Autor: Renata Dudała | 2007-01-26
Huta Buczek: na szczęście likwidacja?
Po decyzji sądu o upadłości likwidacyjnej dawnej Huty Buczek z Sosnowca, a teraz Technologii Buczek SA, prawdopodobnie jeszcze w tym roku spółka zmieni właściciela. Teraz syndyk wycenia majątek.
Zarząd Górnośląskiego Funduszu Restrukturyzacyjnego, właściciel Technologii Buczek w upadłości, uważa, że jest szansa na wyjście z kryzysowej sytuacji. Mimo upadłości likwidacyjnej, produkcja w zatrudniającym 700 osób zakładzie została utrzymana. Specjalnością zakładu są walce hutnicze przeznaczone dla walcowni gorących blach, taśm i kształtowników.
Spóźniona terapia
W sytuacji wielomilionowych zobowiązań Technologii Buczek sąd uznał, że jedynym rozwiązaniem będzie upadłość likwidacyjna. Zakład ma 14 mln zł długu wobec ZUS i 3 mln zł wobec Zakładowego Funduszu Socjalnego, a 5 mln zł podatku od nieruchomości zalega miastu. Większość majątku, maszyn i urządzeń jest zastawiona.
Od kilku lat Technologie Buczek poddawano nieustającej restrukturyzacji i zmieniano prezesów. W 1997 roku IV NFI Progress, który przejął spółkę, obiecywał jej dokapitalizowanie i wprowadzenie na giełdę. Skończyło się jednak tylko na obietnicach. Ostatnim właścicielem większościowym Technologii Buczek w upadłości jest Górnośląski Fundusz Restrukturyzacyjny (78 proc. udziałów), spółka należąca do Funduszu Górnośląskiego.
- Huta nie miała szczęścia do dobrego zarządzania - uważa Wojciech Szulc, kierownik zespołu analiz techniczno--ekonomicznych Instytutu Metalurgii Żelaza. - Brak ciągłości w zarządzaniu, przedstawianie coraz to nowych programów uzdrowienia huty przez kolejnych prezesów doprowadziło do obecnej sytuacji. Mimo dobrego programu naprawczego i zaawansowanych rozmów na temat sprzedaży majątku zakładu, przedstawionego przez poprzedni zarząd Technologii Buczek, sąd podjął decyzję o upadłości. Zasadniczy błąd popełniono jednak w 2003 roku, kiedy próbowano restrukturyzować hutę przy wykorzystaniu pomocy publicznej.
Huta zdecydowała się oddłużyć tzw. ustawą Kołodki, czyli skorzystać z przepisów restrukturyzacyjnych z 2002 roku, które miały uzdrowić firmy i pomóc im powrócić do produkcji. Państwo mogło pomóc firmie, jeśli przedstawiła ona plan, z którego wynikało, w jaki sposób po uzyskaniu pomocy ze strony państwa utrzyma się na rynku oraz czy będzie zdolna konkurować z innymi, zachować miejsca pracy i płacić podatki. Wymagano też bieżącego regulowania zobowiązań podatkowych i wniesienia opłaty restrukturyzacyjnej. Ci, którzy spełnili te warunki, uzyskali pozytywną decyzję o umorzeniu zadłużenia. Z tych przepisów w 2003 roku skorzystały przede wszystkim wielkie zadłużone firmy.
KOMENTARZE (12)
ss
03.02.2012 22:22
operator
03.02.2009 15:09
operator suwnicy
03.02.2009 15:09
