Autor: Marcin Łęczek | 2007-12-18
Górnicze związki: silne, liczne, polityczne
Tak zwane uzwiązkowienie w niektórych kopalniach przekracza sto procent, bo część górników jest zapisanych do kilku związków. Związki górnicze to potężna siła społeczna i polityczna.
Czym powinny zająć się dzisiaj górnicze związki?
- Związki mają wciąż do odegrania dużą rolę, ale muszą przedefiniować swoje funkcje. To nie jest już, jak kiedyś tylko i wyłącznie, reprezentacja pracowników. To ma być partner we wspólnym zarządzaniu. Nie do przyjęcia jest już sama postawa roszczeniowa, ograniczająca się do żądań partycypowania w zyskach - uważa prof. Wódz. - Można być partnerem w zarządzaniu, nie będąc jednocześnie współwłaścicielem zakładu czy firmy. Partnerstwo polega na proponowaniu i realizowaniu takich rozwiązań, które są dobre dla obu stron.
Związkowcom chyba faktycznie trudno znaleźć dla siebie nowe miejsce. Już nie trzeba bronić kopalń przed likwidacją - pięciu z nich w Zagłębiu i kilku kolejnych na Śląsku nie udało się zresztą uratować. Nie trzeba walczyć o wzrost zatrudnienia - spółki górnicze z otwartymi ramionami przyjęłyby nowych górników, gdyby tylko ktoś zechciał podjąć się tej pracy.
- Musimy bronić pensji, żeby młodzi ludzie nie porzucali pracy po otrzymaniu pierwszej wypłaty - tłumaczy aktualne cele działalności związkowej Bogusław Ziętek. - Drugą sprawą, na którą musimy zwracać uwagę, jest bezpieczeństwo pracy, a po trzecie, zwiększanie zatrudnienia. - Nie mówi się o tym wprost, jednak związki wciąż muszą walczyć o ustawy górnicze, a naszym celem jest nie tylko dobra płaca, ale również godne traktowanie i zapewnienie zaplecza socjalnego - dodaje Dariusz Trzcionka, przewodniczący Kadry.
W najbliższym czasie przed związkami stoi kolejne duże wyzwanie - muszą obserwować proces prywatyzacji górnictwa. Czy w Polsce prywatyzacja może mieć pozytywny wpływ na związki górnicze? Zdaniem Andrzeja Chwiluka, są inne metody niż prywatyzacja, pozwalające pozyskać w górnictwie pieniądze na inwestycje. - Zarządy spółek są zależne od rządu i jak rząd powie, że nie ma pieniędzy na inwestycje, to zarządzający się z tym zgodzą - doprecyzowuje Chwiluk. - Ja nie jestem przeciwny prywatyzacji, jednak doprowadzi ona do sytuacji, w której państwo pozbędzie się pakietu kontrolnego, podobnie jak to było w Czechach.
- Gdyby otoczenie górnicze było jednoznacznie rynkowe z twardymi regułami, to związki miałyby do odegrania bardzo ważną rolę - przekonuje z kolei Jacek Piechota. - Niestety, fakt, że górnictwo było przez lata sektorem szczególnym, sprawił, że liderzy związkowi urośli w siłę. Powoduje to, że nie mają oni bariery roszczeń w postaci zagrożenia bytu przedsiębiorstwa. A jeśli sytuacja w branży się pogarsza, to bardzo im dzisiaj łatwo znajdować winnego - państwo.
- Związki mają wciąż do odegrania dużą rolę, ale muszą przedefiniować swoje funkcje. To nie jest już, jak kiedyś tylko i wyłącznie, reprezentacja pracowników. To ma być partner we wspólnym zarządzaniu. Nie do przyjęcia jest już sama postawa roszczeniowa, ograniczająca się do żądań partycypowania w zyskach - uważa prof. Wódz. - Można być partnerem w zarządzaniu, nie będąc jednocześnie współwłaścicielem zakładu czy firmy. Partnerstwo polega na proponowaniu i realizowaniu takich rozwiązań, które są dobre dla obu stron.
Związkowcom chyba faktycznie trudno znaleźć dla siebie nowe miejsce. Już nie trzeba bronić kopalń przed likwidacją - pięciu z nich w Zagłębiu i kilku kolejnych na Śląsku nie udało się zresztą uratować. Nie trzeba walczyć o wzrost zatrudnienia - spółki górnicze z otwartymi ramionami przyjęłyby nowych górników, gdyby tylko ktoś zechciał podjąć się tej pracy.
- Musimy bronić pensji, żeby młodzi ludzie nie porzucali pracy po otrzymaniu pierwszej wypłaty - tłumaczy aktualne cele działalności związkowej Bogusław Ziętek. - Drugą sprawą, na którą musimy zwracać uwagę, jest bezpieczeństwo pracy, a po trzecie, zwiększanie zatrudnienia. - Nie mówi się o tym wprost, jednak związki wciąż muszą walczyć o ustawy górnicze, a naszym celem jest nie tylko dobra płaca, ale również godne traktowanie i zapewnienie zaplecza socjalnego - dodaje Dariusz Trzcionka, przewodniczący Kadry.
W najbliższym czasie przed związkami stoi kolejne duże wyzwanie - muszą obserwować proces prywatyzacji górnictwa. Czy w Polsce prywatyzacja może mieć pozytywny wpływ na związki górnicze? Zdaniem Andrzeja Chwiluka, są inne metody niż prywatyzacja, pozwalające pozyskać w górnictwie pieniądze na inwestycje. - Zarządy spółek są zależne od rządu i jak rząd powie, że nie ma pieniędzy na inwestycje, to zarządzający się z tym zgodzą - doprecyzowuje Chwiluk. - Ja nie jestem przeciwny prywatyzacji, jednak doprowadzi ona do sytuacji, w której państwo pozbędzie się pakietu kontrolnego, podobnie jak to było w Czechach.
- Gdyby otoczenie górnicze było jednoznacznie rynkowe z twardymi regułami, to związki miałyby do odegrania bardzo ważną rolę - przekonuje z kolei Jacek Piechota. - Niestety, fakt, że górnictwo było przez lata sektorem szczególnym, sprawił, że liderzy związkowi urośli w siłę. Powoduje to, że nie mają oni bariery roszczeń w postaci zagrożenia bytu przedsiębiorstwa. A jeśli sytuacja w branży się pogarsza, to bardzo im dzisiaj łatwo znajdować winnego - państwo.
KOMENTARZE (14)
też górnik
29.06.2010 12:36
tytus1211
13.04.2010 19:49
związki zawodowe
na pracy związk€w zawodowyh się znasz jak kot na kfaśnym mleku
emeryt gorniczy
24.11.2009 22:26
