Gazoport: kontrakty i statki potrzebne od zaraz
Dariusz Malinowski - 2007-02-14
Można popaść w inne uzależnienie
Nawet jeżeli jednak uda się podpisać umowy na dostawy gazu, do rozwiązania pozostaje kwestia transportu LNG. Prawie wszyscy liczący się na świecie dostawcy gazu w tej postaci znajdują są bowiem tysiące kilometrów od Polski (wyjątek to Norwegia). Oznacza to, że do przewozu potrzebne są liczne statki - tzw. metanowce. Co prawda możemy korzystać z jednostek należących do zagranicznych armatorów, ale oznacza to wejście z deszczu pod rynnę. Budowa gazoportu ma bowiem zmniejszyć uzależnienie się od dostaw gazu z Rosji. Zmniejszając uzależnienie od naszego wschodniego sąsiada możemy popaść w zależność od innego państwa - właściciela statków. W przypadku dekoniunktury politycznej oznacza to, że dostawy mogą być przerwane.
Istotna jest też kwestia ceny. Rosnące zapotrzebowanie na LNG z pewnością spowoduje dalszy wzrost stawek frachtu. Może to oznaczać, że gaz ziemny trafiający do Polski morzem, będzie bardzo drogi. W części rozwiązać ten problem mogłaby własna flota metanowców. W przypadku dostaw LNG z Norwegii wystarczą 3-4 statki. Jeżeli surowiec będzie pochodził z krajów arabskich, potrzeba będzie nawet 5-6 jednostek. Według Urszuli Kowalczyk, kierownik Zakładu Ekonomiki i Prawa Instytutu Morskiego w Gdańsku, na statek tego rodzaju czeka się obecnie minimum trzy lata.
- Zapotrzebowanie na nowe jednostki jest ogromne i mimo zwiększania mocy produkcyjnych kolejka się wydłuża - mówi Urszula Kowalczyk. - Co więcej, rosną ceny statków. Za metanowiec trzeba zapłacić obecnie od 200 do 250 mln dolarów (w zależności od wielkości).
Czy w walkę o budowę metanowców mogłyby się włączyć polskie stocznie? Zakład w Szczecinie to wyklucza. Bardziej optymistyczny jest Janusz Wikowski, doradca zarządu Stoczni Gdynia.
- Jesteśmy w stanie zaprojektować i wybudować takie statki. Czas projektu to około 18 miesięcy, czas budowy pierwszego statku (z ewentualnej serii) - ok. dwóch lat - mówi Wikowski. Oznacza to, że aby dysponować własną flotą do przewozu LNG, Polska już teraz powinna złożyć zamówienia w stoczniach.
Wszystkie te zastrzeżenia nie oznaczają, że nie warto budować gazoportu. Wręcz przeciwnie. Ostatnie wydarzenia na linii Moskwa-Mińsk pokazują, że bezwzględnie trzeba zdywersyfikować źródła gazu. Jednak PGNiG już teraz musi wiedzieć, ile surowca i skąd będzie trafiało do Świnoujścia po przecięciu wstęgi na porcie.
KOMENTARZE (1)
-
18.08.2011 13:41ojboli




metanowce
Brak kompetencji i rozeznania co to jest statek do przewozu gazu !!!