Handel ciężarówkami i naczepami: widać światełko w tunelu?
EurotaxGlass's - 2010-02-09
Miniony rok był jednym z najgorszych pod względem sprzedaży nowych ciężarówek w Europie. W Polsce spadek w tym zakresie wyniósł niemal 55% (do ok. 10 tys. szt.), w Niemczech ponad 36% (67 tys.), a w całej Unii Europejskiej 44% (237,5 tys.). Wydaje się jednak, że okres bessy powoli się kończy, wskazują eksperci z EurotaxGlass's.
Ożywienie na rynku używanych ciężarówek w drugiej połowie 2009 r. dobrze rokuje na przyszłość. Na razie jednak analitykom trudno przewidzieć, czy pozytywny trend zostanie utrzymany w bieżącym roku.
Ostra i długa zima skutecznie ogranicza aktywność przewoźników. Nikt jednak nie spodziewa się gwałtownego wzrostu popytu, a jedynie powolnego odradzania się rynku.
Rynek używanych ciężarówek wyraźnie się podzielił, pisze EurotaxGlass's. Przewoźnicy europejscy, w tym polscy, kupują wyłącznie samochody Euro 5 oraz najmłodsze Euro 4 i 3, a więc maksymalnie 4-5-letnie. Samochody starsze, Euro 1 oraz Euro 2, są eksportowane na Bliski Wschód, do Afryki, a nawet do Ameryki Południowej. Co ciekawe, kraje arabskie zaczynają interesować się również pojazdami młodszymi, Euro 3, co pozwoli zredukować ogromne stoki tych pojazdów w Europie.
O ile rynek ciągników siodłowych w Polsce ustabilizował się, o tyle pojazdy dystrybucyjne oraz budowlane nadal sprzedają się bardzo słabo, a ich wartości mocno spadają.
Kłopoty przewoźników wywołane kryzysem gospodarczym bardzo boleśnie odczuli sprzedawcy naczep, podaje EurotaxGlass's. Wg szacunków importerów, sprzedaż naczep spadła w Polsce w ub.r. o 60-90% w zależności od marki i rodzaju. Rynek został zalany przez używane pojazdy poleasingowe, oferowane w bardzo niskich cenach. Dodatkowo importerzy pozostali z ogromnymi stokami jeszcze z roku 2008. Ich wyprzedaż i ostra walka o klienta znacznie obniżyła ceny nowych naczep. Wiele firm nie przetrwało zapaści: Kögel, jeden z największych producentów w Europie, zmienił właściciela, Sommer przeżywa kłopoty w Polsce i Niemczech, kilka niedużych polskich firm, które powstały na fali hossy z lat 2006-2007, upadło. Niektóre szukają ratunku w produkcji pojazdów niszowych i bardzo specjalistycznych.
Co ciekawe, kryzys w mniejszym stopniu dotknął rynek cystern. Silosy i naczepy do transportu mas bitumicznych nadal sprzedawały się słabo, ale to efekt zastoju w branży budowlanej. Pozostałe typy cystern, nawet LPG, znajdowały nabywców, co wynika z cyklicznej wymiany sprzętu oraz braku wrażliwości tego rodzaju transportu na zawirowania na arenie międzynarodowej.
Na rynku pojazdów używanych największym zainteresowaniem cieszą się najmłodsze naczepy. Wynika to z ich cen i sporej podaży. Kilku-, kilkunastoletnie naczepy, podobnie jak ciągniki siodłowe, kierowane są do krajów bliskowschodnich i afrykańskich, w Europie nie ma na nie chętnych. Eksportowane są wyłącznie naczepy skrzyniowe, najchętniej na zawieszeniu mechanicznym. Najpopularniejsze naczepy kurtynowe sprzedają się stosunkowo słabo, a szczególnie wersje Mega. Ich wartości rynkowe są wyrównane. Popyt na pozostałe typy też jest niewielki, a szczególnie naczepy podkontenerowe, pisze EurotaxGlass's.
