Hanna Gronkiewicz-Waltz: Warszawa nie jest samotną wyspą
Piotr Stefaniak - 2010-07-30
Budżet stolicy ucierpiał m.in. przez zmiany stawek podatku PIT oraz mniejsze wpływy z CIT. Nie wykluczam, że w sprawie "janosikowego" będę walczyć nawet w Trybunale Konstytucyjnym - mówi Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy.
- Odespała pani po powodzi?
- Odsypiałam, jak zwykle, w sobotę i niedzielę. Zdążyłam się przyzwyczaić i do rannego wstawania, i niezbyt długiego spania, i sprawdzania co godzinę stanu Wisły.
- Przez sześć tygodni nie działała pani rutynowo...
- Pierwszy raz zajmowałam się tak poważną sytuacją nadzwyczajną. To było ogromne wyzwanie, bo obecne dwie fale powodziowe stwarzały większe zagrożenie niż te z 2001 i 1997 roku. Musieliśmy podejmować pewne decyzje bardzo szybko, na bieżąco kontrolować pracę służb, decydować, gdzie i jak umacniać wały, gdzie kłaść worki, kupować interwencyjnie dodatkowy sprzęt czy zapasy piasku.
Na szczęście wcześniej podjęliśmy kroki prewencyjne. Latem w ub.r. określiliśmy najsłabsze punkty obrony przed powodzią, szykując się raczej na większą wodę po zimie. Dokonaliśmy przeglądu sprzętu. Zgodnie z nowymi przepisami, wycięliśmy po obu stronach Wisły między mostami Gdańskim a Łazienkowskim 500 drzew i 28 tys. krzewów. Może to była mała kropla, która pomogła uniknąć nieszczęścia w Warszawie.
- Jakie wnioski wyciąga pani z sytuacji kryzysowej po powodzi? Co ewentualnie będzie pani rekomendowała rządowi?
- Rząd już podjął kluczową decyzję. Mam nadzieję, że zaproponowany przez Radę Ministrów projekt specustawy, który trafił już do parlamentu, zyska aprobatę posłów i senatorów. Znajduje się w niej m.in. zapis o możliwości wywłaszczenia na cele budowy różnego typu zbiorników wodnych czy polderów. W Warszawie nie ma potrzeby realizacji tego typu inwestycji, ale na terenie Mazowsza już tak.
- A co z budownictwem mieszkaniowym na terenach zagrożonych powodziami? Samorząd wyciągnie wnioski z powodzi?
- Konstytucja, przepisy i orzecznictwo sądowe chronią własność prywatną. Oznacza to, że kto chce ponosić ryzyko, może się starać o budowę na terenach zalewowych, o ile istniejące plany miejscowe nie przewidują inaczej. Jeżeli zatem władze samorządowe nie wydadzą "warunków zabudowy", to taką decyzję można zaskarżyć, a SKO (samorządowe kolegium odwoławcze) - podważyć.
- Niemal powszechnie przedstawiciele samorządów mówią, że odczuwają skutki wolniejszego wzrostu gospodarczego, bo spadają im wpływy z PIT i CIT. Jak to jest w przypadku stolicy?
- Odsypiałam, jak zwykle, w sobotę i niedzielę. Zdążyłam się przyzwyczaić i do rannego wstawania, i niezbyt długiego spania, i sprawdzania co godzinę stanu Wisły.
- Przez sześć tygodni nie działała pani rutynowo...
- Pierwszy raz zajmowałam się tak poważną sytuacją nadzwyczajną. To było ogromne wyzwanie, bo obecne dwie fale powodziowe stwarzały większe zagrożenie niż te z 2001 i 1997 roku. Musieliśmy podejmować pewne decyzje bardzo szybko, na bieżąco kontrolować pracę służb, decydować, gdzie i jak umacniać wały, gdzie kłaść worki, kupować interwencyjnie dodatkowy sprzęt czy zapasy piasku.
Na szczęście wcześniej podjęliśmy kroki prewencyjne. Latem w ub.r. określiliśmy najsłabsze punkty obrony przed powodzią, szykując się raczej na większą wodę po zimie. Dokonaliśmy przeglądu sprzętu. Zgodnie z nowymi przepisami, wycięliśmy po obu stronach Wisły między mostami Gdańskim a Łazienkowskim 500 drzew i 28 tys. krzewów. Może to była mała kropla, która pomogła uniknąć nieszczęścia w Warszawie.
- Jakie wnioski wyciąga pani z sytuacji kryzysowej po powodzi? Co ewentualnie będzie pani rekomendowała rządowi?
- Rząd już podjął kluczową decyzję. Mam nadzieję, że zaproponowany przez Radę Ministrów projekt specustawy, który trafił już do parlamentu, zyska aprobatę posłów i senatorów. Znajduje się w niej m.in. zapis o możliwości wywłaszczenia na cele budowy różnego typu zbiorników wodnych czy polderów. W Warszawie nie ma potrzeby realizacji tego typu inwestycji, ale na terenie Mazowsza już tak.
- A co z budownictwem mieszkaniowym na terenach zagrożonych powodziami? Samorząd wyciągnie wnioski z powodzi?
- Konstytucja, przepisy i orzecznictwo sądowe chronią własność prywatną. Oznacza to, że kto chce ponosić ryzyko, może się starać o budowę na terenach zalewowych, o ile istniejące plany miejscowe nie przewidują inaczej. Jeżeli zatem władze samorządowe nie wydadzą "warunków zabudowy", to taką decyzję można zaskarżyć, a SKO (samorządowe kolegium odwoławcze) - podważyć.
- Niemal powszechnie przedstawiciele samorządów mówią, że odczuwają skutki wolniejszego wzrostu gospodarczego, bo spadają im wpływy z PIT i CIT. Jak to jest w przypadku stolicy?
- 1
- 2
- 3
- 4
- Następna strona
KOMENTARZE (9)
-
12.08.2010 13:09Warszawiak
-
05.08.2010 23:04Pawel001
-
05.08.2010 23:00Pawel001



Prowincja wysysa z nas kase
Witaj drogi Choszczowiaku mam tylk mala prosbe jak warszawa taka zla popros prosze wszystkich kotrzy tutj przyejchali za (...)