Autor: Irina Nowochatko | 2009-03-03
Gazy techniczne czekają na boom
Zaletą polskiego rynku jest dobrze rozwinięta baza przemysłowa i przewaga konkurencyjna zasobów ludzkich. Przez pewien okres inwestowanie tu będzie się bardziej opłacało w porównaniu z krajami Europy Zachodniej - mówi Erwin Zwicky, prezes firmy Air Products na Europę.
- Odbiorcy z jakiej branży stanowią największą grupę dla firmy, działalność której opiera się głównie na produkcji gazów technicznych?
- Jeśli chodzi o produkcję gazów technicznych, to klienci Air Products wywodzą się z różnych sektorów - zarówno z branż przemysłowych, jak i usługowych. Przede wszystkim jest to przemysł rafineryjny, chemiczny i petrochemiczny, ale również sektor metalurgiczny. Są to mali i średni odbiorcy, a także więksi gracze.- Gazy przemysłowe w dużych ilościach wykorzystuje się między innymi do produkcji stali.
- Zgadza się. Nasi najwięksi odbiorcy to branża metalurgiczna i rafineryjna. Do produkcji stali wykorzystuje się w dużych ilościach gazy przemysłowe, w tym przede wszystkim tlen. Obecnie najlepszym rozwiązaniem jest budowanie na zamówienie zakładów produkcyjnych tuż obok huty.
Firma, którą reprezentuję, jako pierwsza opracowała system polegający na zawieraniu długoterminowych kontraktów na dostawę tlenu z wytwórni zbudowanej na terenie zakładu klienta. Najczęściej taki kontrakt opiewa na 15 lat.
- I firma postawiła właśnie na tego odbiorcę.
- Branża hutnicza dynamicznie się rozwijała i przez ostatnie pięćdziesiąt lat przechodziła kilka dekoniunktur. W samej branży metalurgicznej zachodziły zmiany, głównie były to procesy konsolidacyjne.
Wiele spółek stalowych zniknęło z rynku, z kolei kilka z nich stało się wielkimi graczami. Europa przeżywała także pewną reakcję nerwową co do przyszłości branży metalurgicznej. To wiązało się z powstaniem nowych mocy produkcyjnych w Chinach, Indiach i innych zakątkach świata, gdzie koszty były niższe. Tak przynajmniej się wydawało. I wiele osób sądziło, że branża metalurgiczna w tej części świata nie ma przyszłości. Ale nie sprawdziły się te obawy i faktycznie hutnictwo w Europie stało się bardzo silną branżą.
- Nie spodziewa się pan, że reakcja nerwowa, o której była mowa, powróci z powodu kryzysu światowego?
- Taka reakcja może się pojawić na tle recesji, ale równie dobrze może jej nie być.
Jednak tak czy inaczej spowolnienie gospodarki nastąpi w stosunku do tego, co mieliśmy w ciągu ostatnich lat. Musimy zaczekać, żeby zobaczyć, jakie będzie to miało skutki. Zważywszy na strategię naszej spółki, zależy nam na długoterminowych kontraktach. Kryzys, o którym wiele się mówi, ma przede wszystkim charakter finansowy, ale niestety może on mieć wpływ również na realną gospodarkę, jak to nazywamy.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA

