RSS
    • m.wnp.pl

Hutmen - strach przed przeprowadzką

Renata Dudała - 2008-03-31
Solidarność Hutmenu czeka na decyzje w sprawie planowanej przez zarząd przeprowadzki z Wrocławia do Czechowic. Związkowcy nie wykluczają strajku. Zarząd spółki podkreśla, że strategiczne decyzje dotyczące przyszłości spółki wymagają szczegółowych analiz.
Spółka Hutmen SA dysponuje dwoma zakładami, we Wrocławiu i Czechowicach-Dziedzicach, o porównywalnych, ale niewykorzystywanych w stu procentach zdolnościach produkcyjnych. Jeszcze do niedawna zakłady te rywalizowały ze sobą. Dochodzi do tego coraz ostrzejsza konkurencja zagraniczna. Rynek krajowy jest bowiem otwarty na import, zarówno z Europy Zachodniej, jak i Wschodniej.

Zarząd Hutmenu uzasadnia swą decyzję o ewentualnej przeprowadzce z Wrocławia do Czechowic tym, że spółka nie jest w stanie utrzymać dwóch zakładów, które nie w pełni wykorzystują moce produkcyjne. Musi zatem na coś się zdecydować. Dlatego rozważa możliwość przeprowadzki. Związ¬kowcy są temu przeciwni. Ich zdaniem, taka decyzja oznacza utratę miejsc pracy.

- Od dłuższego czasu czekamy na konkrety w sprawie przyszłości spółki, ale szanse na to są raczej nikłe - mówi Józef Symonowicz, przewodniczący NSZZ Solidarność w Hutmenie. - Dotychczasowe rozmowy z zarządem do niczego nie prowadzą. Prezes twierdzi, że wykonuje tylko polecenia właściciela. Zarząd chce przenieść produkcję do Czechowic, jednak cały czas podkreślamy, że to nie przeprowadzka, ale likwidacja zakładu.

Zarząd szuka inwestora zainteresowanego zakupem terenu, który pozostałby po przeniesieniu Hutmenu do Czechowic. Na blisko dwudziestohektarowym terenie miałby powstać np. projekt deweloperski.

- Na terenach leżących naprzeciw naszego zakładu budowany jest apartamentowiec - mówi Mieczysław Wicherski, kierownik biura zarządu Hutmenu. - Jestem pewny, że już wkrótce jego mieszkańcy zaczną narzekać na nasze sąsiedztwo, bo kto chciałby z okna swojego domu widzieć zakład produkcyjny lub fabrykę?

Związkowcy przyznają, że inwestor rozwiązałby problem przyszłości zakładu. Dodają, że sytuacja byłaby w miarę korzystna dla pracowników, gdyby udało się znaleźć inwestora branżowego zainteresowanego zakupem firmy i utrzymaniem produkcji w Hutmenie.

- Związki zawodowe emocjonalnie podchodzą do problemu i nie chcą przyjąć do wiadomości ekonomicznych argumentów - mówi Wicherski. - Rozumiem ich rozgoryczenie, ale emocje i sytuacja ekonomiczna to dwie różne rzeczy. Ja też pracuję w Hutmenie od prawie 20 lat i świadomość tego, że pewien etap w działalności firmy się kończy, na pewno nie jest przyjemna, ale realia ekonomiczne są bezwzględne. Co do ewentualnej przeprowadzki - cały czas podkreślam, że jest to przeprowadzka, a nie likwidacja zakładu - sprawa jest otwarta i nie zapadły ostateczne decyzje, co i kiedy będziemy przenosić do Czechowic.

Jak dodaje Mieczysław Wicherski, zarząd realizuje strategię dla całej spółki. Pracuje też nad nową ofertą produktową.

- Musimy też podjąć decyzję, co dalej z zakładami wchodzącymi w skład spółki, takimi jak na przykład Huta Metali Nieżelaznych Szopienice, gdzie niezbędna jest głęboka restrukturyzacja firmy - zaznacza dyrektor Wicherski. - Cały czas w rozmowach ze związkami zawodowymi staramy się podkreślać, że plany firmy nie mogą opiera się na oderwanych od rzeczywistości założeniach. Strategiczne decyzje dotyczące przyszłości spółki nie mogą być podejmowane pochopnie.

KOMENTARZE (1)

DODAJ KOMENTARZ

wnp.pl

forum.wnp.pl - dyskusje na tematy gospodarcze