Pomimo kłopotów producenci i importerzy z ostrożnym optymizmem patrzą na bieżący rok. Nikt nie spodziewa się skokowego wzrostu popytu, ale wydaje się, że branża transportowa najgorsze chwile ma już za sobą. Może to potwierdzać ożywienie na rynku używanych samochodów ciężarowych. Jednak proces powrotu do normalnych relacji cenowych oraz akceptowalnego poziomu sprzedaży może zająć wiele lat.
Rynek używanych ciężarówek wyraźnie się podzielił, pisze EurotaxGlass's. Przewoźnicy europejscy, w tym polscy, kupują wyłącznie samochody Euro 5 oraz najmłodsze Euro 4 i 3, a więc maksymalnie 4-5-letnie. Samochody starsze, Euro 1 oraz Euro 2, są eksportowane na Bliski Wschód, do Afryki, a nawet do Ameryki Południowej. Co ciekawe, kraje arabskie zaczynają interesować się również pojazdami młodszymi, Euro 3, co pozwoli zredukować ogromne stoki tych pojazdów w Europie.
O ile rynek ciągników siodłowych w Polsce ustabilizował się, o tyle pojazdy dystrybucyjne oraz budowlane nadal sprzedają się bardzo słabo, a ich wartości mocno spadają.
Kłopoty przewoźników wywołane kryzysem gospodarczym bardzo boleśnie odczuli sprzedawcy naczep, podaje EurotaxGlass's. Wg szacunków importerów, sprzedaż naczep spadła w Polsce w ub.r. o 60-90% w zależności od marki i rodzaju. Rynek został zalany przez używane pojazdy poleasingowe, oferowane w bardzo niskich cenach. Dodatkowo importerzy pozostali z ogromnymi stokami jeszcze z roku 2008. Ich wyprzedaż i ostra walka o klienta znacznie obniżyła ceny nowych naczep. Wiele firm nie przetrwało zapaści: Kögel, jeden z największych producentów w Europie, zmienił właściciela, Sommer przeżywa kłopoty w Polsce i Niemczech, kilka niedużych polskich firm, które powstały na fali hossy z lat 2006-2007, upadło. Niektóre szukają ratunku w produkcji pojazdów niszowych i bardzo specjalistycznych.
Co ciekawe, kryzys w mniejszym stopniu dotknął rynek cystern. Silosy i naczepy do transportu mas bitumicznych nadal sprzedawały się słabo, ale to efekt zastoju w branży budowlanej. Pozostałe typy cystern, nawet LPG, znajdowały nabywców, co wynika z cyklicznej wymiany sprzętu oraz braku wrażliwości tego rodzaju transportu na zawirowania na arenie międzynarodowej.
Na rynku pojazdów używanych największym zainteresowaniem cieszą się najmłodsze naczepy. Wynika to z ich cen i sporej podaży. Kilku-, kilkunastoletnie naczepy, podobnie jak ciągniki siodłowe, kierowane są do krajów bliskowschodnich i afrykańskich, w Europie nie ma na nie chętnych. Eksportowane są wyłącznie naczepy skrzyniowe, najchętniej na zawieszeniu mechanicznym. Najpopularniejsze naczepy kurtynowe sprzedają się stosunkowo słabo, a szczególnie wersje Mega. Ich wartości rynkowe są wyrównane. Popyt na pozostałe typy też jest niewielki, a szczególnie naczepy podkontenerowe, pisze EurotaxGlass's.
Pomimo kłopotów producenci i importerzy z ostrożnym optymizmem patrzą na bieżący rok. Nikt nie spodziewa się skokowego wzrostu popytu, ale wydaje się, że branża transportowa najgorsze chwile ma już za sobą. Może to potwierdzać ożywienie na rynku używanych samochodów ciężarowych. Jednak proces powrotu do normalnych relacji cenowych oraz akceptowalnego poziomu sprzedaży może zająć wiele lat.
KOMENTARZE (1)
-
19.04.2011 02:56You're the grtaeest! JMHO



You're the grtaeest! JMHO
You're the grtaeest! JMHO