lat temu specjalizujący się w projektowaniu systemów przesyłu błękitnego paliwa Gazoprojekt prowadził prace koncepcyjne nad łącznikami. Jednak nigdy do rozpoczęcia budowy połączeń ze Słowacją, Czechami i Niemcami nie doszło. Tymczasem połączenie ze Słowacją pozwoliłoby na dostawy gazu z Węgier, a skomunikowanie systemu z Czechami dałoby połączenie z Austrią. Niemcy zapewniają zaś jeszcze większe możliwości.

- Także rząd PiS-u, który tak dużo mówił o potrzebie dywersyfikacji dostaw, nie zainteresował się budową łączników. A szkoda, łączniki międzysystemowe byłyby bardzo dobrym uzupełnieniem głównych gazociągów tranzytowych - uważa Mirosław Dobrut, dyrektor biura Izby Gospodarczej Gazownictwa.

Dlaczego łączniki są bardzo potrzebne? Spoglądając na mapę niemieckich gazociągów, można wyraźnie zobaczyć, że nasi zachodni sąsiedzi mają doskonale powiązane systemy gazowe z ościennymi krajami (poza Polską właśnie). Zapewnia to im duży komfort w przypadku kłopotów na którymś z kierunków dostaw.

Zresztą o celowości posiadania łączników mówi także Bruksela. Prawdopodobne jest, że na budowę tzw. interkonektorów znalazłyby się w Brukseli nawet pieniądze.

Jedynie w ten sposób można bowiem zabezpieczyć się na wypadek przerw w dostawach. Zresztą w mniejszej skali obowiązuje to wewnątrz państw. Często w zakładach gazowniczych i energetycznych wyjścia są zdublowane. Przecież gdyby nie to, nawet drobna awaria mo-głaby spowodować odcięcie dostaw.

Na razie jednak z Niemiec możemy importować zaledwie miliard metrów sześc. gazu rocznie. Istnieje bowiem tylko jedno połączenie.

O zwiększaniu importu gazu z Niemiec nie ma więc co marzyć. - Nie ma takich możliwości technicznych. Bez rozbudowy bazy technicznej możemy tylko snuć plany o imporcie z Niemiec surowca - uważa Jacek Kwiatkowski, reprezentujący w Polsce duży niemiecki koncern gazowy VNG.

DODAJ KOMENTARZ

wnp.pl

forum.wnp.pl - dyskusje na tematy gospodarcze