Gazowy potentat przed wyzwaniami
Dariusz Malinowski - 2008-09-18
Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo to nie tylko jedna z największych, ale i najważniejszych firm w kraju. Od jej kondycji, od umiejętności sprostania wyzwaniom zależy sytuacja wielu przedsiębiorstw przemysłowych.
Od pół roku gazowy potentat ma nowy zarząd. Wkrótce ma on upublicznić nową strategię firmy. Już teraz jednak wiadomo, w jakich obszarach działalności spółkę czeka najwięcej pracy i co musi ona
zrobić, aby w następnej dekadzie nadal odgrywać wiodącą rolę w życiu gospodarczym kraju.
Przyszłość w różności
Czy firma znająca się doskonale na handlu gazem i jego wydobyciu może zajmować się czymś więcej? Zdaniem specjalistów - tak. W dzisiejszej gospodarce zresztą coraz trudniej polegać wyłącznie na jednej, dwóch sferach działalności. Przykładem przedsiębiorstwa opierającego się niegdyś na jednym filarze jest historia Rafinerii Gdańskiej. Ta potężna, ale pozbawiona dystrybucyjnej "nogi" firma stała się zakładnikiem dealerów paliwowych. Dopiero budowa własnej sieci detalicznej zmieniła sytuację i pozwoliła zwielokrotnić zyski.
Świadomość potrzeby zmian ma prezes PGNiG Michał Szubski. Pierwszy krok już zrobiono. PGNiG zakupił 10 proc. akcji Azotów Tarnów, producenta tworzyw i nawozów azotowych. Za ten pakiet spółka zapłaci 78 mln zł. Zakup akcji Tarnowa to, według Szubskiego, potwierdzenie, że spółka nie tylko deklaruje chęć wejścia w chemię, ale swój zamiar wprowadza w życie.
Ale to dopiero początek. Gazowemu potentatowi nie odpowiada wariant, w którym PGNiG obejmuje tylko pakiety mniejszościowe. - W jednej lub dwóch spółkach chcemy mieć udział większościowy - podkreśla szef PGNiG.
Nic więc dziwnego, że spółka pilnie śledzi, co się dzieje z innymi prywatyzowanymi . rmami chemicznymi. Opcji jest bowiem wiele.
- Zdziwiłbym się, gdyby PGNiG nie angażował się kapitałowo w . rmy chemiczne. Prędzej czy później gazowa spółka musi się liczyć z wejściem na nasz rodzimy rynek zagranicznej konkurencji - mówi Robert Gwiazdowski, specjalista z Centrum im. Adama Smitha. - Jeżeli teraz nie zagwarantuje sobie odbiorców gazu, to potem może być na to zbyt późno. Stąd krok ten oceniam bardzo pozytywnie.
Za zaangażowaniem w chemię przemawiają liczby. Największe firmy z branży chemicznej zużywają rocznie niemal 2,4 mld m sześc. gazu rocznie. To prawie 20 proc. krajowego zapotrzebowania na ten surowiec.
Jeszcze jednym argumentem przemawiającym za takim krokiem jest przykład płynący z Niemiec. BASF, największy koncern chemiczny na świecie, poprzez spółki zależne handluje gazem, a nawet buduje gazociągi. Czemu więc PGNiG nie miałby zrobić ruchu w drugą stronę?
Przyszłość w różności
Czy firma znająca się doskonale na handlu gazem i jego wydobyciu może zajmować się czymś więcej? Zdaniem specjalistów - tak. W dzisiejszej gospodarce zresztą coraz trudniej polegać wyłącznie na jednej, dwóch sferach działalności. Przykładem przedsiębiorstwa opierającego się niegdyś na jednym filarze jest historia Rafinerii Gdańskiej. Ta potężna, ale pozbawiona dystrybucyjnej "nogi" firma stała się zakładnikiem dealerów paliwowych. Dopiero budowa własnej sieci detalicznej zmieniła sytuację i pozwoliła zwielokrotnić zyski.
Świadomość potrzeby zmian ma prezes PGNiG Michał Szubski. Pierwszy krok już zrobiono. PGNiG zakupił 10 proc. akcji Azotów Tarnów, producenta tworzyw i nawozów azotowych. Za ten pakiet spółka zapłaci 78 mln zł. Zakup akcji Tarnowa to, według Szubskiego, potwierdzenie, że spółka nie tylko deklaruje chęć wejścia w chemię, ale swój zamiar wprowadza w życie.
Ale to dopiero początek. Gazowemu potentatowi nie odpowiada wariant, w którym PGNiG obejmuje tylko pakiety mniejszościowe. - W jednej lub dwóch spółkach chcemy mieć udział większościowy - podkreśla szef PGNiG.
Nic więc dziwnego, że spółka pilnie śledzi, co się dzieje z innymi prywatyzowanymi . rmami chemicznymi. Opcji jest bowiem wiele.
- Zdziwiłbym się, gdyby PGNiG nie angażował się kapitałowo w . rmy chemiczne. Prędzej czy później gazowa spółka musi się liczyć z wejściem na nasz rodzimy rynek zagranicznej konkurencji - mówi Robert Gwiazdowski, specjalista z Centrum im. Adama Smitha. - Jeżeli teraz nie zagwarantuje sobie odbiorców gazu, to potem może być na to zbyt późno. Stąd krok ten oceniam bardzo pozytywnie.
Za zaangażowaniem w chemię przemawiają liczby. Największe firmy z branży chemicznej zużywają rocznie niemal 2,4 mld m sześc. gazu rocznie. To prawie 20 proc. krajowego zapotrzebowania na ten surowiec.
Jeszcze jednym argumentem przemawiającym za takim krokiem jest przykład płynący z Niemiec. BASF, największy koncern chemiczny na świecie, poprzez spółki zależne handluje gazem, a nawet buduje gazociągi. Czemu więc PGNiG nie miałby zrobić ruchu w drugą stronę?
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna strona















Nie dodano jeszcze żadnego komentarza